Info
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.
W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!
2015:
2014:
2013:
2012:
2011:
2010:
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2015, Grudzień12 - 0
- 2015, Listopad11 - 0
- 2015, Październik9 - 0
- 2015, Wrzesień21 - 0
- 2015, Sierpień21 - 0
- 2015, Lipiec26 - 0
- 2015, Czerwiec12 - 0
- 2015, Maj16 - 0
- 2015, Kwiecień24 - 0
- 2015, Marzec23 - 0
- 2015, Luty18 - 0
- 2015, Styczeń20 - 0
- 2014, Grudzień8 - 1
- 2014, Listopad9 - 0
- 2014, Październik11 - 0
- 2014, Wrzesień19 - 0
- 2014, Sierpień35 - 0
- 2014, Lipiec27 - 1
- 2014, Czerwiec18 - 0
- 2014, Maj20 - 0
- 2014, Kwiecień21 - 0
- 2014, Marzec24 - 0
- 2014, Luty23 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień6 - 0
- 2013, Październik6 - 0
- 2013, Wrzesień9 - 0
- 2013, Sierpień16 - 0
- 2013, Lipiec9 - 0
- 2013, Czerwiec15 - 0
- 2013, Maj17 - 0
- 2013, Kwiecień17 - 0
- 2013, Marzec5 - 0
- 2013, Styczeń3 - 0
- 2012, Grudzień7 - 0
- 2012, Listopad11 - 0
- 2012, Październik12 - 0
- 2012, Wrzesień22 - 0
- 2012, Sierpień33 - 0
- 2012, Lipiec32 - 0
- 2012, Czerwiec32 - 0
- 2012, Maj45 - 0
- 2012, Kwiecień28 - 0
- 2012, Marzec18 - 0
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń1 - 0
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad11 - 0
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień25 - 0
- 2011, Sierpień27 - 0
- 2011, Lipiec37 - 0
- 2011, Czerwiec29 - 0
- 2011, Maj23 - 0
- 2011, Kwiecień27 - 0
- 2011, Marzec5 - 0
- 2011, Styczeń2 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik7 - 0
- 2010, Wrzesień15 - 0
- 2010, Sierpień19 - 0
- 2010, Lipiec28 - 0
- 2010, Czerwiec18 - 0
- 2010, Maj4 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
Technika / XC
| Dystans całkowity: | 4535.79 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 234:47 |
| Średnia prędkość: | 19.32 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 64.80 km/h |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 134 (68 %) |
| Suma kalorii: | 1994 kcal |
| Liczba aktywności: | 99 |
| Średnio na aktywność: | 45.82 km i 2h 22m |
| Więcej statystyk | |
- DST 59.89km
- Czas 02:51
- VAVG 21.01km/h
- VMAX 50.29km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziewicza Góra
Środa, 23 lipca 2014 · dodano: 25.07.2014 | Komentarze 0
"Rozjazd" z Przemkiem. 2 pełne rundy zaliczone. Kategoria Towarzysko, Technika / XC
- DST 38.78km
- Czas 02:07
- VAVG 18.32km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Kiekrz
Środa, 16 lipca 2014 · dodano: 18.07.2014 | Komentarze 0
Mocniejszy trening ze sprawdzeniem sprzętu przed wyścigiem. Już nad Strzeszynkiem pierwsza oznaka osłabienia - intensywny krwotok z nosa. Po chwili odpoczynku pojechałem do Kiekrza przełamać się i zjechać ze schodków mając w pamięci jeszcze trasę przy Paulinum. Jak nie teraz, to kiedy? Tak pomyślałem, dokładnie obejrzałem te straszne dla mnie schodki i zjechałem. Tyle. Nie było to nic trudnego, a bałem się tego jakbym miał tam się zabić. Wystarczyło się przełamać i spróbować. Potem zjechałem jeszcze raz, już dla zabawy.Natomiast z podjazdem przy plaży walczyłem, ale nie dałem rady. Raz nawet zamiast na podjazd władowałem się w jakieś składowisko gałęzi które blokowało wjazd w las. Za to zjazd z tego samego miejsca bardzo przyjemny, można tam co nieco z techniki załapać, pewnie będę tu wpadał częściej.
Parę ścieżek w lesie też znalazłem, ale bez rewelacji, jedynie mogą służyć za alternatywę dla asfaltu.
