Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 57.97km
  • Czas 03:28
  • VAVG 16.72km/h
  • VMAX 41.65km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

Thule Cup Wągrowiec. Zaczęło się!

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · dodano: 06.04.2014 | Komentarze 0

"... ten który ciężko trenuje na ścieżce rowerowej Rusałka - Strzeszynek, czyli Wojciech Polcyn! ..."

No i się zaczęło. Sezon jak z marzeń! Co tydzień jakiś wyścig. Szykuje się świetny rok!
Na rozgrzewkę - XC w którym startuję dla dobrego treningu, przede wszystkim głównym celem poprawa techniki jazdy i wydolności organizmu.
Wczoraj dzień odpoczynku od treningów, ale nie od roweru - prawie połowę dnia spędziłem nad łataniem dętek przygotowywaniem Instynkta i czyszczeniem Krossa przed odstawieniem na zasłużony wypoczynek. Taka ciekawostka - dopiero wczoraj odkryłem jak mała drzazga w oponie może czynić szkody. Zapewne od zeszłorocznego wyścigu w Suchym Lesie siedziała w Kendzie SBE i bezlitośnie dziurawiła wszystkie nowe i stare dętki. Masakra. Nie da się zobaczyć, palcem się nie wyczuje. Jedynie umycie opony pomogło w zauważeniu małej kropki w bieżniku.
Dzisiaj z rana dojazd na stację BP, skąd zabrałem się z panem Jasiem i rodzinką. Na miejscu byliśmy o 12, zanim się zarejestrowałem, najadłem i przebrałem to minęła kolejna godzina i o 13 ruszyłem zwiedzać okolicę. Idealnie trafiłem w przerwę między startami więc od razu pojechałem na trasę. Szybkie rozpoznanie, 2 rundy. Wstępna diagnoza: trasa ciekawa, kilka podjazdów na których można mocniej przycisnąć, zjazdy strome ale na 29erze spokojnie do zjechania. Jeden podjazd może być problem, na rozgrzewce nie walczyłem z nim tylko butowałem. Jak na XC to dość dużo płaskiego. I jeszcze parę ciasnych zakrętów, co nie powinno dziwić.
Po takich 2 rundach zrobiła się godz 13:30 i start mastersów, po którym obejrzeniu wróciłem do auta doładować akumulatory. Po drodze jeszcze spotkałem Piotrka M i Tomka Pawelca, z drugim dłuższą chwile pogadałem i pojechałem na kolejną moją rozgrzewkę. Przepuszczając Mastersów na trasie pokonałem 3 kolejne rundy, z czego ostatnią dość mocno, tak że już lekkie zmęczenie w nogach odczułem. Wróciłem do auta już całkowicie przygotować się do startu, zmieniłem okulary na stare dobre wyścigowe i pojechałem na ostateczną rozgrzewkę na szosie. 15 minut zakończone 2 skokami, na start gdzie już wszyscy się ustawiali, w sektorze byłem jako 30 więc dobre miejsce do ataku, odliczanie i ruszyli!
Czołówka poszła jak dziki, ja z założenia odpuściłem nieco i po przepuszczeniu harpaganów złapałem grupkę z którą będę mógł razem jechać. Runda rozjazdowa, przejazd przez linię start-mety, tak się spiąłem żeby złapać kogoś konkretnego że na małej hopce wypadł mi jedyny bidon... 
Oczywiście trochę za nisko się wyceniłem i już na pierwszych podjazdach musiałem kombinować. Pierwsze zakręty to było jedno wielkie dohamowywanie więc nic tam nie traciłem. Na podjazdach wyprzedzałem tych co sobie gorzej radzili, na płaskim trzymałem tempo albo sam nadawałem, na zjazdach pokrzykiwałem żeby nie hamowali tylko jechali. Parę osób mnie wyprzedziło, w tym Sławek Spławski z Rocky Mountain Team za którym długo się trzymałem i Tomek Hruświcki który poszedł jak dzik a potem długo był w moim zasięgu. Jednak nie było mi dane go dogonić, na czym bardzo mi zależało...
