Info
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.
W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!
2015:
2014:
2013:
2012:
2011:
2010:
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2015, Grudzień12 - 0
- 2015, Listopad11 - 0
- 2015, Październik9 - 0
- 2015, Wrzesień21 - 0
- 2015, Sierpień21 - 0
- 2015, Lipiec26 - 0
- 2015, Czerwiec12 - 0
- 2015, Maj16 - 0
- 2015, Kwiecień24 - 0
- 2015, Marzec23 - 0
- 2015, Luty18 - 0
- 2015, Styczeń20 - 0
- 2014, Grudzień8 - 1
- 2014, Listopad9 - 0
- 2014, Październik11 - 0
- 2014, Wrzesień19 - 0
- 2014, Sierpień35 - 0
- 2014, Lipiec27 - 1
- 2014, Czerwiec18 - 0
- 2014, Maj20 - 0
- 2014, Kwiecień21 - 0
- 2014, Marzec24 - 0
- 2014, Luty23 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień6 - 0
- 2013, Październik6 - 0
- 2013, Wrzesień9 - 0
- 2013, Sierpień16 - 0
- 2013, Lipiec9 - 0
- 2013, Czerwiec15 - 0
- 2013, Maj17 - 0
- 2013, Kwiecień17 - 0
- 2013, Marzec5 - 0
- 2013, Styczeń3 - 0
- 2012, Grudzień7 - 0
- 2012, Listopad11 - 0
- 2012, Październik12 - 0
- 2012, Wrzesień22 - 0
- 2012, Sierpień33 - 0
- 2012, Lipiec32 - 0
- 2012, Czerwiec32 - 0
- 2012, Maj45 - 0
- 2012, Kwiecień28 - 0
- 2012, Marzec18 - 0
- 2012, Luty3 - 0
- 2012, Styczeń1 - 0
- 2011, Grudzień3 - 0
- 2011, Listopad11 - 0
- 2011, Październik2 - 0
- 2011, Wrzesień25 - 0
- 2011, Sierpień27 - 0
- 2011, Lipiec37 - 0
- 2011, Czerwiec29 - 0
- 2011, Maj23 - 0
- 2011, Kwiecień27 - 0
- 2011, Marzec5 - 0
- 2011, Styczeń2 - 0
- 2010, Listopad1 - 0
- 2010, Październik7 - 0
- 2010, Wrzesień15 - 0
- 2010, Sierpień19 - 0
- 2010, Lipiec28 - 0
- 2010, Czerwiec18 - 0
- 2010, Maj4 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
Szosa
| Dystans całkowity: | 22190.02 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 920:37 |
| Średnia prędkość: | 24.10 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 76.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 358 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 191 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 168 (82 %) |
| Suma kalorii: | 86655 kcal |
| Liczba aktywności: | 409 |
| Średnio na aktywność: | 54.25 km i 2h 15m |
| Więcej statystyk | |
- DST 59.93km
- Czas 02:30
- VAVG 23.97km/h
- VMAX 57.26km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
P1 P2 Kiekrz
Środa, 23 lipca 2014 · dodano: 23.07.2014 | Komentarze 0
Rozjazdowe sprinty po wczorajszej szybkiej i wietrznej setce.Odwrócenie mostka sprawdziło się świetnie, szybko się przyzwyczaiłem do niższej pozycji.
2x5 skoków do Kiekrza, tam 17 sprintów na podjazdach z dobrą zabawą na zjazdach w terenie, powrót 2x5 skoków.
Ostatnie sprinty już męczone, ale wciąż na mocy. Dużego zmęczenia nie czuję po wczorajszym jak i dzisiejszym treningu, z chęcią bym pojechał poszaleć gdzieś w teren. Może jutro zamiast rozjazdu?
Nad Kiekrzem bardzo przyjemny letni deszcz, jak wróciłem do domu to przeszła burza nad Poznaniem.
Tylne koło doszczelnione, powietrze powolnie uciekało przy rancie.
Kategoria Szosa, Trezado - Uszczelnij się!
- DST 103.21km
- Czas 03:55
- VAVG 26.35km/h
- VMAX 58.49km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
A2 Oborniki, Rożnowo, Murowana *Nowy zacisk
Wtorek, 22 lipca 2014 · dodano: 22.07.2014 | Komentarze 0
Do DT4YOU w Obornikach po zacisk przedniego koła RWS. Przy okazji zaplanowałem sobie zrobienie piramidy interwałowej.Trasa: szosą do Rokietnica - Żydowo - Pamiątkowo - Objezierze - Oborniki - Rożnowo - Murowana - Biedrusko - Złotniki - Strzeszynek terenem do domu.
Piramida bez ostatniej minuty, złapałem się traktora który dobrze osłaniał mnie od wiatru przed Objezierzem. A wiało mocno i w różnych kierunkach, na odcinku od Objezierza do Murowanej prawie cały czas w twarz, co było bardzo irytujące . Prędkość maksymalna wykręcona podczas sprintu na zakończenie interwału, z wiatrem w plecy.
Przed Murowaną planowałem zrobić tempówkę na granicy progu, ale ciężko było osiągnąć ten próg przy takich warunkach. Przez to patrząc na tętno wyszła zwykła tempówka.Ile czasu - nawet nie wiem. Odpuściłem dopiero pod koniec poligonu kiedy zaczynało mi brakować wody w bidonie. Jakieś 30km przejechałem na 150ml, nie polecam czegoś takiego w upale.
Mostek się sprawdził, z tylnego koła napompowanego do 2,3 bara zeszło ciśnienie do ok 1,5 bara
Kategoria Szosa
- DST 52.16km
- Czas 02:46
- VAVG 18.85km/h
- VMAX 68.85km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Przełęcz Karkonoska / Schronisko Odrodzenie
Niedziela, 13 lipca 2014 · dodano: 14.07.2014 | Komentarze 1
AMŚ Jelenia Góra - niedziela, czyli wyścig ze startu wspólnego XCO. Głupio byłoby taką okazję opuścić, dlatego zostaliśmy z Kowalem dzień dłużej. Ja dodatkowo zostawiłem rower żeby skorzystać z terenów i pojeździć z rana.Pobudka 7 rano, dokładnie o 8 wyjechałem w stronę Zbiornika Sosnówka, by dalej udać się w kierunku Przesieki i wjechać na Przełęcz Karkonoską.
Od początku bajka. Dojazd ulicą Mickiewicza, dobra szosa, zero aut, piękne widoki na masyw górski Karkonoszy, piękna pogoda. Już droga zaczynała wznosić się ku górze, by po chwili znowu zjechać do doliny. Dojechałem do Sosnówki i lekkie zdziwienie - tego wielkiego zbiornika nigdzie nie widać. Trudno, jadę dalej, teraz w kierunku Borowic. Zaczyna się długi podjazd. Na jezdni widoczne są napisy po wyścigach szosowych dopingujące kolarzy. Jest to dla mnie znak, że jestem na dobrej drodze. W paru miejscach zatrzymuje się przy przydrożnych mapach okolicy i szukam drogi do mojego celu. Niestety nie wiele mi to daje, bardziej dokładna jest mapa w telefonie. Trasa wyścigów odbija na Karpacz Górny, ja skręcam na Borowice. Po drodze mijam dużo szlaków rowerowych, które co chwile odbijają w las. Aż chciałoby się je wszystkie przejechać, ale nie mam teraz na to zbyt wiele czasu. Krótki zjazd i rozjazd Przesieka/Borowice. Ja odbijam w lewo ku górze.
Droga się zwęziła, wycinka drzew w lesie naniosła miejscami sporo brudu na asfalt. Co jakiś czas jezdnią przepływa strumień, a to jakaś większa rzeka szumi w lesie. Przypomina mi się drogę do Morskiego Oka. Bardzo podobny klimat, nawet chyba nachylenie drogi podobne. Z jedną, znacząca różnicą - tutaj zero ludzi, pusto i cicho. Po 4km zauważam przy drodze drewnianą budkę w której można odpocząć, a z drugiej strony asfaltową drogę prowadzącą ostro pod górkę, gdzie kieruje mnie szlak którym jechałem. No nic, takiej sztajfy nie mogę ominąć. Na sam początek wita mnie napis:

