Info
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.
W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!
2015:
2014:
2013:
2012:
2011:
2010:
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2015, Grudzień12 - 0
- 2015, Listopad11 - 0
- 2015, Październik9 - 0
- 2015, Wrzesień21 - 0
- 2015, Sierpień21 - 0
- 2015, Lipiec26 - 0
- 2015, Czerwiec12 - 0
- 2015, Maj16 - 0
- 2015, Kwiecień24 - 0
- 2015, Marzec23 - 0
- 2015, Luty18 - 0
- 2015, Styczeń20 - 0
- 2014, Grudzień8 - 1
- 2014, Listopad9 - 0
- 2014, Październik11 - 0
- 2014, Wrzesień19 - 0
- 2014, Sierpień35 - 0
- 2014, Lipiec27 - 1
- 2014, Czerwiec18 - 0
- 2014, Maj20 - 0
- 2014, Kwiecień21 - 0
- 2014, Marzec24 - 0
- 2014, Luty23 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień6 - 0
- 2013, Październik6 - 0
- 2013, Wrzesień9 - 0
- 2013, Sierpień16 - 0
- 2013, Lipiec9 - 0
- 2013, Czerwiec15 - 0
- 2013, Maj17 - 0
- 2013, Kwiecień17 - 0
- 2013, Marzec5 - 0
- 2013, Styczeń3 - 0
- 2012, Grudzień7 - 0
- 2012, Listopad11 - 0
- 2012, Październik12 - 0
- 2012, Wrzesień22 - 0
- 2012, Sierpień33 - 0
- 2012, Lipiec32 - 0
- 2012, Czerwiec32 - 0
- 2012, Maj45 - 0
- 2012, Kwiecień28 - 0
- 2012, Marzec18 - 0
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń1 - 0
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad11 - 0
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień25 - 0
- 2011, Sierpień27 - 0
- 2011, Lipiec37 - 0
- 2011, Czerwiec29 - 0
- 2011, Maj23 - 0
- 2011, Kwiecień27 - 0
- 2011, Marzec5 - 0
- 2011, Styczeń2 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik7 - 0
- 2010, Wrzesień15 - 0
- 2010, Sierpień19 - 0
- 2010, Lipiec28 - 0
- 2010, Czerwiec18 - 0
- 2010, Maj4 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 22190.02 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 920:37 |
| Średnia prędkość: | 24.10 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 76.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 358 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 168 (82 %) |
| Suma kalorii: | 86655 kcal |
| Liczba aktywności: | 409 |
| Średnio na aktywność: | 54.25 km i 2h 15m |
| Więcej statystyk | |
- DST 62.59km
- Czas 02:36
- VAVG 24.07km/h
- VMAX 57.60km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Puszczykowa z Tomkiem, Bolesławiec z Jackiem M2
Czwartek, 19 kwietnia 2012 · dodano: 19.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 6Forma dużo lepsza niż wczoraj, pewnie pogoda też ma w tym swój udział. Słoneczko ładnie grzeje to od razu chce się jeździć. O 17 na Dolnej Wildzie umówiłem się z Tomkiem, ale że byłem tam już o ok 16:50 to przez 10 min poćwiczyłem stójkę. Jak przyjechał to od razu pocisnęliśmy do Puszczykowa. Ona na swojej nowej maszynie 29er był mojego wzrostu, więc przyjemnie się za nim na kole jechało. W Luboniu przez światła więcej staliśmy niż jechaliśmy, ale kiedy już przez nie przejechaliśmy to ruszyliśmy za wywrotką. Rozpędziła nas do 55 km/h, ale kiedy przejeżdżaliśmy przez tory to straciłem kontakt z tylnim kołem Tomka i już nie dałem rady go dogonić. Szkoda, bo mogliśmy tak dojechać do Puszczykowa. Jak Tomczer zauważył że odpadłem to ładnie na mnie poczekał i ciągnął mnie dalej 35 km/h. Jak zjechaliśmy na ścieżkę to trochę zwolniliśmy żeby jechać obok siebie i