Wszystko pięknie, w czwartek miałem jechać po zacisk do przedniego koła, a zamiast tego cały dzień spędziłem zbijając temperaturę w łóżku prawie nic nie jedząc po nocnym wymiotowaniu. A w piątek wyjazd do Bielawy... będzie ciekawie.
Kategoria MTB, Technika / XC
- DST 72.23km
- Czas 03:58
- VAVG 18.21km/h
- VMAX 50.29km/h
- Temperatura 20.0°C
- HRmax 191 ( 97%)
- HRavg 134 ( 68%)
- Kalorie 1994kcal
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Karpacz i Jelenia Góra MTB Race
Sobota, 12 lipca 2014 · dodano: 14.07.2014 | Komentarze 0
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kolarstwie, Jelenia Góra, sobota czyli czasówki XC i towarzyszący wyścig dodatkowy na tej samej trasie. Mój plan na wyjazd był jeden: zrobić dobre, dłuższe treningi na szosie, a w wyścigu wystartować dla poprawy techniki i zdobycia doświadczenia. Z rana zaczęło się od pojechania całą ekipa na trasę, dobrze nam znana trasę z AMPów. Z początku czułem respekt do trasy i na paru głazach za Paulinum schodziłem z roweru i sprawdzałem jak wygląda uskok. Nad pierwszym trudniejszym zjazdem również długo rozmyślałem, ale w tym przypadku znacznie sprawę przyspieszył Libańczyk który za drugim razem zjechał. Jeśli on dał radę, to i ja sobie poradzę, już nie raz tędy zjeżdżałem na sucho. Co prawda podobno teraz dołożyli tam jakieś kamienie żeby nie było tak łatwo, ale mi to nie robiło już dużej różnicy. Zjechałem bez problemu, kawałek niżej koło mi się uślizgnelo i musiałem się wypiąć, dokładnie tam gdzie na AMPach wyłożyłem się zbiegając. Kolejny problem miałem na następnym dojeździe do zjazdu, gdzie za wolno wjechałem w koleiny, co przy większych uskokach skończyło się zablokowaniem przedniego koła i jedyną glebą na trasie. Kolejne zjazdy już bez problemów.Zaraz po objeździe udałem się z Mateuszem Rybczyńskim na rundę szosową na słynny Orlinek. Z założenia lekko żebym mógł wystartować na wyscigu. Z początku też tak było. Ryba dawał bardzo przyjemne zmiany, za nim faktycznie jechało się lekko, natomiast jak ja miałem prowadzić, do tego droga robiła się coraz bardziej pod górkę to już musiałem wejść na średnie obroty. W samym Karpaczu to już walczyłem żeby utrzymać koło Matuesza. Co prawda lekką rezerwę miałem, ale tempo jak dla mnie było nawet wyścigowe jak na Bike Maratonowym Giga. Przejechaliśmy przez centrum, droga coraz bardziej stroma, myślę sobie że ten Orlinek musi być niezłą sztajfą, jak taka jest do niego dojazdówka. Dojeżdżamy do chyba najwyższego miejsca w Karpaczu, dalej zjazdy więc wracamy. Orlinek specjalnie ominęliśmy i dopiero teraz, po krótkim nawrocie i krótkim zjeździe po dwóch serpentynach wjeżdżamy pod skocznie. Z początku lekko, za Mateuszem, oszczędzając siły na główny podjazd którego się spodziewałem. Tylko spodziewałem, podjechalismy na dużą polanę nad skocznię i droga się wyplaszczyla. To było wszystko z podjazdow na dziś, już zostały nam same zjazdy do Jeleniej. W Karpaczu duży ruch, więc nie można było się puścić, za Karpaczem już nie było tak stromo i dokręcałem na moich zjazdowych przełożeniach. Jak zjechaliśmy na płaski odcinek, doszedł wiatr w twarz to Mateusz mnie zmienił i za nim dojechaliśmy do Jeleniej. Krótki, ale udany trening. Miałem jeszcze dobre 2 godziny do startu który miał być o 15:30.
Z ośrodka wszyscy zaczęli zbierać się o 14:30, ja wyszedłem jakieś 10 min później. Od początku lekkie kręcenie ogarnąć co się dzieje w miasteczku zawodów, później zacząłem rozgrzewkę od podjazdów. Od razu podpadla mi mała ilość rozgrzewajacych się osób oraz wysokie tempo Kowala i Zozola. W miasteczku spytałem się o której start... O 15:00, a byla godz 14:55 i już trwa ustawianie w sektorze.
