Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 20.23km
  • Czas 00:53
  • VAVG 22.90km/h
  • VMAX 30.68km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na zachód słońca nad Strzeszynek

Piątek, 29 kwietnia 2011 · dodano: 29.04.2011 | Komentarze 0

W taki piękny wieczór nie mógłbym usiedzieć w domu, więc według planu pojechałem na zachód. Trochę się spieszyłem, więc tempo w lesie miałem jak za starych dobrych lat. Niestety, ale przez to zdarzył się nie miły wypadek. W lesie za biskupińską jakiś pan z dzieckiem w foteliku (!!!) jechał znad przeciwka. Ja nic nie przewidując jechałem spokojnie 30 km/h. Nagle ten pan obejrzał się za siebie - pewnie na dzieciaka, i zjechał na moją stronę. Przez chwilę jechał poboczem, po czym chyba spojrzał na mnie i przez przypadek zajechał mi drogę. Ja nie zachowałem ostrożności i nie przewidziałem czegoś takiego. Po prostu obserwując to wszystko starałem się utrzymać dobre tempo; liczyłem że pan ustąpi mi drogi. Jednak się myliłem i było już za późno żeby nagle odbić w lewo: wjechałem idealnie na czołówkę w jego koło. Nawet nie jestem pewien czy próbowałem hamować (potem na miejscu zdarzenia nie zauważyłem żadnych wskazujących na to śladów). Efekt tego był taki: ja zatrzymałem się z rowerem, a pan z dzieckiem na rowerze przewrócili się na bok. Mi jedynie ucierpiało trochę kolano: jakoś musiałem uderzyć nim chyba o kierownicę. Ostatecznie rower cały, chociaż na początku miałem problem z przerzutkami i tylnim hamulcem. Natomiast u pana nieco bardziej ucierpiał rower: całe przednie koło wykrzywione. Pierwsze co zrobiłem, to spytałem się czy wszystko w porządku i chyba pomogłem pozbierać się. Później zobaczyłem dziecko w foteliku i się trochę przeraziłem. Na szczęście chłopaczkowi chyba tylko spadły paluszki, przez co się rozpłakał. Pan okazał się miłym człowiekiem i od razu spytał się czy jestem cały, czy nic mi się nie stało. Przyznał, że to wszystko to jego wina i przeprosił. Ja się jeszcze raz spytałem czy wszystko w porządku i czy małemu nic się nie stało, po czym pojechałem na zachód.
Dzisiaj jednak nie było zbyt pięknie, słońce przed linią drzew schowało się za warstwą chmur. Obejrzałem rower i odpocząłem sobie chwilkę. Wracając pierwszy raz całą drogę jechałem z latarką, głównie na migającym ale i w dwóch miejscach podświetliłem sobie drogę ciągłym światłem. W domu o 20:40.
Kategoria Ze światełkiem



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!