chwilę pogadać. Tak dojechaliśmy gdzieś do "centrum" Puszczykowa, gdzie on mnie zostawił i na przejeździe czekając na pociąg zgadałem się z Jackiem. Chwilę potem byłem już u niego i pojechaliśmy w stronę Czempinia. Planowaliśmy dojechać do przejazdu przed miejscowością Drużyna, ale że fajnie się jechało i przejazd był zamknięty to dobiliśmy na drogę do Boskowic. Szosa nie była najgorsza, za to pusta. Całą drogę zastanawialiśmy się gdzie ona się skończy, a tu przejechaliśmy przez jedną wioskę i dojechaliśmy do Bolesławca, skąd dalej jadąc znaleźliśmy się na dobrze nam znanej drodze Dymaczewie Starym. Jako że czekała nas teraz walka z wiatrem to postanowiliśmy już wracać, do tego zimno się robiło. Jeszcze Jacek chciał sobie na Osową skoczyć, ale ostatecznie i z tego zrezygnował. Przed 19 zostawiłem go pod domem, a wyjeżdżając na szosę Poznańską załapałem się na rowerzystę na crossie, za którym chwilkę dobrym tempem 30 km/h powoziłem się na kole. Jak przystało na klubowicza dałem mu mocną zmianę (29-31 km/h) zaczynając od ścieżki za Puszczykowem, a kończąc w Łęczycy, kiedy to obok szosą wyminęła nas dwójka kolarzy ładnie pozdrawiając nas. Nie mogłem z takiej okazji nie skorzystać i przy drugim zjeździe na szosę pozostawiłem samego rowerzystę na crossie i skoczyłem za nimi. Chwilę potem byłem już na kole i tak jechałem za nimi 35 km/h pod wiatr. Dzisiaj coś nie miałem szczęścia na przejazdach kolejowych i w Łęczycy chwile poczekaliśmy, zamieniając parę zdań. Okazało się że oni dzisiaj na Osowej byli i wracają do Poznania, co dobrze się dla mnie składało. Tak za nimi szybko się przeleciało do Hetmańskiej, gdzie ładnie im podziękowałem i odbiłem na ścieżkę. Na Dmowskiego gdy czekałem na światłach przeleciał jakiś rowerzysta na fajnym rowerku przez przejście i potem gdy już jechałem na Matejki jechał w jakieś odległości za mną. Przy Berwińskiego gdy już czułem jego oddech chciałem mu jeszcze uciec, ale potem pod górkę nie mogłem utrzymać tempa. Wyprzedził mnie i chciał mi uciec, ale najwyraźniej przeliczył swoje siły i po chwili jechania 32 km/h na tyle się zmęczył że zwolnił do 20 km/h. Piękny to był widok gdy mogłem spojrzeć takiemu zmęczonemu kozakowi w twarz, wyprzedzając go. Już z powrotem do mnie nie doskoczył, jeszcze na "rondzie" koło domu nacieszyłem się widokiem na ile mu zdążyłem przez 100 m odjechać. O 19:30 w domciu.
Co prawda nie była to typowa czasówka, ale jazdę z Puszczykowa można pod to podciągnąć.
Kategoria Szosa, Towarzysko
- DST 41.23km
- Czas 01:53
- VAVG 21.89km/h
- VMAX 47.67km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Rataje i Złotniki S4 S1
Środa, 18 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 6 - zmęczenie, intensywność ćwiczeńZabawiłem się w kuriera i podjechałem najpierw z zaproszeniem do Krzycha a potem do Szymka. Na garbarach wstąpiłem do nowego sklepu rozejrzeć się za nowym kaskiem i trochę tam zabawiłem. Od razy z Garbar jadąc z wiatrem zacząłem sprinty techniczne, a już za Lechicką przyspieszenia. Wiatru nie odczuwałem dopóki nie zaczął mi wiać prosto w twarz (na trasie do Złotnik) - wtedy wyszło moje przemęczenie. Ciężko było coś ujechać, czułem całkowitą niemoc w nogach. Na szczęście po odpoczynku jadąc z wiatrem odzyskałem na tyle sił że dojechałem do domu.