Start w sektorze, od początku mocne tempo i czołówka U23 mi odjeżdża. Za Pałacem doganiają już mnie pierwsi juniorzy, a na wyjeździe na asfalt dziewczyny. Dalej ścigam się że słabszymi z elity i U23, którzy odjeżdżają mi na kilku zjazdach gdzie mam problem żeby utrzymać się na rowerze przez koleiny, za to ja ich skutecznie gonie na podjazdach.

Zero spiny na wynik, sama zabawa - taka jazda bardzo cieszy. Fot: Maria Lipowiecka
Drop ominąłem, co nie ucieszyło kibiców, na drugiej rundzie postanowiłem zaszaleć i dałem się namówić na mój pierwszy dłuższy lot, co skończyło się lądowaniem na przednim kole i dobiciem jedynej uszczelnionej opony. Ikon nie wytrzymał, wybuch i powoli schodzi powietrze. Mleko w tym wypadku nie pomogło. Dziurka w ściance bocznej. Tym samym skończył się mój kolejny wyścig XC, dobiegłem jeszcze kawałek rundy do mety, nie wiem zresztą po co, bo i tak dostałem DNF. Oponę za pomocą pompki stacjonarnej udało się uszczelnić, ale był to tylko chwilowy zabieg, dojechałem do ośrodka, wziąłem aparat, wróciłem na górę i tam powietrze znowu całkiem zeszło.

Ja latam! Czyli jak szybko skończyć wyścig z DNF. Fot: Krystian Jakubek
Po zawodach założyłem dętkę i problem z doszczelnianiem z głowy. Zamiast rozjazdu był wieczorny spacer na dworzec po bilet powrotny do Poznania.
Niestety, dzisiaj Trezado zawiodło. Mój błąd - ciśnienie miałem nieco za niskie na takie lądowanie na przednim kole, ale samo mleko powinno uszczelnić małą dziurkę w ściance bocznej wzmacnianego Ikona. Po zdjęciu opony wszystko stało się jasne dlaczego nie doszczelniło. Mleko wlane 2 miesiące temu zastygło tworząc grubą warstwę na środku opony, przez co opona nie miała się czym uszczelnić na ściance bocznej. Była tam cienka warstwa, która próbowała coś zdziałać, ale na dobicie było to za mało. Może dla przebicia jakimś kolcem tyle by wystarczyło.
Kategoria Szosa, Technika / XC, Góry, Wyścig, Trezado - Uszczelnij się!
- DST 22.26km
- Czas 01:59
- VAVG 11.22km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
AMP Wyścig główny
Niedziela, 18 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
Przestało padać! Teraz to dopiero zrobi się błoto jak to wszystko zostanie rozjechane. Rozgrzewka już 45 min przed startem. Po czasówce rower w pół sprawny – napęd się nieco buntuje i hamulce straciły swą siłę. Ja poobijany i z zabandażowanym kolanem. Plan na wyścig – dojechać jak najdalej bez dubla, czyli 2 rundy, jak się uda to 3.Rozstawiony zostałem na końcu, więc na starcie miał pójść ogień na asfaltowym podjeździe i wyprzedzanie ile się da. Wiele z tego nie wyszło. Napęd nie współpracował, a to co zyskałem na podjeździe to od razu straciłem na zjeździe gdzie jechałem bardzo asekuracyjne ze względu na stan moich hamulców. Następnie wjazd w błoto i tracenie kolejnych pozycji. Na zjeździe łąką spadłem na sam koniec, opony przestały się mnie słuchać a nie pchałem się za wszelką cenę do przodu w takich warunkach. Na podjeździe od razu pojechałem całą mocą i wyprzedziłem paręnaście osób.
To była runda rozjazdowa, teraz zaczynała się zabawa na całej pętli.
