Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2011

Dystans całkowity:1344.22 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:63:40
Średnia prędkość:21.11 km/h
Maksymalna prędkość:69.35 km/h
Liczba aktywności:37
Średnio na aktywność:36.33 km i 1h 43m
Więcej statystyk
  • DST 33.27km
  • Czas 01:35
  • VAVG 21.01km/h
  • VMAX 40.14km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek - podjazdy

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 24.07.2011 | Komentarze 0



  • DST 27.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 20.25km/h
  • VMAX 45.62km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Błoto, Srzeszynek i podjazdy

Sobota, 23 lipca 2011 · dodano: 23.07.2011 | Komentarze 0

Po dniu przerwy spowodowanym ciągłymi opadami wreszcie wyszło słońce i mogłem poćwiczyć jazdę w błocie. Dodałem sobie jeszcze 3 podjazdy nad Strzeszynkiem, z czego jeden próbowałem pokonać 4 razy - bez skutku, na korzeniach opony mi się ślizgały. Wracając z Rusałki specjalnie pokonywałem na dużej prędkości kałuże, przez co zalałem sobie lewy but.

Od początku jechałem mocno, bez żadnego odpoczynku. Po treningu jestem trochę zmęczony, ale czuję że mógłbym dużo więcej przejechać.


  • DST 32.03km
  • Czas 01:12
  • VAVG 26.69km/h
  • VMAX 41.61km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosa - Strzeszynek i Złotniki

Czwartek, 21 lipca 2011 · dodano: 21.07.2011 | Komentarze 0

Z planu wstania o 7 zrobienia treningu przed deszczem wyszło tyle, że obudziłem się o 9. Szybko coś zjadłem i przed 10 ruszyłem ubrany w kurteczkę w trasę. Jeszcze nie padało, ale zbyt ciepło to nie było. Na skrzyżowaniu Bukowskiej z Przybyszewskiego dorwał mnie jakiś dziennikarz z Radia Merkury, który poprosił mnie o wywiad na temat życia rowerzystów w Poznaniu.
Z uwagi na zapowiadane spore opady po godz 11 zaplanowałem zrobić sobie szybką czasówkę do Strzeszynka, a gdyby tam nie padało to gdzieś dalej. Z czasówki również za dużo nie wyszło, jakoś nie mogłem z siebie wyciągnąć za dużo sił. Przejechałem się do torów w złotnikach drogą zachodnią i wróciłem bez kombinowania do głównej. Tam skręciłem na Kiekrz, ale zamknięty przejazd zniechęcił mnie do dalszej jazdy i tu zrobiłem sobie czasówkę do Poznania. Co prawda dałbym jechać minimalnie szybciej, ale i tak nie było źle. Średnia prędkość na tym odcinku wyniosła by pewnie jakieś 33 km/h. Wiatr północny też mi chyba nie ułatwiał zadania. Jeszcze w samym Poznaniu też mocno kręciłem, ostatecznie byłem dosyć zmęczony i upocony.


  • DST 45.93km
  • Czas 01:42
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 48.55km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosa - Strzeszynek, Złotniki, Kiekrz

Środa, 20 lipca 2011 · dodano: 20.07.2011 | Komentarze 0

Przez nocne ulewy i zapowiadane deszcze odpuściłem sobie teren, łącznie z treningiem na cytadeli i wybrałem się na szosę. Wcześniej jeszcze przepadałem pedały i okazało się że jeden blok mam zjechany. Niby nie było słońca, ale temperatura wysoka i straszna duchota.
Tempo od początku miałem mocne. W jednym miejscu nawet podłapałem się ciężarówki i bez żadnych oporów osiągnąłem prędkość prawie 50 km/h, ale jadąc tak dalej robiło się zbyt ryzykownie. Zwiedziłem dwie szosy w Złotnikach prowadzące do torów, co jakiś czas robiąc jakiś sprint. Ze Złotnik skoczyłem sobie do Kiekrza sprintem do sklepu, gdzie zawróciłem do jeziora Kierskiego. Tam co ciekawe, nawet mocno padało, a jak wyjechałem na główną drogę to sucho. Przejazd kolejowy był zamknięty, to skoczyłem sobie kawałek w stronę Poznania żeby nie czekać na przejeździe. Po chwili wróciłem i już bez czekania przejechałem. Do poznania dojechałem bez większych problemów, dokręciłem sobie jeszcze tego 1km w parku Sołackim i wróciłem do domku.