Kategoria Szosa
- DST 57.04km
- Czas 02:35
- VAVG 22.08km/h
- VMAX 47.67km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziewicza Góra
Wtorek, 17 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 7Mój pierwszy trening grupowy, o 18 miałem być na Malcie co udało mi się jakoś zrobić. Wychodzenie z domu o 17:40 jednak nie jest najlepszym pomysłem, dużo sił kosztowała mnie punktualność. Na miejscu od razu trener dał mi dętkę, ale okazało się że powietrze musiało mi zejść jak bawiłem się kompresorem na stacji BP. Poza trenerem od razu rzucił mi się w oczy nietypowo jak na rower ubrany Tomek, który po maratonie we Wro ma do wymiany klocki w Radziu i przybiegł na zbiórkę porozmawiać z trenerem. Z grupy zeszłorocznej poznałem jeszcze znajomego w ciuszkach B-twin oraz Rafała, którego widziałem jak jechał przy Cytadeli.
Ruszyliśmy na Dziewiczą tradycyjną drogą, szybko znalazłem się za Rafałem, który razem z nieznanym mi Bartkiem bez przedniej przerzutki ciągnął grupę, jak dla mnie jadąc na kole, średnim tempem (30 km/h). Tak dobrze jechało się do jeziora Swarzędzkiego, gdzie długo czekaliśmy na trenera. Potem już nie było tylu chętnych do prowadzenia i sam musiałem jechać na czele. Najgorsze było to, że od tej chwili jakby reszcie nie chciało się jechać nawet za mną, musiałem specjalnie co chwile patrzeć za siebie czy za bardzo nie uciekam od grupy. Dopiero na krótkim podjeździe w Mechowie doskoczył do mnie i wyprzedził mnie Bartek. Ja się przez tą drogę już na tyle umachałem, że nie byłem w stanie dalej utrzymać takiego tempa i wyprzedził mnie również Rafał. Na chwilę mi odskoczyli, ale z pierwszym łagodnym zjazdem dokręciłem do nich.
Do podnóża Dziewiczej dojechaliśmy całą gromadą, na podjazdach nie było źle, jakoś wjechałem. Co prawda nie mam jeszcze tyle sił ile miałem jesienią, ale to się jeszcze zmieni i niebawem sam siebie zadziwię. Natomiast technicznie z podjazdów jestem zadowolony z siebie, nie musiałem specjalnie stawać na pedałach, tylko elegancko na siedząco podjeżdżałem i przednie koło mi nie uciekało. Jak dojechaliśmy do wieży to było już późno, po 19, a ciemno robi się teraz ok 20. Postanowiliśmy szybko przejechać rundkę i potem jeszcze szybciej wracać do domciu. Pierwszy zjazd i pierwsze problemy. Powytrząsało mnie niemiłosiernie, momentami traciłem kontrolę nad sobą i rowerem ratując się hamowaniem. Potem seria podjazdów - już na resztkach sił i bardzo niskim przełożeniu ale jakoś się wjechało. Killer znowu mnie przeraził i bez hamowania się nie obyło, ale z grubsza kontrolowałem rower nawet jak wybrałem się środkiem i trochę się tam rozpędziłem krzycząc przy tym z wrażenia. Ostatni już podjazd to była masakra. Początek okazał się dla mnie za mocny i końcówkę to już był jeden wielki ból w nogach. Na górze myślałem że padnę wypluwając przy tym płuca, na szczęście chwila odpoczynku czekając na jedną zgubę z naszej grupy wystarczyła. Zjazd za Rafałem, bardzo ładnie