Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Ze światełkiem

Dystans całkowity:2030.53 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:89:22
Średnia prędkość:22.72 km/h
Maksymalna prędkość:57.26 km/h
Maks. tętno maksymalne:181 (88 %)
Maks. tętno średnie:168 (82 %)
Suma kalorii:5679 kcal
Liczba aktywności:53
Średnio na aktywność:38.31 km i 1h 41m
Więcej statystyk
  • DST 53.50km
  • Czas 01:55
  • VAVG 27.91km/h
  • VMAX 48.02km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • HRmax 165 ( 80%)
  • HRavg 144 ( 70%)
  • Kalorie 1364kcal
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosa z Tomkiem - pierwszy trening na Instynkcie :)

Środa, 13 czerwca 2012 · dodano: 13.06.2012 | Komentarze 0

RPE: 7
Wyjechałem nieco wcześniej z domu żeby przejechać się w terenie nad Rusałką. Tam gdzie poprzednio musiałem koncentrować się na dobrej przyczepności, teraz po prostu śmignąłem nie zauważając problemu. Parę razy przejechałem się po parku Sołackim zanim Tomczer przyjechał, a jak już się spotkaliśmy to od razu dorwał się do mojego nowego nabytku :). Na wstępie podał mi fajny sposób na odchylenie klamek hamulca, co zrobiłem później w domu. Nie traciliśmy już czasu na regulację zacisków tarcz, tylko poprowadziłem najpierw na mój ulubiony odcinek ścieżki nad Rusałką i potem na szosę. Duże koła toczą się zupełnie inaczej. Jak już się je rozkula to potem same jadą :D. W taki sposób cisnęliśmy jak burza (no i wykrakalem :P) pod wiatr prawie 34 km/h, co Tomczera bardzo zdziwiło, a nawet był pewny że jedziemy z wiatrem. Jednak dopiero jak wyjechaliśmy na piękną remontowaną i pustą o tej porze (godz 19:30) drogę Szamotuły - Poznań, to tam jechaliśmy z wiatrem ponad 36 km/h. Fajnie jest utrzymywać mocne tempo Tomka, ale jednak odczuwałem wczorajszy trening i na podjazdach mi uciekał. Od Strzeszynka albo Tomka coś wzięło, ale ja tak osłabłem że jedynie mogłem jechać Tomkowi na kole, z czym na lekkim wzniosach miałem problem. Już w poznaniu wjechaliśmy w deszcz, a jak się rozstaliśmy na Golęcinie to wjechałem w fale deszczu. Na szczęście nie trwało to długo i na Żeromskiego już znowu padał letni, przyjemny deszczyk, który bardzo miło chłodził mój przegrzany organizm. Obym tylko chory przez to nie był. W każdym razie wrażenia są bardzo pozytywne, teraz czekam na prawdziwy test na Dziewiczej :)

  • DST 29.63km
  • Czas 01:27
  • VAVG 20.43km/h
  • VMAX 39.10km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek E1

Piątek, 25 maja 2012 · dodano: 25.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 2
W nowych okularkach! :)

Nad Strzeszynek, tam było mi jeszcze ciepło to starym zwyczajem rozsiadłem się i spędziłem miło czas w zasięgu wifi. Nie trwało to długo, bo już po 15 minutach zwyczajem z przed paru lat spotkałem się z Kasią i w taki sposób minęła kolejna godzina. Wczorajszym zwyczajem szybko zrobiło się nawet mi zimno, ale nad Strzeszynkiem ok godz 20 na szczęście słoneczko ładnie grzało. Chłodny wiatr coraz bardziej dawał mi się we znaki, przez co moje dzisiejsze pożegnanie ze Strzeszynkiem było coraz bliższe. Gdy już nastąpił ten moment to mocno ruszyłem w celu rozgrzania się, dopiero nad Rusałką nieco zwolniłem.
Kategoria MTB, Ze światełkiem