  • DST 69.58km
  • Czas 03:03
  • VAVG 22.81km/h
  • VMAX 47.67km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza góra vol.6

Wtorek, 19 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 0

Tym razem już nie odpoczynkowo - wreszcie mogłem sobie poszaleć.
Dojeżdżając do Malty na kole usiadł mi koleś z kitką, z którym mocnym tempem dojechaliśmy na Polanę Harcerza. Po drodze jeszcze minęliśmy Zozulińskich bez Tomka z jakimś znajomym i dwójkę policjantów na rowerach, obok których przelecieliśmy 35 km/h. Na treningu wreszcie pojawił się Tomek, przyprowadzając swego kumpla Patryka którego poznałem już wcześniej. Zjadłem sobie batona, koszulkę wygrał znajomy klubu który nieźle poturbował się na ostatnim maratonie (parę szwów na kolanie, ładnie schowanymi za opatrunkiem i bandażem). Co ciekawe, sam nie chciał brać udziału w losowaniu bo nie wiedział o co chodzi, ale trener znając jego szczęście zachęcił go. Jak widać przyszło wszystkim poznać jego szczęście.
W trasę ruszyłem za Zozulińskimi, za przejazdem do szybszej jazdy zachęcił nas koleś z kitką. Zebrała się grupka uciekinierów, która przez bardzo mocne tempo się co jakiś czas pomniejszała. Sam miałem problem z utrzymaniem tego strasznego tempa, w szczególności na odcinkach potencjalnie niebezpiecznych i technicznych. Dużą stratę zaliczyłem na przejeździe przez piach - skrót pominąłem, a przez główny piach nawet nie walczyłem. Później musiałem pędzić 35 km/h po single tracku, gdzie zazwyczaj nie jechałem szybciej niż 30 km/h.
Jakoś udało mi się ich dogonić przed podjazdami, ale na pierwszym odcinku pod górkę ktoś w koszulce scotta przez problemy ze sprzętem zatrzymał się przede mną, a mi próbując poderwać rower wypiął się but...
Na górę dojechałem chyba ostatni z tej grupy, tam zjadłem banana i czekaliśmy aż reszta dojedzie. Po przyjechaniu Tomka i znajomego klubu pojechaliśmy na pętle. Na pierwszym zjeździe przez za duże ciśnienie w oponach tak mną poobijało, że cieszyłem się że jakoś utrzymałem kierownicę i zjechałem. Każdą nie równość odczuwałem na całym ciele, aż momentami nie widziałem drogi. Jakby tego było mało to dodatkowo spadł mi łańcuch. Dalej na podjazdach spokojnie podjeżdżałem, tylko ten cholerny pedał (teraz już wiem że to wyrobiony blok) co chwile wypuszczał mi buta. Może dobre i to, bo musiałem podjeżdżać na siedząco, co kiedyś wydawało mi się za niemożliwe. Na górze już reszta dojechała, gdy chętni pojechali dalej na pętle, to ja szybko pospuszczałem sobie powietrza, założyłem rękawiczki i poleciałem za nimi. Szukając podjazdu trochę pobłądziłem i znalazłem się pod killerem, skąd zawrócił mnie prowadzący kilka osób pan Jan. Dojechał do nas trener i pojechaliśmy dalej pętlą pod wieżę. Niestety, ale najwyraźniej nie pisane mi było dzisiaj pofrunąć killerem, co chciałem tak bardzo zrobić.
Droga powrotna była równie szybka, a nawet i szybsza niż dojazd do Dziewiczej. Na czele z Tomczerem i tym znajomym co chwilę mi uciekali, przez co musiałem ich ostro gonić. Na piaszczystym zjeździe miałem dużo szczęścia, jechałem lewą stroną a akurat podjeżdżał pod górę jakiś skuterzysta. Z hampelkami dociśniętymi do kierownicy zjechałem na pobocze, podobnie jak cała grupka którą podprowadzałem do uciekinierów. Szczęśliwie poczekali na nas przy przejeździe kolejowym, bo bym sam nie dał rady ich podgonić. Dalej już jechałem zaraz za nimi, znowu podganiać ich musiałem nad Jeziorem Swarzędzkim, gdzie Tomek zamiast pojechać singielkiem to walił prosto szlakiem i później prowadzący naszą grupę zaczęli go gonić. Już nieco starszy pan przede mną nie wytrzymał ich tempa i mnie nieco przytrzymał, ale gdy już go wyprzedziłem to pędziłem 40 km/h. Dokładnie dogoniłem ich wraz z dogonionym Tomkiem na wyjeździe z lasu i dalej już mi jakoś daleko nie uciekli. Do Malty poprowadził nas poobijany znajomy, singielkiem i zamiast przejechać go do końca to zjechałem nad chyba Młyński staw. Przed samą Maltą Tomek wymyślił sobie pościgać się do mety i po chwili wszyscy pędzili 40 km/h na bardzo niebezpiecznym odcinku do źródełka.
Dłuższą chwilę poczekaliśmy na trenera który przyprowadził Patryka (biedak nad Swarzędzkim złapał panę i prowadził rower) i po chwili wszyscy się rozjechali. Ja podjechałem kawałek z Zozulińskimi, trenerem i znajomym klubu i odbiłem na Sołacz.
Tam mnóstwo ludzi - chyba dopiero co skończył się mecz Kubota na Porsche Open. Zrobiłem sobie w już zapadających ciemnościach rundkę dookoła Rusałki w ramach rozjazdu i około 21:30 byłem w domu.
Kategoria Treningi grupowe


