Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 87.73km
  • Czas 04:18
  • VAVG 20.40km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza i Puszcza Zielonka

Piątek, 4 kwietnia 2014 · dodano: 05.04.2014 | Komentarze 0

*** Nowe ustawienie amora: 200/180 psi
Dokładne poznanie sprzętu wraz z pełną regulacją przed niedzielnym ścigiem.

Pogoda cudowna, słońce i nie za ciepło, o 15 wyszedłem z domu. Dość długo zajął mi przejazd przez miasto, nieco przekombinowałem ze św Marcinem. Początek jazda pod wiatr, więc przy moich oporach powietrza jakoś specjalnie nie dbałem o mocniejsze tempo i średnią. Pulsometr zaczął łapać dopiero po jakimś czasie.
Pierwszy akcent XC nad jeziorem Swarzędzkim, przez Gruszczyn do Dziewiczej, tam podjazdy technicznie, bez większej napinki i zjazdy killerem. Pierwsza próba z mocnym hamowaniem, zjechana bez większych problemów, ale też bez większej frajdy. Swoją drogą te przednie okładziny już nie są takie żylety jak były wyjęte z opakowania. Kolejny zjazd już na większej pewności, więc też zacząłem się tym bawić. Po zjechaniu dopompowanie amora - po poprzednim zjeździe został 1cm zapasu do dobicia. Jak wszystko poustawiałem to wpadłem na genialny pomysł, żeby sprawdzić jak się podjeżdża pod Killera. Kiedyś próbowałem, ale poległem nawet nie w połowie. A teraz?
O dziwo jechało mi się bardzo dobrze. Pełna kontrola nad rowerem. Połowa pokonana. Wyżej tylko 2 problematyczne uślizgi tylnego koła z którymi sobie poradziłem. I co? I jestem na górze! To co kiedyś wydawało mi się niemożliwe, teraz to zrobiłem. Pierwszy raz w życiu. Czas szukać kolejnych wyzwań! W nagrodę sobie zjechałem, wyskakując na hopkach gdzie się dało. Z Dziewiczej udałem się wgłąb Puszczy gdzie mnie nogi i instynkt poniosą. Poniosły najpierw do znajomej drogi w Mielnie, potem pod Tuczno, gdzie korygując ciśnienie w amorze zorientowałem się, że pod Killerem zapomniałem zakręcić zawór komory negatywnej i nakrętką gdzieś tam leży. Nie mogąc pogodzić się z tak cenną stratą postawiłem wrócić odszukać moją zgubę. Po drodze sam się gubiąc i co chwile płosząc stada saren.
Jak dotarłem pod Dziewiczą to było już po godz 18tej. 30 minutowe poszukiwania na nic się nie zdały, nakrętki nie znalazłem, za to zmarzłem. W zamian za to skorygowałem amora celując w 200/180, zjechałem jeszcze raz Killerem i stwierdziłem że jest idealnie więc wracam do domu. Nogi lekko kręciły, bo z wiatrem, więc miejscami na płaskim można było fajną prędkość rozwinąć. Dojeżdżając do Malty już zaczęło się ściemniać, a tam spotkałem jeszcze Łukasza i Stacha, z którymi objechałem jedno kółko. Ostatecznie w domu ok godz 20:30. Łącznie dzisiaj 5 h 30 min na rowerze, a jeszcze było mi mało. Tak można żyć ;)

Kategoria MTB, Technika / XC



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!