Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Towarzysko

Dystans całkowity:6326.52 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:288:25
Średnia prędkość:21.94 km/h
Maksymalna prędkość:68.04 km/h
Maks. tętno maksymalne:189 (96 %)
Maks. tętno średnie:144 (73 %)
Suma kalorii:26114 kcal
Liczba aktywności:110
Średnio na aktywność:57.51 km i 2h 37m
Więcej statystyk
  • DST 92.17km
  • Czas 05:00
  • VAVG 18.43km/h
  • VMAX 61.85km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Osowa, Czempiń z Jackiem F2 E2, Luboń

Piątek, 4 maja 2012 · dodano: 04.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 4 - jedynie na podjazdach się męczyłem, po za tym to tylko czasami wskakiwałem na wyższe tętno niż 130

O 15 miałem być w Puszczykowie, ale najpierw musiałem pojechać na stację dopompować oponki po wczorajszym centrowaniu i zamiany przód-tył, a po drodze w Luboniu wstąpiłem jeszcze do sklepu. Ostatecznie w Puszczykowie byłem ok 15:20, dojechałem tam na tętnie ok 130 - ogólnie to pulsometr dzisiaj od początku miał na mnie fochy i nie podaję wartości pulsu bo są mocno zakłamane.
Z Jackiem najpierw na Osową - dzisiaj interwały 4x 2 min podjazdu i 3-5 odpoczynku. Pulsometr mi się zawieszał i przez połowę podjazdu pokazywał tą samą wartość, ale mimo to starałem się dać z siebie wszystko za każdym razem. Łącznie podjazdu ok 10 min.
Dalej pojechaliśmy bardzo spokojnie do Czempinia, średnia ok 20 km/h - jakoś nie chciało mi się po podjazdach narzucać mocniejszego tempa, tętno jeśli się jakieś pokazywało to tak 110-120. W samym Czempiniu Jackowi zachciało się jechać dalej, np na Kościan ale szybko wybiłem mu to z głowy znając jego możliwości. Już wtedy miałem na liczniku 50 km, więc zanim wróciłbym do domu to miałbym dobre 130 km. Chwilę pojeździliśmy po centrum i wróciliśmy już mocniejszym tempem (bo z wiatrem) do Puszczykowa, skąd ja pognałem do Lubonia poszwędać się tam z Martą. Jakieś 2h i 4km albo jechałem obok niej albo prowadziłem rower, dlatego wyszła taka średnia :)
Do domu bardzo szybko bo zrobiło się zimno i lada moment ciemno. Jeszcze trochę pogubiłem się po Luboniu i po 20 byłem u siebie.
Kategoria Szosa, Towarzysko


  • DST 8.55km
  • Czas 00:27
  • VAVG 19.00km/h
  • VMAX 39.10km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Park Sołacki E1

Środa, 2 maja 2012 · dodano: 02.05.2012 | Komentarze 0

RPE:1

Do parku na 19 załatwić interesy z Kowalem. Kask super, pulsometr niby działa :)
Kategoria Towarzysko


  • DST 57.38km
  • Czas 02:25
  • VAVG 23.74km/h
  • VMAX 54.48km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lusowo E2

Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 5 (temperatura, zmęczenie po wczorajszym)

Tym razem wcześnie rano żeby bardziej rąk nie przypalić po wczorajszym. Jak ok 8 wstałem tak o 8:30 już byłem w trasie. Do Lusowa szosą, tam przejechałem się nową ścieżką nad jeziorem - 2 lata temu to jeszcze jej nie było i w jednym miejscu się ładnie na wąskim single-tracku wyłożyłem. W 40 min przejechałem z Kiekrza do parku Sołackiego (z tego unikając słońca od Strzeszynka lasem), gdzie o 11 miałem spotkać się z Kowalem załatwić parę spraw :). Chwile na niego poczekałem, jak przyjechał to przymocowałem do ramy od niego nowe koszyczki, z 30 min pogadaliśmy i w samo południe wróciłem sprawnie, nie przemęczając się do domu.
Kategoria Szosa, MTB, Towarzysko


