Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 62.70km
  • Czas 02:57
  • VAVG 21.25km/h
  • VMAX 46.42km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza gór vol. 2 - trening

Wtorek, 7 czerwca 2011 · dodano: 07.06.2011 | Komentarze 0

Tym razem padało przed moim wyjściem z domu, na Estkowskiego złapałem kolesia z treningów i przefrunąłem za nim przez Śródkę. Dalej dołączył do nas Tomczer w koszulce Tarisa i razem podjechaliśmy na miejsce zbiórki. Nawet byliśmy dość punktualnie. Chwilkę pogadaliśmy o maratonie, koszulka znowu poszła w obce ręce i pojechaliśmy na Dziewiczą inną drogą, dłuższą ale mniej piaszczystą.
Po zachęcającym mnie do dalszej pracy maratonie trzymałem się z przodu. Może tempa Tomka i kolesia, któremu chciał się urwać, nie dawałem rady utrzymać, ale już takiego problemu nie było z kolegą z klubu w stroju CSC i Michałem, z którym gadałem na temat opon.
Ta inna trasa wyglądała w ten sposób, że zamiast skręcić nad jeziorem swarzędzkim w las w piach, to przelecieliśmy do Gruszczyna i tam dalej przez Mechowo dojechaliśmy to żółtego szlaku prowadzącego wprost na Dziewiczą. Tam zagadałem do gościa w stroju CSC, który siedział obok mnie pod drzewem na Maratonie w Mosinie. Okazało się, że mamy kolejnego Tomka na treningach. Gadając jechaliśmy w czołówce, aż do piaszczystego podjazdu na którym poległem, a Tomek (CSC) na Karmach podjechał bez większego problemu. Tam mi uciekł i potem spotkaliśmy się znowu przed końcowym podjazdem na Dziewiczą. Powiedziałem mu, że zdziwi się ja wjedziemy na górę że to już i tak też dokładnie było. Wszystkie podjazdy pokonałem chyba bez większych problemów, potem pętelka i na zjazdach w piachu nie było już tak miło. Na killerze poległem, cały czas zjeżdżałem z jedną nogą wypiętą.
Powrót tą samą drogą, czołówka uciekła i od jeziora Swarzędzkiego jechałem z gościem na crossie. W jednym miejscu ładnie poprowadziłem go przez łąkę, że dalej podjazdu nie pokonaliśmy. Kawałek przed Maltą nagle zaczęło mi coś blokować tylnie koło, a po chwili okazało się że to uchwyt od tylniej lampki mi się rozkręcił i lampka zablokowała się przy hamulcu. Cofnąłem się żeby poszukać zgubionej śrubki, ale nic z tego. Gdzieś w okolicach przejazdu złapaliśmy Tomka CSC z panem w koszulce Schwinna, który pokierował nas bodajże "singielkiem" nad Maltę. Ścieżka świetna, bez większych zjazdów i podjazdów ale momentami było co pedałować. Na jednym piachu nawet utknąłem.
Nad Maltą dosyć długo czekaliśmy na trenera - gdzieś w trasie poszła kolejna dętka, okazało się że zapasowa miała chyba rozwalony wętyl i do tego był jeszcze problem z pompką. Wróciłem sobie miło gadając z panią, która była na Maratonie do Cytadeli. W domu byłem późno, już nie pamiętam (po tygodniu - szkoda że nie napisałem tego od razu) dokładnie o której


Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!