  • DST 24.23km
  • Czas 01:05
  • VAVG 22.37km/h
  • VMAX 42.79km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • HRmax 142 ( 69%)
  • HRavg 113 ( 55%)
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek E1

Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 1
Wieczorny wypad, test nowego ustawienia siodełka - z początku dziwnie, ale jak już się przyzwyczaiłem to całkiem przyjemnie. Dziwnie niskie ciśnienie w nowej dętce - na stacji miałem 1,5 bara, dałem do ok 3 barów.
Kategoria MTB, Ze światełkiem


  • DST 51.13km
  • Czas 01:47
  • VAVG 28.67km/h
  • VMAX 46.01km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • HRmax 147 ( 72%)
  • HRavg 168 ( 82%)
  • Kalorie 1304kcal
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mrowino M2 M1

Czwartek, 17 maja 2012 · dodano: 17.05.2012 | Komentarze 0

RPE 6 - wysoka intensywność

Kółka od przerzutki dostałem u Rybczyńskiego, oczywiście w Colexie nie mieli czegoś takiego. Niestety, w domu okazało się że nie było w zestawie śrubek, ale na szczęście jakąś znalazłem w domu. Przez tą awarię musiałem zmienić plan: zamiast Osowej dzisiaj tempówki, może i nawet na dobre mi lżejszy trening wyjdzie przed wyścigiem
Z domu wyszedłem o 19. Na nowych kółkach jest ogień - przy świeżo co nasmarowanym łańcuchu napęd o wiele ciszej i bardziej perfekcyjnie pracuje. Ciekawe jak długo...
Do Mrowina przez Napachanie, tam co chwile musiałem zwalniać ze względu na niezdecydowanych kierowców albo przez małe gubienie się. Dlatego 2 ostatnie interwały wydłużyłem do 10 min. Tym razem nie miałem problemu z wejściem na wyższe tętno - już w pierwszych interwałach średnią miałem ok 165. Od Rokietnicy tempówka, z uwagi że robiło się zimno musiałem trochę mocniej przycisnąć. Jeszcze przez głupi pociąg z Kiekrza nad Strzeszynek terenem, tam wróciłem na szosę. W domu przed 21

Interwały: 9 min (3min) - 9 min (3min) - 10 min (3min + 2 dojazdówka na średnim tętnie) 10 min
Tempówka: po 7 min odpoczynku 34 min

  • DST 61.37km
  • Czas 02:33
  • VAVG 24.07km/h
  • VMAX 50.88km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • HRmax 181 ( 88%)
  • HRavg 140 ( 68%)
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza

Wtorek, 15 maja 2012 · dodano: 15.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 5 - momentami ostro, ale ogólnie czuję pewny niedosyt