Wjazd w pierwsze błoto i już się zakopałem. Potem kolejne – to samo. To co nadrobiłem na podjeździe szybko teraz straciłem. Do pałacu Paulinum dojechałem bodajże drugi od końca. Dalej męczyłem się srodze. Koła zupełnie się mnie nie słuchały, przez co nie ryzykowałem na korzeniach i albo się podpierałem albo przebiegałem. Zjazdy i cięższe podjazdy to samo. Schodziłem i podbiegałem. Tam się rozstrzygnął mój wyścig. Kolejny raz łąka, kolejny raz mnie wyprzedzają. Podjazd i znowu ja wyprzedzam. Druga runda – od początku napęd się zapychał i parę razy zatrzymywałem się aby go odetkać. Za Paulinum wyprzedził mnie niepozorny kolarz. Nie wcale szybko, spokojnie bym powiedział, tak że chwile zjechałem za nim jeden zjazd. Potem się dowiedziałem od ludzi, że to był właśnie Konwa i mój wyścig dobiega końca. Na tą wieść pokazowo przed publicznością ruszyłem w pogoń za Markiem, co szybko się skończyło na zjazdach gdzie bezpiecznie zbiegałem z pełną kontrolą moich nóg. Do końca rundy kilku jeszcze mnie zdublowało, przed podjazdem dogonił mnie Michał, za którym cały czas dopingując mu wjechałem do mety. Miałem siły żeby go wyprzedzić, ale nie chciałem tak go dobijać psychicznie.
Przejazd przez metę, tym samym kończę mój wyścig na dwóch rundach. Przy naszym stanowisku na strefie bufetowej był już Patryk i Tomek który się mocno porozbijał. Ja tam bylem już zbędny, więc po krótkim ogarnięciu się pojechałem na druga strefę bufetowa żeby dopingowac naszym. Ostatecznie zająłem 104 miejsce na 117, jako uczelnia druga lokata i w ogólnych i w technicznych . Z dzisiejszego startu zadowolony jestem tylko z ukończenia wyścigu, w takich warunkach sobie zupełnie nie poradziłem.
Kategoria Wyścig, Technika / XC
- DST 10.00km
- Czas 01:00
- VAVG 10.00km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
AMP Czasówka
Sobota, 17 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
Pobudka o 8, śniadanie, deszcz padał, pada i nie zapowiada się aby przestał padać. Szykuje się błotna masakra.Z rana chłopacy namówili mnie na szybką rundę w celu zapoznania się warunkami. Wtedy jeszcze nie było regularnej ulewy, ale nie mniej jednak błota było aż nadto. Pierwszy kontakt z większym błotem – tragedii nie ma, ale na wszystkich odcinkach z korzeniami lub kamieniami nie czułem się zbyt pewnie. Pierwszy trudniejszy zjazd to zupełna porażka – odważnie puściłem się w dół i jak zacząłem hamowaćto opona uślizgnęła się w błocie. Efekt nie trudno przewidzieć – bezpiecznie przewróciłem się na bok z miękkim lodowaniem w błocie. Kolejne „zjazdy” już sprowadzałem.W połowie trasy zaczęli nas wyganiać bo za chwile startowała czasówka kobiet. Pierwsi obstawiający trasę puścili nas na słowo że szybko przemkniemy, ale kolejne osoby już zupełnie nas wygoniły. W każdym razie połowa rundy zaliczona. Pod względem mojej jazdy jest lepiej niż się spodziewałem.
Powrót do ośrodka, szybki posiłek i odpoczynek w oczekiwaniu na moją kolej. Miałem startować koło 13:30, więc niby trochę czasu miałem, ale zleciało to bardzo szybko. Jak wystartowali mężczyźni to zaczęła się ulewa. Aż strach się bać jak teraz trasa będzie wyglądała.
O 13:15 ruszyłem się z ośrodka. Chyba pierwszy raz musiałem się zmuszać aby wyjść na rower. Pakowanie się w deszcz nie jest najmilszą sprawą. Najgorzej było się przełamać, potem w miarę moknięcia robiło się to obojętne. W miasteczku AMPów Gogol rozstawił namiot, w którym można było się dogrzać na trenażerze. Skorzystałem i ja z tej możliwości, kierując się na linię startu minutę przed moim końcowym odliczaniem. Był tam i Gogol, który nas ostatecznie nakręcał do jazdy.
Start i ogień od początku.