i elegancko, przez żaden moment nie straciłem panowania nad rowerem. Przez późną godzinę wracaliśmy szosą przez Ligowiec, na której tempo było jak dla mnie tym razem bardzo mocne. Pod górkę 30 km/h, jadąc na kole Rafałowi i obok trenera jechałem na maksymalnych obrotach, gdyby jeszcze trochę przede mną docisnęli to bym odpadł z grupy. Na zjeździe wystarczyło że się pochyliłem, a i tak musiałem hamować żeby nie wjechać w pedałującego Rafała. Przez piach przeleciałem bez problemu, nie tak jak rok temu kiedy tam przeżywałem samotne chwile grozy. Ogólnie to utworzyła się 4 osobowa grupa na czele (na czele z Rafałem, Bartkiem, a za nimi ja oraz znajomy w ciuszkach B-Twin, szkoda że nie mam pamięci do imion) i przyjemnym tempem dojechaliśmy do Warszawskiej, gdzie długo poczekaliśmy na resztę grupy. Od tego momentu było już na tyle ciemno, że doświetlałem wszystkim drogę moją lampką. Ze względu właśnie na ciemność tempo trochę spadło, a na Malcie z uwagi na godz (20:30) wszyscy się zwinęli a ja poczekałem na trenera. Jadąc wolnym tempem na tyle on zmarzł, że nad Maltą musiał się przebiec. Załatwiłem z nim sprawy i kiedy miałem go zostawić z nad przeciwka nadjechały 3 znajome twarze ubrane w klubowe ciuszki. Michał na nowym rowerze, Łukasz który będzie miał nowy rower i Patryk, który nie wyrobił się na 18. Chwile pogadaliśmy i rozjechaliśmy się w swoje strony. Do domciu przez remonty dojechałem trochę naokoło z Królowej Jadwigi w Głogowską i Matejki. Ostatecznie do domu wróciłem o 21.
Kategoria Szosa, MTB, Treningi grupowe, Ze światełkiem
- DST 45.19km
- Czas 01:50
- VAVG 24.65km/h
- VMAX 45.62km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Złotniki F1, M1
Niedziela, 15 kwietnia 2012 · dodano: 15.04.2012 | Komentarze 0
RPE:5Miał być maraton w Murowanej, ale pogoda na jeden dzień się zepsuła i musiałem zrezygnować.Najbardziej szkoda mi wczorajszego, ładnego dnia (słońce, 14 stopni), który poświęciłem na odpoczynek przed wyścigiem.
Dzisiaj od rana miało być jeszcze ładnie, to skoro nie mogłem zasnąć po tym jak sprawdzałem prognozę o 6:30, to o 8 byłem już na rowerze. O tej godzinie jeszcze zimno było, ale słoneczko coraz mocniej grzało. Terenem do zaoranej drogi, którą objechałem sobie dobrze mi znanymi ścieżkami i zacząłem podjazdy w terenie przy Biskupińskiej. Do góry mocno, a w dół szybko i technicznie. Ta pustka po zaoraniu podoba mi się, przez to nie musiałem hamować tylko poćwiczyłem sprawne pokonywanie zakrętu na dużej prędkości. Łącznie podjeżdżałem 7 lub 8 razy.
Dalej od Biskupińskiej tempówka szosą w stronę Złotnik, skąd z powrotem do Poznania. Wiatr północny czyli przez pola do Złotnik wmordewind 6m/s - starałem się utrzymać prędkość 24 km/h. Za to z wiatrem w plecy jechało się 40 km/h :). W tamtych okolicach co chwile ktoś jechał na maraton, wtedy już na północy nieźle się zachmurzyło. Łącznie tempówki 45 min, na Bukowskiej zaczęło kropić i tak kropi/pada do końca dnia.
