Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 77.62km
  • Czas 03:29
  • VAVG 22.28km/h
  • VMAX 68.04km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

4x Osowa, Łódź z Jackiem E2 F1

Piątek, 6 kwietnia 2012 · dodano: 06.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 7 - odległość, intensywność podjazdów (do tego pierwszy taki trening), przeziębienie, na takie wycieczki mogło by być cieplej ale nie narzekam.

Cieplej i ładniej niż wczoraj, ja ciągle przeziębiony ale mi to nie przeszkodziło w treningu. Do Puszczykowa w 40 min, potem już z Jackiem na Osową. Za pierwszym razem mocno, pod koniec nogi wysiadały, a za drugim nogi wysiadały już w połowie ale jakoś dałem radę. Jackowi nie chciało się za wcześnie wracać i podjechaliśmy kawałek na nową wieżę widokową, gdzie wspólnie stwierdziliśmy że jest to dobre miejsce na "melanż" (oczywiście my do takich celów nie będziemy tego pięknego miejsca wykorzystywać). Następnie na dół do Tesco po batony - na zjeździe najpierw przyjąłem aerodynamiczną sylwetkę, ale widząc że Jacek mi odjeżdża to gdzieś w połowie zacząłem mocno dokręcać i znowu położyłem się na kierownicy - efekt: max speed 68 km/h. Nie jest to mój rekord ale robi wrażenie. Z tesco ruszyliśmy w stronę Dymaczewa, skąd przejechaliśmy się kawałek ścieżką wzdłuż jeziora i pojechaliśmy w drogę powrotną trochę naokoło w stronę Stęszewa. W Łodzi pamiętając że przejeżdżałem tędy podczas maratonu w Mosinie odbiliśmy do WPNu, trochę się tam pogubiliśmy na skraju lasu i przekonałem Jacka do powrotu "po ludzku" szosą, tak jak przyjechaliśmy. Teraz mi mój kompan strasznie osłabł i jadąc 25 km/h nieźle mu uciekałem. Chwilę odpoczęliśmy przed Krosinkiem i zaproponował mi podjechać jeszcze na Osową. Nie mogłem się nie zgodzić i po chwili normalnej jazdy (zostawiłem Jacka już z tyłu, szkoda czasu jak i tak będzie na mnie na górze czekał) znowu zaczęły się męczarnie. O dziwo za pierwszym razem podjeżdżało się dosyć spokojnie (2x3, 2x4), tzn na końcu już było ciężko ale spodziewałem się że będzie dużo gorzej. Zjeżdżając postanowiłem sprawdzić swoje siły w sprincie, ale kiedy mijałem Jacka to jakaś "miła pani" musiała jechać pod górę lewym pasem prosto na mnie... Miło się hamowało z 60 km/h, znaczy się słyszałem tylko zablokowane tylnie koło. Hampelki ściskałem aż palce urywało a jakoś prędkości nie mogłem wytracić. Na szczęście owa "miła pani" zrobiła mi trochę miejsca i jakoś przejechałem, ale nieźle mnie wkurzyła swoją bezmyślnością. W takim stanie zacząłem po raz ostatni, już 4 dzisiaj podjazd, ale po początkowym braku sił w połowie odpuściłem i luźno podjechałem na 1x3 na górę. Tam już na mnie Jacek czekał i pojechaliśmy w dół do domku. Spokojnie przez centrum Mosiny, a jak zostałem już sam w Puszczykowie to od razu wróciłem do mojej normalnej prędkości - 30 km/h. Przy stacji Puszczykowo poczułem się słabo, głowa mnie bolała, ale po chwili słabości zapomniałem o tym i jechałem dalej. W Łęczycy na przejeździe czekając 5 min aż przejadą 2 pociągi złapał się mojego koła jakiś rowerzysta, z którym już tak jechałem do Hetmańskiej. Nawet miał ładne tempo, przez jakiś czas ja odpoczywałem na jego kole. Przy autostradzie spotkany pan Jasiu z Tomkiem.
Kategoria Szosa, MTB, Towarzysko



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!