Tak byłem naładowany, że na początku miałem problem aby się wpiąć w pedały, a z wjechaniem w rozjechane błoto zacząłem tańczyć. Do tego dostałem błotem po oczach, że aż musiałem się zatrzymać i przeczyścić oczy. Nigdy wcześniej nie jeździłem w tak fatalnych warunkach. Wszędzie błoto, woda spływała ścieżkami, najbardziej przyczepne dla opon okazały się być kamienie, na korzeniach ślizgały się jak głupie. Z samego przejazdu wiele nie pamiętam, nie był on długi.Startujący po mnie dogonił mnie za Paulinum, chwile dalej ja dogoniłem innych. Jazda dalej wyglądała dość zabawnie. Na płaskim jako tako dawało się jechać, pod górę koła buksowały w błocie, w zakrętach traciłem kontrolę nad rowerem. W dół, jak były odcinki które mogły sprawić problem to od razu zbiegałem. Nie wiele mi to pomogło, na pierwszym z nich było tyle błota, że noga mi się uślizgnęła i dość boleśnie upadłem na lewe kolano. Szybko się pozbierałem i jechałem dalej, jednak już po tym wypadku dość asekuracyjnie. W sumie to najwięcej osób doganiałem i wyprzedzałem na sprawnym podbieganiu. Zjazd łąką prawie bez kontroli, następnie odcinek w lesie i podjazd łąką, gdzie koła złapały przyczepność i mogłem jechać pełną mocą do mety. Koniec.
Nie byłem w ogóle zmęczony, ale zadowolony że dojechałem do mety. Rower caly ubłocony, ja w podobnym stanie. Od razu pojechałem się opłukać w ośrodku, gdzie okazało się, że przez upadek mocno zdarłem sobie kolano. W karetce nie stwierdzili potrzeby szycia, jak mi to obmywali to ostrzegali że będzie bolało, a nic nie czułem. Kolano kolanem, a najgorsze było to, że podarłem sobie spodnie.
Koniec końców 102 miejsce na 168 osób które dojechało do mety, więc plan minimum wykonałem – zakwalifikowałem się do wyścigu głównego.
TREZADO
Po wcześniejszych przygodach zdecydowałem się pojechać z przodu na mleczku z ciśnieniem ok 2 bara, z tyłu na dętce ok 2,2 bara. Przedni Ikon po wjechaniu w pierwsze błoto cały się zapchał i straciłem nad nim kontrolę. Saguaro na tyle nieco lepiej, ale z większym błotem nie miał żadnych szans. Na takie warunki przydały by się inne opony…
Kategoria Wyścig, Technika / XC, Trezado - Uszczelnij się!
- DST 15.93km
- Czas 01:05
- VAVG 14.70km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Jelenia Góra - trening
Piątek, 16 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
Pogoda ma się nam zepsuć na najbliższe 2 dni, czyli dokładnie na czas wyścigów, potem ma być upał cały tydzień…Dlatego szybko z rana póki jeszcze pogoda się trzymała wyskoczyłem potrenować na trasie. Szybkie dwie rundy z rzędu. Nie obyło się bez lądowań w krzakach. Na szczęście nic poważnego, lądowania były miękkie więc bardziej się nie uszkodziłem. Przez mierne żywienie na drugiej rundzie już zaczynało mi brakować sił i odpuściłem dalszą jazdę na trasie. W zamian za to pojechałem na rozjazd z Tomkiem, Patrykiem i Przemkiem oraz Michałem który przeprowadził nas po okolicy. Od popołudnia zaczęło lać i się nie zapowiada, aby przestało do czasówki…
Po założeniu dętki skończyły się moje przygody z kołami
Kategoria Technika / XC
- DST 35.00km
- Czas 03:00
- VAVG 11.67km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Jelenia Góra - trening
Czwartek, 15 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
Czwartek, czyli dzień w którym non stop mieliśmy katować trasę do perfekcji. Na pierwszej rundzie OTB z uskoku z kamienia… Michał z Patrykiem lekko przejechali, więc dlaczego ja nie miałem zjechać? Jak widać zbyt wysoki lvl jak dla mnie… jeszcze.Pierwszy trudny zjazd namówiony przez Michała przeleciałem prawie bez hamowania, wjeżdżając na ścieżkę którą się kawałek dalej podjeżdża.Do reszty trudnych zjazdów jeszcze czułem taki respekt, że się nie odważyłem ich zjeżdżać. Drugą rundę przejechałem w podobny sposób, parokrotnie lądując w krzakach.
Za trzecim razem jechałem razem z Patrykiem Helwigiem. Za pałacem Paulinum stwierdziliśmy, że musimy opanować zeskoki z głazów. Pierwsze próby kończyły się przeważnie lądowaniem na przednim kole. Za jednym razem tak dobiłem przedniego Ikona, że pociekło mleko i uszło nieco powietrza. Po dopompowaniu do co najmniej 1,5 bara, stwierdziłem, że aby ponownie do tego nie doprowadzić, to wywalę tyłek za siodło ile wlezie. Tak wywaliłem, że wylądowałem prawidłowo na oba koła, tym samym dobijając tylną Saguaro która aż z jednej strony całkowicie zeskoczyła z rantów. To był mój przełomowy moment w którym nauczyłem się wywalać tyłek do tyłu, leżąc prawie brzuchem na siodle. Tym samym skończyła się moja przedobiadowa sesja treningowa, a zaczęła żmudna naprawa koła.