Nad Maltę miało być w rekordowym tempie, ale Solna była cała zakorkowana do Śródki i tylko dzięki Piotrkowi, jadąc za nim slalomem między samochodami wyrobiłem się na 18. Jeszcze na rondzie spotkaliśmy Tomka i we 3 dojechaliśmy na Polanę Harcerza. Dzisiaj spora ekipa, było z kim jeździć. Do Dziewiczej spokojnym tempem, nie obyło się po drodze bez problemów. Już za Browarną poszedł jeden łańcuch, a po naprawie zerwał się/rozpiął drugi raz na Dziewiczej.
Pamiętając o zeszłym tygodniu tym razem Killera pojechałem na kozaka, co mogło być dla mnie bardzo zgubne. Pojawiło się tam dużo piachu i cały zjazd walczyłem o utrzymanie się na rowerze. Tańczyłem równo, szkoda że jadący za mną Piotrek nie miał tym razem kamerki i tego nie nagrał, bo z chęcią bym to zobaczył. Na prawie samym dole killer pokonał jednego zawodnika, który jechał na czele. Jeszcze muszę potrenować przejazd przez piach, bo sobie kompletnie z nim nie radzę. Podjazdy o wiele lepiej niż w zeszłym tygodniu, ale to jeszcze nie jest to co bym chciał. Wracając chciałem sobie trochę zwiększyć intensywność i urwałem się do przodu przy okazji testując Tomka okulary. Szybko się spaliłem ale starałem się dobre tempo. Trochę się jeszcze pogubiłem, bo nie poznałem okolicy w rozjaśniających szkłach. Chwile później już jednak Tomek mnie dogonił i teraz starałem się utrzymać jego tempo. Dobrze nam się razem na czele jechało i na lekkim podjeździe Tomek jadąc lekko (ja ledwo co się trzymałem na tętnie 170) uciekliśmy wszystkim. Na szosie w Gruszczynie długo nikt nie dojeżdżał, a my czekaliśmy a czekaliśmy. Postanowiliśmy dojechać do przejazdu pod Warszawską i tam na resztę poczekać. Dojechali do nas Rafał z jednym kolegą, okazało się że ktoś laczka złapał i cała grupa pomagała w naprawie. W czwórkę pojechaliśmy w stronę Malty, tam oni od nas stopniowo odłączyli się i we dwójkę dokręciliśmy dookoła Malty. Jak dojeżdżaliśmy do źródełka to wszyscy już tam byli. Po chwili wszyscy się rozjechali do domów.

  • DST 26.78km
  • Czas 01:07
  • VAVG 23.98km/h
  • VMAX 43.61km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny Strzeszynek E1

Niedziela, 29 kwietnia 2012 · dodano: 29.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 2

Upalny dzień (w cieniu 30 stopni), do tego po imprezie to na rower wyskoczyłem sobie pod wieczór, o godz 19:40. Bez słońca już było znośnie, a nad jeziorem bardzo przyjemnie, idealnie do jazdy. Nad Strzeszynek przejechałem sobie zaoranym odcinkiem, gdyby nie dużo ludzi to przyjemnie można by tam jeździć. Dookoła Strzeszynka, nie robiłem postoju na ławce lub pomoście bo było już chyba po zachodzie, tylko od razu do domciu. Tym razem przed zaoranym skręciłem w lewo, gdzie wyżej też trasa została zaorana tworząc fajny zjazd pod XC :D .
Bukowska zamknięta, nowy asfalt i cała dla mnie, nie mam nic przeciwko aby tak było zawsze
Kategoria MTB, Ze światełkiem


  • DST 57.04km
  • Czas 02:35
  • VAVG 22.08km/h
  • VMAX 47.67km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza Góra