- DST 25.00km
- Czas 01:08
- VAVG 22.06km/h
- VMAX 48.55km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Za Strzeszynek S4 S1 + teren
Piątek, 13 kwietnia 2012 · dodano: 13.04.2012 | Komentarze 0
RPE:4 bardziej wynudzony niż zmęczonyO 17 miało padać, jak wychodziłem o 15:30 to było ciemno dookoła i kropiło. Od początku dzisiaj nie miałem sił, a może i chęci. Wolałem się oszczędzać niż szaleć przed niedzielnym wyścigiem, jeśli na niego w ogóle pojadę (zapowiadają deszcz). Na szczęście się nie rozpadało, ale był już taki moment że wolałem za przejazdem zawrócić niż pakować się dalej. Wracając poćwiczyłem technikę na zjazdach i podjazdach. Łącznie po 3 razy, nie miałem większych problemów. Dalej szosą też jakoś nie chciało mi się jechać, ale już chciałem być w domu przed deszczem. Nad Rusałką zjechałem sobie terenem, a w już w mieście niespodzianka - zamiast deszczu wyszło piękne słoneczko.
- DST 73.33km
- Czas 02:38
- VAVG 27.85km/h
- VMAX 52.92km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Mrowino, Pamiątkowo E2 M1
Środa, 11 kwietnia 2012 · dodano: 11.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 6 - mocne tempoPo szkole, szykowanie się na Murowaną giga. Wiatr południowy, słaby, ok 4 m/s. Fajnie ciepło, słonko ładnie grzało. Wracając pod wiatr mocno cisnąłem, można to podciągnąć pod tempówkę :)
Trasa: ... - Rokietnica - Napachanie - Mrowino - Rokietnica - Krzyszkowo (brukiem i utwardzoną drogą) - Rostworowo - Pamiątkowo - Rokietnica - domek
Kategoria Szosa
- DST 79.08km
- Czas 03:30
- VAVG 22.59km/h
- VMAX 44.47km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Kórnik z Jackiem E2
Wtorek, 10 kwietnia 2012 · dodano: 10.04.2012 | Komentarze 0
RPE:5 - tempo w większości rozjazdoweO 12 w Puszczykowie, trochę się spóźniłem ze względu na wmordewind (6-8 m/s), tym razem przejechałem przez Luboń szybko i przyjemnie. Starałem się nie przemęczać, po drodze jeszcze ściągnąłem nogawki bo zrobiło się ciepło i grzały mnie w nogi. Z Puszczykowa na Mosinę i dalej przez Rogalinek i Rogalin do Świątnik, gdzie zjechaliśmy razem z Pierścieniem dookoła Poznania na jakieś wiochy. Ładna, pusta droga, można było spokojnie jadąc sobie pogadać :). Na 14 km do Śremu odbiliśmy z wiatrem w plecy na Kórnik. Tam chwila przerwy nad jeziorem, małe zakupy i wracamy główną prosto do Mosiny. Już z wiatrem w plecy, Jacek jakoś dawał radę. Jeszcze pokazał mi swoje tereny nadwarciańskie, gdzie w jednym miejscu ładnie zeskoczyłem sobie z ok 30 cm. Jak już się rozstaliśmy to pięknie szoską do Lubonia z wiatrem 30-40 km/h. Powrót też przez centrum Lubonia i Dębiec. O 15:30 w domu.
Kategoria Szosa, Towarzysko
- DST 29.12km
- Czas 03:02
- VAVG 9.60km/h
- VMAX 49.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Luboń S4 S1 *ZMIANA ŁAŃCUCHA
Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 · dodano: 09.04.2012 | Komentarze 0
* 10650kmRPE: 3
Taki tam spacerek z Martą, a wracając szybko trening
Kategoria Szosa, Towarzysko
- DST 77.62km
- Czas 03:29
- VAVG 22.28km/h
- VMAX 68.04km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
4x Osowa, Łódź z Jackiem E2 F1