Z pomocą paru osób udało się wcisnąć Saguaro w ranty, mleko doszczelniło przy 2 barach, powyżej tej wartości syczało przy nyplach. W końcu się udało uszczelnić powyżej tej wartości i mogłem wrócić na trasę. Tam jednak daleko nie dojechałem, jeśli nie na zeskokach z głazów za Paulinum, to w dalszych odcinkach zaczynało brakować powietrza i co chwile pompowałem na miejscu, aby dojechać do ośrodka i tam pomęczyć się z dolewaniem mleka i uszczelnianiem.
Na jednej rundzie trafiłem na towarzystwo jakiegoś kolarza na 26erze. Za każdym razem jak on odważnie ruszał na zjazdy nie wiedząc że one są trudne (sam mu mówiłem że są łatwe, wystarczy zrobić to, to i to i się jest na dole), to dodawał mi tym odwagi i też próbowałem. Takim sposobem zjechałem wszystkie trudniejsze zjazdy, z poprawnie wywalonym tyłkiem za siodełkiem i hamując przednim hamulcem. Okazało się, że nie jest to takie mordercze jak się spodziewałem i jak się nauczyłem w młodości. To był moment, w którym nauczyłem się zjeżdżać.
Koniec końców gdy do wieczora nie udało się uszczelnić koła, to odpuściłem sobie tę nierówną walkę i założyłem dętkę…
Okazało się, że jest to w pełni moja wina, bo przed założeniem opaski nie odtłuściłem obręczy przez co nie mogła ona się dokładnie przykleić. Dobra nauczka na przyszłość, szkoda tylko że zużyłem dzisiaj prawie do końca całe mleczko…
Koniec z schodzeniem z ciśnieniem poniżej 1,5 bara z przodu i 1,8 bara z tyłu. Na płaskim to się sprawdza i jest bardzo komfortowo, ale jak się wjedzie w teren to robi się niebezpiecznie. Przygód z dzisiejszego treningu nie chciałbym już powtórzyć na ważnym wyścigu.
Na ostatniej rundzie tego dnia w trafiliśmy na znakowanie trasy - usunęli ostatni najtrudniejszy zjazd z którym właściwie miałem największy problem, ale na swój sposób zjechałem go 2 razy. Potem przejechałem się jeszcze z Przemkiem i Bartkiem do Jeleniej, a po zamontowaniu dętki ponownie z nimi już po ciemku do sklepu w Jeleniej
Bilans dnia: Zdarte kolano, obite udo i biodro, pozdzierane rękawiczki, obita rama od klamki hamulcowej, zużyte ok 200ml mleka na bezskutecznym doszczelnianiu, za to nauczyłem się zjeżdżać – było warto.
Kategoria Trezado - Uszczelnij się!, Technika / XC
- DST 10.00km
- Czas 01:00
- VAVG 10.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Jelenia Góra - zapoznanie się z trasą
Środa, 14 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
Wieczorne zapoznanie z trasą od razu po przyjeździe na miejsce – pierwszy raz spotkałem się z taką trasą na miarę pucharu świata, efekt nie był zaskakujący – wielu zjazdów się przestraszyłem, tym bardziej jak zobaczyłem jak inni się z nimi męczyli. Skończyło się na jednej rundzie, na której w jednym miejscu nie dohamowałem i poleciałem w krzaki. Osobiście trudne elementy zostawiłem sobie na kolejny dzień. Kategoria Technika / XC
- DST 64.34km
- Czas 03:49
- VAVG 16.86km/h
- VMAX 37.89km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Thule Cup Pniewy
Niedziela, 11 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 0
1.Wyścig w którym miałem powalczyć o czołowe miejsce aby zakwalifikować się do przyszłotygodniowych AMPów w Jeleniej, a skończyło się na laczku i dwukrotnym bieganiu. Zacznę od początku:Dojazd na miejsce startu z Piotrkiem Marciniakiem, byliśmy na miejscu w czasie wyścigu kobiet więc mieliśmy czas aby dobrze poznać trasę. Jadąc do biura zawodów zaczęło padać, na szczęście szybko przeszło i potem już nie spadła ani kropla. Po zarejestrowaniu pojechaliśmy objechać trasę. Podjazdów i ciężkich zjazdów mało, ale traska bardzo techniczna. Dużo ciasnych zakrętów, 2 sekcje kamienne, kilka ustawionych balów mających robić za dropy. Czyli coś, czego ja nie lubię.
