Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 9.69km
  • Czas 00:31
  • VAVG 18.75km/h
  • VMAX 43.90km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sołacz i Marika

Czwartek, 12 maja 2011 · dodano: 12.05.2011 | Komentarze 0

Postanowiłem dzisiaj mimo dużej ilości nauki do szkoły wyjść na rower i sprawdzić inne ustawienia bloków. Planowałem iść zaraz po szkole, kiedy jeszcze nie miało padać ale napisałem do Mariki, czy powtórzymy wczorajszy dzień, będąc pewny że odmówi. Tu mnie zaskoczyła i zgodziła się wyjść ok 18 - 19, czyli wtedy kiedy według prognoz miało się rozpadać. No to sobie wykombinowałem że najpierw zrobię coś do szkoły, a potem już pójdę z nią na ten rower, a co mi szkodzi.
Ok 18 pojawiły się czarne chmury na południu, a wiatr był północny co oznaczało zły znak. Do momentu kiedy wychodziłem z domu jeszcze nie padało, ale jak przejechałem parę metrów to poczułem pierwsze krople. Nawet zatrzymałem się na stacji i zadzwoniłem do Mariki czy na pewno chce zmoknąć bo u mnie już pada. Wygląda na to, że bardzo chciała się ze mną spotkać i odważnie zdecydowała przyjechać. Jak dojeżdżałem na sołacz to już słyszałem pierwsze grzmoty, ale nie raz już takie coś miałem. Jakoś mocno jeszcze nie padało, w parku sołackim nawet nie było czuć kropli. Trochę sobie poczekałem zanim przyjechała Marika, jakieś 20 min... W tym czasie poćwiczyłem stójkę w SPDkach. Ok 19 się spotkaliśmy i zadecydowaliśmy objechać tylko dookoła parku Sołackiego. Niestety, ale zaczęło padać i szybko rozstaliśmy się pędząc do domu. Z początku mocno nie padało, ale im bardziej wjeżdżałem w chmurę tym było gorzej. Jakoś dojechałem do domu, przemoczony nie byłem; pewnie nawet bardziej spocony niż mokry od deszczu.
Dzisiaj już jakoś nie czułem tej mocy w pedałach, co było wczoraj, nawet na podjeździe się dosyć zmęczyłem.
Kategoria Towarzysko



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!