Piątek, 6 kwietnia 2012 · dodano: 06.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 7 - odległość, intensywność podjazdów (do tego pierwszy taki trening), przeziębienie, na takie wycieczki mogło by być cieplej ale nie narzekam.Cieplej i ładniej niż wczoraj, ja ciągle przeziębiony ale mi to nie przeszkodziło w treningu. Do Puszczykowa w 40 min, potem już z Jackiem na Osową. Za pierwszym razem mocno, pod koniec nogi wysiadały, a za drugim nogi wysiadały już w połowie ale jakoś dałem radę. Jackowi nie chciało się za wcześnie wracać i podjechaliśmy kawałek na nową wieżę widokową, gdzie wspólnie stwierdziliśmy że jest to dobre miejsce na "melanż" (oczywiście my do takich celów nie będziemy tego pięknego miejsca wykorzystywać). Następnie na dół do Tesco po batony - na zjeździe najpierw przyjąłem aerodynamiczną sylwetkę, ale widząc że Jacek mi odjeżdża to gdzieś w połowie zacząłem mocno dokręcać i znowu położyłem się na kierownicy - efekt: max speed 68 km/h. Nie jest to mój rekord ale robi wrażenie. Z tesco ruszyliśmy w stronę Dymaczewa, skąd przejechaliśmy się kawałek ścieżką wzdłuż jeziora i pojechaliśmy w drogę powrotną trochę naokoło w stronę Stęszewa. W Łodzi pamiętając że przejeżdżałem tędy podczas maratonu w Mosinie odbiliśmy do WPNu, trochę się tam pogubiliśmy na skraju lasu i przekonałem Jacka do powrotu "po ludzku" szosą, tak jak przyjechaliśmy. Teraz mi mój kompan strasznie osłabł i jadąc 25 km/h nieźle mu uciekałem. Chwilę odpoczęliśmy przed Krosinkiem i zaproponował mi podjechać jeszcze na Osową. Nie mogłem się nie zgodzić i po chwili normalnej jazdy (zostawiłem Jacka już z tyłu, szkoda czasu jak i tak będzie na mnie na górze czekał) znowu zaczęły się męczarnie. O dziwo za pierwszym razem podjeżdżało się dosyć spokojnie (2x3, 2x4), tzn na końcu już było ciężko ale spodziewałem się że będzie dużo gorzej. Zjeżdżając postanowiłem sprawdzić swoje siły w sprincie, ale kiedy mijałem Jacka to jakaś "miła pani" musiała jechać pod górę lewym pasem prosto na mnie... Miło się hamowało z 60 km/h, znaczy się słyszałem tylko zablokowane tylnie koło. Hampelki ściskałem aż palce urywało a jakoś prędkości nie mogłem wytracić. Na szczęście owa "miła pani" zrobiła mi trochę miejsca i jakoś przejechałem, ale nieźle mnie wkurzyła swoją bezmyślnością. W takim stanie zacząłem po raz ostatni, już 4 dzisiaj podjazd, ale po początkowym braku sił w połowie odpuściłem i luźno podjechałem na 1x3 na górę. Tam już na mnie Jacek czekał i pojechaliśmy w dół do domku. Spokojnie przez centrum Mosiny, a jak zostałem już sam w Puszczykowie to od razu wróciłem do mojej normalnej prędkości - 30 km/h. Przy stacji Puszczykowo poczułem się słabo, głowa mnie bolała, ale po chwili słabości zapomniałem o tym i jechałem dalej. W Łęczycy na przejeździe czekając 5 min aż przejadą 2 pociągi złapał się mojego koła jakiś rowerzysta, z którym już tak jechałem do Hetmańskiej. Nawet miał ładne tempo, przez jakiś czas ja odpoczywałem na jego kole. Przy autostradzie spotkany pan Jasiu z Tomkiem.
Kategoria Szosa, MTB, Towarzysko
- DST 20.89km
- Czas 00:46
- VAVG 27.25km/h
- VMAX 39.78km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Kross Level A2
- Aktywność Jazda na rowerze
Strzeszynek M1
Czwartek, 5 kwietnia 2012 · dodano: 05.04.2012 | Komentarze 0
RPE: 5 - mocne tempo, jeszcze słabe nogi, do tego przeziębienie ;/Jeszcze nie czuję się najlepiej, ale konkurencja nie śpi i korzystając z tego że nie pada też muszę trenować.
Znowu spotkany trener, nad Strzeszynek z wiatrem (30-35 km/h), za parkingiem zawróciłem i cisnąłem na maxa pod wiatr (28-32 km/h).
Łącznie 25min tempówki.
Kategoria Szosa