  • DST 20.33km
  • Czas 00:58
  • VAVG 21.03km/h
  • VMAX 40.14km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny Strzeszynek

Poniedziałek, 18 lipca 2011 · dodano: 18.07.2011 | Komentarze 0

Nie było neta to już od niechcenia zrobiłem sobie rozjazd.


  • DST 27.23km
  • Czas 01:21
  • VAVG 20.17km/h
  • VMAX 39.10km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek

Poniedziałek, 18 lipca 2011 · dodano: 18.07.2011 | Komentarze 0

Szukanie fajnych nowych szlaków - znalezione 2 techniczne podjazdy.
Już wreszcie mogłem cisnąć.


  • DST 23.24km
  • Czas 01:00
  • VAVG 23.24km/h
  • VMAX 38.76km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny Strzeszynek

Niedziela, 17 lipca 2011 · dodano: 18.07.2011 | Komentarze 0

Już wolna jazda mnie znudziła i kręciłem już całkiem normalnie, ale bez zbyt dużego nakładu sił.


  • DST 23.20km
  • Czas 01:03
  • VAVG 22.10km/h
  • VMAX 37.05km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek

Sobota, 16 lipca 2011 · dodano: 16.07.2011 | Komentarze 0

Ciągle odpoczynkowy ale już trochę pedałowałem. Nawet zaliczyłem jeden zryw jak jakiś sobotni rowerzysta mnie wyprzedził jadąc 35 km/h na kadencji chyba 200...
Dookoła Strzeszynka bez żadnego postoju. Znowu poluzował mi się prawy pedał (odkręciłem sprężynę i nasmarowałem) i rozregulowała przednia przerzutka (zostawiłem na noc na przełożeniu 1x8)


  • DST 31.61km
  • Czas 01:52
  • VAVG 16.93km/h
  • VMAX 36.34km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odpoczynkowy Strzeszynek z Mariką

Czwartek, 14 lipca 2011 · dodano: 14.07.2011 | Komentarze 0

O 18:30 mieliśmy się spotkać w Sołackim, ale o 18:40 dowiedziałem się że jej dętka poszła i leciałem na Bonin.
Dopompowałem oponkę i dalej jechaliśmy już razem bardzo wolnym tempem w stronę Strzeszynka. Zatrzymaliśmy się na polanie po drugiej stronie pomostu i chwilę pogadaliśmy. Wróciliśmy dokańczając pętle dookoła jeziora i rozstaliśmy się w parku Sołackim.
Kategoria Towarzysko