Po objeździe powrót do auta, szykowanie się do wyścigu, kolejne parokrotne objechanie trasy, kolejny powrót do auta już ostatecznie przygotować się do wyścigu i na rozgrzewkę przedwyścigową. Na szosie zauważyłem, że dziwnie zeszło mi powietrze z przedniego koła – do auta zlokalizować usterkę, wstępnie ustaliłem że zawór w wentylku przepuszczał bo odkręcając główkę wykręciłem z nią cały zawór. Koło dopompowałem do ok 2 barów i pojechałem na start.
Tam rozstawiony zostałem w pierwszej linii, obok Michała Kowalczyka, Tomka Zozola, Sylwka Swata i reszty wielkopolskiej czołówki. Start i walka na łokcie z Michałem i Tomkiem. Ostatecznie w czasie rundy honorowej puściłem tych dzikusów przodem, sam trzymając dobre miejsce ok 10 pozycji. Na pierwszej leśnej sekcji z zakrętami zacząłem odstawać od czołówki, przejeżdżając przez linię startu z Szymim i Jackiem M tracąc już zupełnie kontakt do czołówki. Przepuściłem jeszcze dzikiego Przemka Rozwalkę i Tomka Hruświckiego, sam trzymałem się dwójki z Victorii Jarocin, a do mnie coraz bliżej dojeżdżał Bartek Kołodziejczyk. W międzyczasie wyprzedził mnie Filip Jeleniewski od Ryby i Adam Deska. W połowie rundy wyprzedził mnie Bartek. Goniąc go najpierw zahaczyłem plecami o drzewo, a następnie wyłożyłem się na wertepach.W zakrętach zacząłem jechać coraz gorzej, źle dobierałem przełożenia na nawrotach na co zwrócił mi uwagę Rafał który pojawił się nie wiadomo skąd. Za mną zaczęli się pojawiać kolejni zawodnicy, w tym m.in. Patryk Krajewski z BTC. W połowie drugiej rundy już mnie doszedł, kiedy ja zacząłem fatalnie jeździć w zakrętach. Powód tego był jeden – w przedniej oponie uszło dużo powietrza, tak dużo że przód zaczął mi pływać nawet na prostej. Po jedynym dłuższym podjeździe zacząłem pytać wszystkich czy mają pompkę. Nikt nie miał więc zaczął się mój bieg w poszukiwaniu pompki i odmienienia losów mojego wyścigu. Przebiegłem tak pół rundy i dopiero przejeżdżając przez linię startu znalazł się ktoś chętny do pomocy. Najpierw pewien pan zaczął pompować pompką ręczną, potem przyszła pomoc z pompką stacjonarną. Przy okazji szybkiego bufetu udzielił mi Tomek Hruświcki który zakończył swój udział w wyścigu. Dobiliśmy ciśnienie w oponie do 2 barów i zaczęła się moja gonitwa.
2 rundy do końca. Cel – powalczyć o 8 miejsce z Polibudy. Od początku nadałem sobie bardzo mocne tempo i zacząłem wyprzedzanie. Przez rundę wyprzedziłem paręnaście osób i zacząłem dobierać się do Patryka Helwiga który jechał w okolicy 10 miejsca Polibudy. Przy przejeździe przez start zacząłem zastanawiać się czy starczy mi powietrza w oponie, ale z szybkich kalkulacji wyszło że będzie na styk. Patryka doszedłem w ¼ rundy i mnie ładnie przepuścił dopingując mi, co dodało mi motywacji i siły do gonienia. Dzięki wielkie! Niestety daleko dalej nie dojechałem, znowu powietrza zaczynało brakować i w połowie rundy przód zaczął tańczyć. Bale jeszcze jakoś zjechałem, potem w zakrętach biegałem. Przez dropy przy przejeździe w okolicy startu szybko zbiegłem, co nie obiło się bez komentarza Pana Redaktora Piotra Kurka. Dalej rozpocząłem mój bieg do mety, do której jeszcze kawał drogi. Na prostej żeby odpocząć wskakiwałem na rower i próbowałem jechać na wprost, ale przód nie chciał się mnie słuchać. Na szczęście za mną nikogo nie było widać i nie musiałem poginać ile sił w nogach z rowerem pod ręką, którego pedał co chwilę obijał mi łydę. Do ostatnich prostych dobiegłem już wykończony, jak będąc już przy mecie zobaczyłem że do niej jeszcze dwa nawroty i trzy długie proste, to mojej twarzy pojawiło się zniechęcenie ale biegłem dalej… Ostatecznie ostatkiem sił wbiegłem na metę. Wszyscy gratulowali mi wytrwałości i woli walki.