  • DST 25.88km
  • Czas 01:28
  • VAVG 17.65km/h
  • VMAX 29.94km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd nad Strzeszynek E1

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · dodano: 30.04.2012 | Komentarze 0

RPE:1 :)
Nie mogłem usiedzieć w gorącym domu, za ładnie było na dworze. Przed 20 ruszyłem się, jak widać jechałem bardzo wolnym tempem - byle tylko jechać. Za Lutycką na kole usiadł mi jakiś rowerzysta i o dziwo nie wyprzedził mnie, a jechałem niekiedy poniżej 20 km/h. Przed Strzeszynkiem nagle za rogiem zauważyłem Marikę, to przepuściłem tego pana który mi ładnie podziękował i ruszyłem ją gonić. Pogadaliśmy do parku Sołackiego, a że mi było mało i tak fajnie się w chłodzie jeździło to objechałem Rusałkę dookoła i w domu byłem po 21. Udany dzień :)
Kategoria MTB, Towarzysko


  • DST 80.17km
  • Czas 02:54
  • VAVG 27.64km/h
  • VMAX 49.92km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszyńskie podjazdy, Pamiątkowo z Tomkiem F1 E2

Poniedziałek, 30 kwietnia 2012 · dodano: 30.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 8 (temperatura, podjazdy, mocne tempo)
Na nowych, czerwonych gripach (dzięki Tomek!) i z nowym, termicznym bidonem (dzięki dziewczyny!), najpierw planowałem pozałatwiać sprawy w mieście i przede wszystkim skoczyć do fryzjera, ale przed tym zagadałem do Tomczera i wyszło, że chętnie ze mną pojedzie ale o 14 musi być w domu. To umówiliśmy się o 11:10 nad Rusałką, oczywiście spóźniłem się 5 min, ale i tak Tomuś 5 min później był po drugiej strony jeziora, a chciałem mu odcinek mojej trasy pokazać. Początek był jak na Tomka średnim tempem, coś tam mówił że go nogi bolą ale po chwili się już rozgrzał. Chciałem go poprowadzić tym wczorajszym single-trackiem, jednak jak zobaczyłem ile tam ludzi zmierza to wolałem pojechać pustą ścieżką przez las. Łącznie zrobiliśmy 8 podjazdów (starałem się utrzymać tempo 22 km/h w końcowej fazie), z czego Tomek na przed ostatnim postanowił pojechać na maxa i kiedy ja byłem w połowie odległości to on już ładnie sobie zjeżdżał. Ten widok uciekającego Tomka natchnął mnie na ciekawe zdjęcia. Tak to poprzednie razy jechaliśmy jako tako razem, głównie to Tomczer jechał swoim tempem a ja dawałem z siebie wszystko żeby go dogonić. Po ok 30 min podjazdów, pojechaliśmy szosą do Rokietnicy, gdzie Tomuś odwiedził sklep i dalej pocisnęliśmy do Napachania, skąd nową szosą pod wiatr do Pamiątkowa. W pewnym momencie zaczęliśmy jechać na krótkie zmianki, ale ja nie wytrzymałem tempa (35 km/h) i wtedy już bardzo zwolniliśmy - w końcu to miał być trening na wytrzymałość. Od Pamiątkowa bardzo przyjemnie się wreszcie jechało z wiatrem, ale że postanowiliśmy za bardzo się nie nakręcać to jechaliśmy spokojnie ok 32 km/h. Ok 14 byliśmy nad Rusałką. Ponoć Tomkowi bardzo podobały się moje "pętelki" jak i trasa dalej, od dawna takiego treningu sobie nie robił. Jak Tomek odjechał to od razu mnie siły opadły i bardzo rozjazdowo wróciłem do domu - nawet na krótkim podjeździe mnie jakiś starszy koleś na składaku wyprzedził. Bidon fajny, tylko trochę cieknie, ale jeszcze muszę sprawdzić czy nie jest to kwestia mocniejszego dokręcenia nakrętki. Gripy super sprawa - jakbym prowadził inny rower :)
Kategoria Szosa, MTB, Towarzysko


  • DST 62.59km
  • Czas 02:36
  • VAVG 24.07km/h
  • VMAX 57.60km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Puszczykowa z Tomkiem, Bolesławiec z Jackiem M2