Wtorek, 17 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 7

Mój pierwszy trening grupowy, o 18 miałem być na Malcie co udało mi się jakoś zrobić. Wychodzenie z domu o 17:40 jednak nie jest najlepszym pomysłem, dużo sił kosztowała mnie punktualność. Na miejscu od razu trener dał mi dętkę, ale okazało się że powietrze musiało mi zejść jak bawiłem się kompresorem na stacji BP. Poza trenerem od razu rzucił mi się w oczy nietypowo jak na rower ubrany Tomek, który po maratonie we Wro ma do wymiany klocki w Radziu i przybiegł na zbiórkę porozmawiać z trenerem. Z grupy zeszłorocznej poznałem jeszcze znajomego w ciuszkach B-twin oraz Rafała, którego widziałem jak jechał przy Cytadeli.
Ruszyliśmy na Dziewiczą tradycyjną drogą, szybko znalazłem się za Rafałem, który razem z nieznanym mi Bartkiem bez przedniej przerzutki ciągnął grupę, jak dla mnie jadąc na kole, średnim tempem (30 km/h). Tak dobrze jechało się do jeziora Swarzędzkiego, gdzie długo czekaliśmy na trenera. Potem już nie było tylu chętnych do prowadzenia i sam musiałem jechać na czele. Najgorsze było to, że od tej chwili jakby reszcie nie chciało się jechać nawet za mną, musiałem specjalnie co chwile patrzeć za siebie czy za bardzo nie uciekam od grupy. Dopiero na krótkim podjeździe w Mechowie doskoczył do mnie i wyprzedził mnie Bartek. Ja się przez tą drogę już na tyle umachałem, że nie byłem w stanie dalej utrzymać takiego tempa i wyprzedził mnie również Rafał. Na chwilę mi odskoczyli, ale z pierwszym łagodnym zjazdem dokręciłem do nich.
Do podnóża Dziewiczej dojechaliśmy całą gromadą, na podjazdach nie było źle, jakoś wjechałem. Co prawda nie mam jeszcze tyle sił ile miałem jesienią, ale to się jeszcze zmieni i niebawem sam siebie zadziwię. Natomiast technicznie z podjazdów jestem zadowolony z siebie, nie musiałem specjalnie stawać na pedałach, tylko elegancko na siedząco podjeżdżałem i przednie koło mi nie uciekało. Jak dojechaliśmy do wieży to było już późno, po 19, a ciemno robi się teraz ok 20. Postanowiliśmy szybko przejechać rundkę i potem jeszcze szybciej wracać do domciu. Pierwszy zjazd i pierwsze problemy. Powytrząsało mnie niemiłosiernie, momentami traciłem kontrolę nad sobą i rowerem ratując się hamowaniem. Potem seria podjazdów - już na resztkach sił i bardzo niskim przełożeniu ale jakoś się wjechało. Killer znowu mnie przeraził i bez hamowania się nie obyło, ale z grubsza kontrolowałem rower nawet jak wybrałem się środkiem i trochę się tam rozpędziłem krzycząc przy tym z wrażenia. Ostatni już podjazd to była masakra. Początek okazał się dla mnie za mocny i końcówkę to już był jeden wielki ból w nogach. Na górze myślałem że padnę wypluwając przy tym płuca, na szczęście chwila odpoczynku czekając na jedną zgubę z naszej grupy wystarczyła. Zjazd za Rafałem, bardzo ładnie i elegancko, przez żaden moment nie straciłem panowania nad rowerem. Przez późną godzinę wracaliśmy szosą przez Ligowiec, na której tempo było jak dla mnie tym razem bardzo mocne. Pod górkę 30 km/h, jadąc na kole Rafałowi i obok trenera jechałem na maksymalnych obrotach, gdyby jeszcze trochę przede mną docisnęli to bym odpadł z grupy. Na zjeździe wystarczyło że się pochyliłem, a i tak musiałem hamować żeby nie wjechać w pedałującego Rafała. Przez piach przeleciałem bez problemu, nie tak jak rok temu kiedy tam przeżywałem samotne chwile grozy. Ogólnie to utworzyła się 4 osobowa grupa na czele (na czele z Rafałem, Bartkiem, a za nimi ja oraz znajomy w ciuszkach B-Twin, szkoda że nie mam pamięci do imion) i przyjemnym tempem dojechaliśmy do Warszawskiej, gdzie długo poczekaliśmy na resztę grupy. Od tego momentu było już na tyle ciemno, że doświetlałem wszystkim drogę moją lampką. Ze względu właśnie na ciemność tempo trochę spadło, a na Malcie z uwagi na godz (20:30) wszyscy się zwinęli a ja poczekałem na trenera. Jadąc wolnym tempem na tyle on zmarzł, że nad Maltą musiał się przebiec. Załatwiłem z nim sprawy i kiedy miałem go zostawić z nad przeciwka nadjechały 3 znajome twarze ubrane w klubowe ciuszki. Michał na nowym rowerze, Łukasz który będzie miał nowy rower i Patryk, który nie wyrobił się na 18. Chwile pogadaliśmy i rozjechaliśmy się w swoje strony. Do domciu przez remonty dojechałem trochę naokoło z Królowej Jadwigi w Głogowską i Matejki. Ostatecznie do domu wróciłem o 21.