Już wtedy wiedziałem że mnie w tej magicznej 8mce nie będzie, byłem lekko podłamany ale i zadowolony że nie zszedłem z trasy tylko biegłem do końca.
Na otarcie łez w tomboli dostałem książkę i … dętkę 26 cali, którą podmieniłem od znajomej na 29 cali.
*** Trezado - Uszczelnij się! ***
Okazało się że to nie wentyl przepuszczał, a rozszczelniłem obręcz na nyplach skacząc z dropów. Wynikało to z mojego złego uszczelnienia koła, przy zbyt niskim ciśnieniu. Z tyłem nie było żadnych problemów.
W domu po wyścigu zabrałem się do doszczelniania opon, tym razem przy wyższym ciśnieniu. Przód po chwili walki się uszczelnił, za to tył był bardzo oporny przy wentylu i po zużyciu sporej ilości mleczka odpuściłem sobie odkładając to na kolejny dzień. Wtedy już nie było litości z wentylem, nałożyłem nową warstwę taśmy i dokręciłem nakrętkę kombinerkami, a mleko doszczelniło koło przy 3 barach.
A tak prezentują się zgliszcza po bitwie z wentylem. Mimo wielkich strat, Trezado wygrało.

Kategoria Wyścig, Technika / XC, Trezado - Uszczelnij się!
- DST 82.44km
- Czas 03:17
- VAVG 25.11km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziewicza i Puszcza Zielonka
Niedziela, 4 maja 2014 · dodano: 04.05.2014 | Komentarze 0
Zimno... Ubrałem się zbyt cienko jak na dzisiejszą temperaturę i w czasie spokojniejszej jazdy cierpiałem.Jeszcze spóźniłem się ustawkę, dogoniłem grupkę za Olszakiem, na Dziewiczej nie było tyle mocy ile bym chciał, jak wracaliśmy już w ogóle nie było mocy. Za to wytrzymałość była, moim spokojnym tempem mógłbym jeszcze kawałek przejechać, co też chciałem zrobić, ale odpuściłem sobie bo zimno i w domu miałem jeszcze dużo do zrobienia...
Wyścigi na Dziewiczą przegrałem z Tomkami. Na początku trzymałem ich tempo, później jak poszli to już odcięło mnie. Za drugim razem już w ogóle nie było mocy.
Średnio jestem zadowolony z tego treningu... Momentami na płaskim było rwane wyścigowe tempo którego na takim treningu za bardzo nie lubię. Moje zniechęcenie dodatkowo pogłębiło słońce, które pojawiło się kiedy wróciłem do domu.
EDIT: Wszystko jasne - po treningu byłem tak zmęczony że musiałem się przespać, a w poniedziałek wzięła mnie choroba. Na szczęście coś żołądkowego, a nic przeziębieniowego, więc nie będzie wielkich strat formy. Wtorek prawie cały przespany, środa przesiedziana w domu i w czwartek (kiedy to piszę) czuję się już dużo lepiej, tak więc w piątek wracam na rower.
*** Trezado - Uszczelnij się! ***
Kolejna porcja testowanie ustawień ciśnienia. Dzisiaj jeszcze bardziej zaszalałem z przodem i ustawiłem 1 bar ale było pewnie nieco poniżej tego. Było komfortowo, aż za komfortowo. Przednie koło momentami pływało - przy sklepiku dopompowałem do 1 bara i było już lepiej. Na 1.2 czułem się pewniej i do tego wrócę. Tył tak samo jak poprzednio, 1.5 bara.
Na mleczku nagle wszystkie drogi stały się takie równe, a piachy takie przyczepne. To mi się podoba!
Kategoria MTB, Treningi grupowe, Trezado - Uszczelnij się!, Technika / XC