Czwartek, 19 kwietnia 2012 · dodano: 19.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 6
Forma dużo lepsza niż wczoraj, pewnie pogoda też ma w tym swój udział. Słoneczko ładnie grzeje to od razu chce się jeździć. O 17 na Dolnej Wildzie umówiłem się z Tomkiem, ale że byłem tam już o ok 16:50 to przez 10 min poćwiczyłem stójkę. Jak przyjechał to od razu pocisnęliśmy do Puszczykowa. Ona na swojej nowej maszynie 29er był mojego wzrostu, więc przyjemnie się za nim na kole jechało. W Luboniu przez światła więcej staliśmy niż jechaliśmy, ale kiedy już przez nie przejechaliśmy to ruszyliśmy za wywrotką. Rozpędziła nas do 55 km/h, ale kiedy przejeżdżaliśmy przez tory to straciłem kontakt z tylnim kołem Tomka i już nie dałem rady go dogonić. Szkoda, bo mogliśmy tak dojechać do Puszczykowa. Jak Tomczer zauważył że odpadłem to ładnie na mnie poczekał i ciągnął mnie dalej 35 km/h. Jak zjechaliśmy na ścieżkę to trochę zwolniliśmy żeby jechać obok siebie i chwilę pogadać. Tak dojechaliśmy gdzieś do "centrum" Puszczykowa, gdzie on mnie zostawił i na przejeździe czekając na pociąg zgadałem się z Jackiem. Chwilę potem byłem już u niego i pojechaliśmy w stronę Czempinia. Planowaliśmy dojechać do przejazdu przed miejscowością Drużyna, ale że fajnie się jechało i przejazd był zamknięty to dobiliśmy na drogę do Boskowic. Szosa nie była najgorsza, za to pusta. Całą drogę zastanawialiśmy się gdzie ona się skończy, a tu przejechaliśmy przez jedną wioskę i dojechaliśmy do Bolesławca, skąd dalej jadąc znaleźliśmy się na dobrze nam znanej drodze Dymaczewie Starym. Jako że czekała nas teraz walka z wiatrem to postanowiliśmy już wracać, do tego zimno się robiło. Jeszcze Jacek chciał sobie na Osową skoczyć, ale ostatecznie i z tego zrezygnował. Przed 19 zostawiłem go pod domem, a wyjeżdżając na szosę Poznańską załapałem się na rowerzystę na crossie, za którym chwilkę dobrym tempem 30 km/h powoziłem się na kole. Jak przystało na klubowicza dałem mu mocną zmianę (29-31 km/h) zaczynając od ścieżki za Puszczykowem, a kończąc w Łęczycy, kiedy to obok szosą wyminęła nas dwójka kolarzy ładnie pozdrawiając nas. Nie mogłem z takiej okazji nie skorzystać i przy drugim zjeździe na szosę pozostawiłem samego rowerzystę na crossie i skoczyłem za nimi. Chwilę potem byłem już na kole i tak jechałem za nimi 35 km/h pod wiatr. Dzisiaj coś nie miałem szczęścia na przejazdach kolejowych i w Łęczycy chwile poczekaliśmy, zamieniając parę zdań. Okazało się że oni dzisiaj na Osowej byli i wracają do Poznania, co dobrze się dla mnie składało. Tak za nimi szybko się przeleciało do Hetmańskiej, gdzie ładnie im podziękowałem i odbiłem na ścieżkę. Na Dmowskiego gdy czekałem na światłach przeleciał jakiś rowerzysta na fajnym rowerku przez przejście i potem gdy już jechałem na Matejki jechał w jakieś odległości za mną. Przy Berwińskiego gdy już czułem jego oddech chciałem mu jeszcze uciec, ale potem pod górkę nie mogłem utrzymać tempa. Wyprzedził mnie i chciał mi uciec, ale najwyraźniej przeliczył swoje siły i po chwili jechania 32 km/h na tyle się zmęczył że zwolnił do 20 km/h. Piękny to był widok gdy mogłem spojrzeć takiemu zmęczonemu kozakowi w twarz, wyprzedzając go. Już z powrotem do mnie nie doskoczył, jeszcze na "rondzie" koło domu nacieszyłem się widokiem na ile mu zdążyłem przez 100 m odjechać. O 19:30 w domciu.