  • DST 66.28km
  • Czas 03:06
  • VAVG 21.38km/h
  • VMAX 48.10km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tu i tam |10000 KM!

Piątek, 16 marca 2012 · dodano: 16.03.2012 | Komentarze 0

RPE: 8 (odległość i początkowe tempo, jeszcze nie ta forma do takich wycieczek)

Strzeszynek - Złotniki - Kiekrz - Strzeszynek - Cytadela - Rusałka - Kosmonautów - Wichrowe Wzgórza.

2 lekcje mniej i pierwszy tak ciepły dzień w tym roku... 15 stopni i słońce, takiego szczęścia jeszcze nigdy nie miałem. Na rowerze od 14:30, najpierw wpadła szoska, lekko ubrany (krótkie spodenki - nogawki w kieszonce, koszulka długi i koszulka krótka + kurtka w zapasie) pędziłem jak za dawnych lat. Na samej szosie średnią miałem 26 km/h, a jakiś tempówek nie robiłem. Nad jeziorem Kierskim krótki odpoczynek, by nad Strzeszynkiem posiedzieć dłużej. Tak faaaajnie ciepło było, przypomniałem się Karolci czy by nie chciała wyjść dzisiaj bo miała mi dać znać, a godz zbliżała się już 16. Chwilę jeszcze posiedziałem czekając na odpowiedź, ale się nie doczekałem i pojechałem podokręcać na Cytkę. Tam dumając nad podjazdem pod Amfiteatrem pokusa była zbyt wielka żeby spróbować, i udało mi się podjechać do ponad połowy za drugim razem z lekkiego rozpędu. Gdybym wycisnął z siebie resztki sił albo bym nie miał już w nogach 40 km to może dałbym radę, ale tragedii nie było. Wracając spotkałem w parku Sołackim Swatów, tym razem caaałą rodzinkę. Mega pozytywni ludzie, od razu humor mi się poprawił i przejechałem się jeszcze nad Rusałkę. Tam (godz 17) sprawdziłem jeszcze telefon czy ktoś się nie dobijał do mnie i po 2 rozmowach umówiłem się z Karolcią o 18 na Kosmonautów. W międzyczasie ubrałem nogawki bo słoneczko już tak nie grzało i pojechałem sobie jeszcze na pomost. Z Rusałki na Kosmonautów w 20 min, przy dosyć spokojnej, wymęczonej jeździe i niekorzystnych światłach - przez co musiałem zająć się sobą przez kolejne 20 min. Pokręciłem się po okolicy, poskakałem ze schodów, popodjeżdżałem pod jakieś małe górki (pozdrawiam nieznajomą która mi jeden fajny zjeździk pokazała) i tak jakoś zleciało. Jak już doszła 18, to z Karoliną nie wiedząc co dalej robić poszliśmy na Wichrowe. Tam najpierw na osiedlu znaleźliśmy samochód pani L. a potem poszliśmy na górkę która mi się z daleka spodobała. Gadaliśmy tam do prawie 19, po czym ona poszła do swojej przyjaciółki którą wypatrzyła a ja jeszcze chwilę tam posiedziałem i patrząc w gwiazdy myślałem o różnych rzeczach. Mimo że ubrałem kurtkę, i tak siedząc tam zrobiło mi się zimno więc w końcu się ruszyłem, i pędziłem ile sił nie zważając na bezpieczeństwo. Trochę mi zimno było, na ścieżce przy pestce mogłem mieć 45 km/h, a potem jak zjechałem na Pułaskiego nie było czegoś takiego jak opór powietrza. Nie wiem jak to możliwe że miałem tyle sił, sam siebie zdziwiłem. Potem Zwierzyniecka - zeylanda - grunwaldzka i o 19:15 w domciu. Co za dzień :)

  • DST 29.16km
  • Czas 01:29
  • VAVG 19.66km/h
  • VMAX 40.50km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek i cytka

