Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 51.97km
  • Czas 02:58
  • VAVG 17.52km/h
  • VMAX 63.55km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • HRmax 189 ( 96%)
  • HRavg 134 ( 68%)
  • Kalorie 1819kcal
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

ZIeleniec

Środa, 15 sierpnia 2012 · dodano: 15.08.2012 | Komentarze 0

RPE: 5
Trening poranny, a właściwie to południowy.
Dojazd do Zieleńca prawie taki sam jak w zeszłym roku - Justyna, dalej wjazd w teren za mostkiem w lewo: szutrowy długi podjazd, z paroma korzeniami i kamieniami, którym dojechaliśmy do drogi nr 389. Tam zamiast od razu skręcić na zjazd do Zieleńca, to my udaliśmy się w prawo, dojeżdżając do szlaku turystycznego odbijającego pod górkę w lewo. Trener już wcześniej nam o tym szlaku opowiadał, ze bez młynka tu się nie podjedzie. Faktycznie tak było, nie dosyć że ścieżka była stroma w górę, to jeszcze bardzo wąska, pełna kamieni i korzeni, a wyżej konieczny był przejazd przez zroszoną trawę po której od razu opony były całe mokre. O ile na dole ruszyłem ambitnie do przodu i pomału się wspinałem popełniając parę błędów, tracąc równowagę i przejeżdżając ten odcinek jeszcze raz, to na górze w paru miejscach mogłem już tylko podprowadzić rower. Gdy próbowałem podjechać to mokre opony nie miały przyczepności i się ślizgały na kamieniach oraz korzeniach, a że nie było ani skrawka przyczepnej ziemi to pozostało mi przejście trudnego kawałku.
Na tym szlaku nauczyłem się podjeżdżać - nie wiedziałem że tak ważne jest pochylenie się na kierownicy i trzymanie równowagi. Jeszcze to potrenowania zostało mi rozłożenie mocy na właśnie odcinkach o małej przyczepności, żeby koła się nie ślizgały a ciągnęły pod górę.
Ze szczytu zjechaliśmy równie ciekawym szlakiem. Znowu wypuścili mnie na przód, a że nie znałem tej wąskiej ścieżki to zjeżdżałem bardzo zachowawczo, ale tak żeby na większych uskokach zjechać z kamieni, a nie wylądować w krzakach.

Po tym niebezpiecznym szlaku zjechaliśmy już szerokim szutrem prosto do Zieleńca, gdzie udaliśmy się na ścieżki na których trener trenowałem u początku swojej kariery - był to długi podjazd bez większych przeszkód, na którym czasami młynek się przydawał. Po wjechaniu na ok połowę wysokości szczytu podjazd stał się trawersem i teraz szukaliśmy jakiegoś zjazdu - wybraliśmy drugi stok narciarski i przodzie poleciałem nim w dół. Było by wszystko w porządku, gdyby nie to że mimo zblokowanego tylnego koła i kontrolowanego hamowania przednim, rower przyspieszał, a przez trawy nic nie było widać. W paru miejscach były niebezpiecznie rynny, jakby się w nie wpadło to wyratować nie było szans. W taki sposób, z tyłkiem za siodełkiem jakoś się sturlałem, dopiero na samym dole puszczając klamki. A szkoda, bo gdyby już na początku się puścić w dół to można by uzyskać ciekawą prędkość. Za mną Krzych podobnie zjechał, miał ten plus że jechał bo sprawdzonej przeze mnie ścieżce, dalej trener i na samym końcu Patryk który miejscami sprowadzał rower.
Po tym karkołomnym zjeździe udaliśmy się szlakami, którymi identycznie wracaliśmy w zeszłym roku. Czyli poczynając od zjazdu, który w tym roku był bardziej przyjazny niż w zeszłym i bez problemów krzycząc na Patryka ,który mnie blokował żeby wyrzuciłem tyłek za siodło, go zjechałem; dalej podjazd pełen kamieni oraz korzeni - nawet nie podjąłem walki, zbyt szybko musiałem skapitulować. Długie szutry na którym w zeszłym roku zaliczyłem moją najpoważniejszą do tej pory glebę, po której ślady mam po dzień dzisiejszy. Oraz szybkie zjazdy po kamieniach, teraz na przedzie w zeszłym roku na tyle miejscami sprowadzając. Ze szlaku wylądowaliśmy na ul.Prusa, skąd został nam skrócony podjazd do Rzemieślnika...
Chwila odpoczynku, na miasto coś przegryźć i na rozjazd! :)
Kategoria Szosa, MTB, Góry



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!