Co prawda nie była to typowa czasówka, ale jazdę z Puszczykowa można pod to podciągnąć.
Kategoria Szosa, Towarzysko


  • DST 79.08km
  • Czas 03:30
  • VAVG 22.59km/h
  • VMAX 44.47km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kórnik z Jackiem E2

Wtorek, 10 kwietnia 2012 · dodano: 10.04.2012 | Komentarze 0

RPE:5 - tempo w większości rozjazdowe

O 12 w Puszczykowie, trochę się spóźniłem ze względu na wmordewind (6-8 m/s), tym razem przejechałem przez Luboń szybko i przyjemnie. Starałem się nie przemęczać, po drodze jeszcze ściągnąłem nogawki bo zrobiło się ciepło i grzały mnie w nogi. Z Puszczykowa na Mosinę i dalej przez Rogalinek i Rogalin do Świątnik, gdzie zjechaliśmy razem z Pierścieniem dookoła Poznania na jakieś wiochy. Ładna, pusta droga, można było spokojnie jadąc sobie pogadać :). Na 14 km do Śremu odbiliśmy z wiatrem w plecy na Kórnik. Tam chwila przerwy nad jeziorem, małe zakupy i wracamy główną prosto do Mosiny. Już z wiatrem w plecy, Jacek jakoś dawał radę. Jeszcze pokazał mi swoje tereny nadwarciańskie, gdzie w jednym miejscu ładnie zeskoczyłem sobie z ok 30 cm. Jak już się rozstaliśmy to pięknie szoską do Lubonia z wiatrem 30-40 km/h. Powrót też przez centrum Lubonia i Dębiec. O 15:30 w domu.
Kategoria Szosa, Towarzysko


  • DST 29.12km
  • Czas 03:02
  • VAVG 9.60km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Luboń S4 S1 *ZMIANA ŁAŃCUCHA

Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 · dodano: 09.04.2012 | Komentarze 0

* 10650km
RPE: 3

Taki tam spacerek z Martą, a wracając szybko trening
Kategoria Szosa, Towarzysko


  • DST 77.62km
  • Czas 03:29
  • VAVG 22.28km/h
  • VMAX 68.04km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

4x Osowa, Łódź z Jackiem E2 F1

Piątek, 6 kwietnia 2012 · dodano: 06.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 7 - odległość, intensywność podjazdów (do tego pierwszy taki trening), przeziębienie, na takie wycieczki mogło by być cieplej ale nie narzekam.