Druga ronda podobnie jak pierwsza, parę razy aby wyprzedzić słabsze osoby niezbyt miło się wpychałem, tak że raz sam tego pożałowałem jak jakieś krzaki weszły mi w napęd. Najpierw wszystko przeskakiwało, ale po przejechaniu paruset metrów wszystko wróciło do normy. Zaczynało mnie już suszyć i przy przejeździe przez linię mety na 3 rundę krzyknąłem do pana Kurka z prośbą o czerwony bidon który mi wypadł. Kawałek dalej zauważyłem pana Jasia przy trasie na rowerze, więc poprosiłem go o jego bidon który po chwili dostałem. Jednak minęło parę a nawet paręnaście kluczowych sekund, sam wypadłem z rytmu i potem już nie szło jak wcześniej. Parę osób mi uciekło, już nie widziałem ani mojego kolegę z nowego klubu ani Kubę z Colexu, a sam tak mocno pojechałem żeby dogonić grupkę przed którą poprzednio uciekałem że się z lekka zajechałem. Zakręty dużo gorzej mi wychodziły, na zjazdach brakowało koncentracji, zacząłem dość nerwowo jechać. Na płaskich zamiast dokręcać to popijałem wodę. W ten sposób przejechałem trzecią rundę z grupką 3 juniorów, którzy się ostro siekli między sobą, jednak na podjazdach trochę im momentami brakowało mocy.
Na czwartej rundzie już przez moje techniczne błędy zaczęli mi odjeżdżać, z początku dość minimalnie, na podjazdach nadrabiałem, ale na kolejnych ostrych zakrętach i zjazdach coraz bardziej, bardziej aż zupełnie odjechali. Piąta runda przejechana w samotności.
Początek szóstej rundy i szok - ledwo co przejechałem start a tam już słyszę okrzyki ze stadionu "Aleksander Dorożała..." i po chwili ktoś mi siedzi na kole... Myślałem że to ktoś mnie dogonił co jechał za mną, ale się myliłem, to był tylko Alik którego od razu przepuściłem żeby jechał swoje. Parę sekund i już miał parędziesiąt sekund przewagi. Dubla nie planowałem, ale od takiego zawodnika to żaden wstyd. Po paru podjazdach zauważyłem przede mną zawodnika Superiora do którego się szybko zbliżałem. Kolejne podjazdy i już go miałem, ale za mną pojawił się kolejny dzik Paweł Górniak któremu również zjechałem i straciłem na tym parę sekund. Ostatecznie na ostatnim podjeździe dogoniłem kolegę z Supa, na wypłaszczeniu wyprzedziłem i dociągnąłem go na kole do mety.

Koniec. Ostatecznie 20 miejsce w kategorii, szkoda że nie podali międzyczasów....

Po wyścigu rozjazd, wyżerka, komentarze po startowe, gratulacje i powrót do domu.
Mega udana niedziela i bardzo obiecujący start. Pozostaje mi nic innego jak dalej trenować i czekać na nowe koła. Na nich dopiero pokażę na co mnie stać ;)

Niepokojąco po 4 tej rundzie bolały mnie plecy. Dość mocno się w początkowej fazie schylałem że złapać jakiś tunel i to pewnie dlatego. Zobaczymy jak będzie na maratonach.
Nogi świetnie podawały. Może nie na tyle żeby wygrać, ale nie narzekałem na brak sił i wytrzymałości.
A co do poprawy?
-Start.. nigdy więcej litości i przepuszczania, od początku ogień żeby potem złapać dobrą grupę a nie się męczyć na podjazdach.
-Technika - ale tu poczekam za nowymi kołami i oponami, na nich będę doszlifowywał zakręty i zjazdy
- Wydolność organizmu - zawsze się przyda ;)







Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!