Środa, 14 marca 2012 · dodano: 15.03.2012 | Komentarze 0

RPE 5 - chcialo sie wiecej, ale robilo sie zimno i pozno

Brzydki dzien, pochmurno, do tego mzawka. Ale nie przestraszylem sie pogody. Szybko do domu, szybki obiadek i ok 15:20 juz jezdzilem. Najpierw nad strzeszynek - nie czulem takiej mocy jak poprzednio. Chwila odpoczynku, juz nie bylo widac lodu. Pogoda nie zachecala do dluzszych przemyslen wiec podokrecalem do cytadeli, z wiatrem czyli juz nie tak wolno jak na poczatku. Tam chwile przedumalem nad amfiteatrem - juz niedlugo zaczna sie treningi silowe to zaczne tam dylac. Do domciu wrocilem ok 17:30

  • DST 24.20km
  • Czas 01:08
  • VAVG 21.35km/h
  • VMAX 43.20km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek, Rusałka, park Sołacki | to już 2 latka! :)

Piątek, 9 marca 2012 · dodano: 09.03.2012 | Komentarze 0

RPE: 7

09.03.2010 - w ten piękny wtorkowy poranek przybył kurier przed moim wyjściem do szkoły i zamiast uczyć się historii od razu rzuciłem się do składania rowerku. Niestety dzień później nabawiłem się w szkole kontuzji kolana i musiałem przez 1,5 miesiąca tylko przypatrywać się nowej maszynce.

Fajnie że ciągle coś we mnie siedzi, ale już mam dość czekania aż wyzdrowieję. Piękny dzień, piękne słońce, dosyć ciepło - tylko godzina taka późno. Ze szkoły prawie że biegłem do domu, ostatecznie wyjechałem jakoś o 16:10. Od początku wielka ochota i dużo energii do jazdy, przez co szalałem tam gdzie nie powinienem. Na Golęcinie niespodziewanie spotkałem trenera :). Dalej szosą na strzeszynek - średnio utrzymywałem prędkość 25-30 km/h, czułem że nogi jeszcze nie ma, ale chęci do szybszej jazdy były. Tyle że to praktycznie 2gi trening i nie do końca jestem zdrowy, więc wolałem sobie trochę popuścić. Nad Strzeszynkiem zacząłem świętowanie rocznicy. Najpierw usiadłem sobie na pomoście tak jak za ciepłych letni dni, ale że nie łapałem wifi to szybko zmieniłem swoją pozycję. Porobiłem parę zdjęć (lód jeszcze jest) i czekając na zachód pogadałem sobie na fejsie (co bym tam zrobił bez nowego telefonu i wifi). Kiedy już zrobiło mi się zimno, słońce było coraz niżej to zacząłem się pomału ruszać. Nie doczekałem zachodu, ale dzięki temu aż tak bardzo nie zmarzłem wracając. Już nie liczyłem się ze zdrowiem i jechałem ile nogi mogły, co prawda jeszcze nie na maxa ale prędkość robiła na mnie wrażenie - 30 - 35 km/h. Nie wiem w którą stronę jechałem z wiatrem, ale nie zmienia to faktu że dzisiaj było on wyjątkowo słaby. Będąc na Golęcinie skoczyłem sobie zobaczyć zachód nad Rusałką, jednak się spóźniłem ale i tak uwieczniłem tą chwilę na zdjęciu. Przy Olimpii jakoś tak dobrze mi się jechało, że z górki pocisnąłem maksymalną prędkość. Znowu zrobiło się trochę niebezpiecznie, ale mnie to nie obchodziło i chciałem jeszcze szybciej. W mieście zrobiło się ciepło, więc pojechałem sobie jeszcze do parku Sołackiego, gdzie wolnym tempem objechałem sobie stawki i standardowo wróciłem do domu o 18.
Ciekawe w jakim jutro będę stanie po takim "treningu" ...