Cieplej i ładniej niż wczoraj, ja ciągle przeziębiony ale mi to nie przeszkodziło w treningu. Do Puszczykowa w 40 min, potem już z Jackiem na Osową. Za pierwszym razem mocno, pod koniec nogi wysiadały, a za drugim nogi wysiadały już w połowie ale jakoś dałem radę. Jackowi nie chciało się za wcześnie wracać i podjechaliśmy kawałek na nową wieżę widokową, gdzie wspólnie stwierdziliśmy że jest to dobre miejsce na "melanż" (oczywiście my do takich celów nie będziemy tego pięknego miejsca wykorzystywać). Następnie na dół do Tesco po batony - na zjeździe najpierw przyjąłem aerodynamiczną sylwetkę, ale widząc że Jacek mi odjeżdża to gdzieś w połowie zacząłem mocno dokręcać i znowu położyłem się na kierownicy - efekt: max speed 68 km/h. Nie jest to mój rekord ale robi wrażenie. Z tesco ruszyliśmy w stronę Dymaczewa, skąd przejechaliśmy się kawałek ścieżką wzdłuż jeziora i pojechaliśmy w drogę powrotną trochę naokoło w stronę Stęszewa. W Łodzi pamiętając że przejeżdżałem tędy podczas maratonu w Mosinie odbiliśmy do WPNu, trochę się tam pogubiliśmy na skraju lasu i przekonałem Jacka do powrotu "po ludzku" szosą, tak jak przyjechaliśmy. Teraz mi mój kompan strasznie osłabł i jadąc 25 km/h nieźle mu uciekałem. Chwilę odpoczęliśmy przed Krosinkiem i zaproponował mi podjechać jeszcze na Osową. Nie mogłem się nie zgodzić i po chwili normalnej jazdy (zostawiłem Jacka już z tyłu, szkoda czasu jak i tak będzie na mnie na górze czekał) znowu zaczęły się męczarnie. O dziwo za pierwszym razem podjeżdżało się dosyć spokojnie (2x3, 2x4), tzn na końcu już było ciężko ale spodziewałem się że będzie dużo gorzej. Zjeżdżając postanowiłem sprawdzić swoje siły w sprincie, ale kiedy mijałem Jacka to jakaś "miła pani" musiała jechać pod górę lewym pasem prosto na mnie... Miło się hamowało z 60 km/h, znaczy się słyszałem tylko zablokowane tylnie koło. Hampelki ściskałem aż palce urywało a jakoś prędkości nie mogłem wytracić. Na szczęście owa "miła pani" zrobiła mi trochę miejsca i jakoś przejechałem, ale nieźle mnie wkurzyła swoją bezmyślnością. W takim stanie zacząłem po raz ostatni, już 4 dzisiaj podjazd, ale po początkowym braku sił w połowie odpuściłem i luźno podjechałem na 1x3 na górę. Tam już na mnie Jacek czekał i pojechaliśmy w dół do domku. Spokojnie przez centrum Mosiny, a jak zostałem już sam w Puszczykowie to od razu wróciłem do mojej normalnej prędkości - 30 km/h. Przy stacji Puszczykowo poczułem się słabo, głowa mnie bolała, ale po chwili słabości zapomniałem o tym i jechałem dalej. W Łęczycy na przejeździe czekając 5 min aż przejadą 2 pociągi złapał się mojego koła jakiś rowerzysta, z którym już tak jechałem do Hetmańskiej. Nawet miał ładne tempo, przez jakiś czas ja odpoczywałem na jego kole. Przy autostradzie spotkany pan Jasiu z Tomkiem.
Kategoria Szosa, MTB, Towarzysko


  • DST 70.90km
  • Czas 02:51
  • VAVG 24.88km/h
  • VMAX 46.42km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czempiń E2

Sobota, 24 marca 2012 · dodano: 25.03.2012 | Komentarze 0

RPE: 7 - powrot bardzo mocnym tempem

Po drzwiach otwartych w szkole, wychodząc z domu po obiadku o 14 liczyłem że zdążę wrócić do 18. Pogoda świetna, ciepło, bezwietrznie. Najpierw do Puszczykowa po Jacka, po drodze spotkałem dziewczyny wracające ze szkoły, dalej Tomusia wracającego z Puszczykowa. Tempo średnie, w końcu to nie była tempówka a trening na wytrzymałość. Chwile odpocząłem i Jacka, napompowałem mu dętki w crossie i pocisnęliśmy najpierw na stację do Mosiny, a potem dalej w stronę Czempinia. Droga świetna, najpierw jakieś ciągle ścieżką rowerową do przejazdu, a dalej piękny asfalt przy bardzo małym ruchu. Tempo z uwagi na pierwszy wypad Jacka w tym roku dla mnie rozjazdowe - średnio ok 24 km/h. Niestety, ale Jackowi schodziło powietrze z przedniego koła i raz zatrzymaliśmy się aby dopompować, a na 2,5 km przed samym Czempiniem padła mu tylnia dętką. Załatanie łatką bez użycia kleju, który myślałem że jest w tubce nic nie dało i poczekałem już z Jackiem na podwózkę do domu. Robiło się już zimno, nie zakładałem nogawek więc wiało po nogach, do tego już za niedługo słońce zachodzi, a ja nie miałem przedniej lampki więc dokręciłem do Czempinia i potem cisnąłem ile miałem sił do domciu. Bez światła nie czułem się zbyt bezpiecznie jadąc ulicą, w domu o 18:30.
Kategoria Towarzysko, Szosa