Tyci - dobrze powiedziane (a raczej: napisane). Robi się ciekawie. Nachylenie bardzo podobne do tych najbardziej stromych podjazdów na Bike Maratonie w Wiśle i Myślenicach. Z tym że, tu jest asfalt, tam w najlepszym wypadku były męczące płyty. Tutaj tylko martwiłem się aby dobrze rozłożyć siły i przełożenia żeby podjechać oraz czasami trzeba było dobrze ominąć dziury w zniszczonym asfalcie. Przełożenie 22 - 32 i mielenie. Na razie spokojnie, tak żeby podjechać i się nie przemęczyć. Najlepsze to, że do końca nie wiem gdzie jestem. Pytam napotkanych po drodze ludzi gdzie droga prowadzi - w odpowiedzi dostaję informację że do "Odrodzenia". Nie wiele mi to mówi, przypominam sobie tylko że wczoraj Kowal coś mi o tym wspominał. A jeśli on coś o tym wspominał, to musi być dobrze. Dalej kolejni ludzie, droga robi się coraz bardziej stroma.
Kolejny napis był z serii motywujących:

Ja nie wytrwam?
Dalej parę wyrazów uznania ku pokrzepieniu zmęczonych ciał:

oraz wytłumaczenie braku dalszych napisów:

Szkoda. Taki doping bardzo umilił trudy podjazdu. Chociaż na chwilę można było uciec myślami w inną stronę.
Teraz pozostało na asfalcie już tylko odliczanie metrów do końca podjazdu. Dwie nieco sprzeczne wersje, jedne poprawiane przez drugie. Mi to nie robi wielkiej różnicy. Jadę swoim tempem, którym mógłbym podjechać jeszcze parę kilometrów. W każdym razie już blisko, na asfalcie powoli widać: 500, ... 300, ... 200m, ... ostatnia metry na stojąco ząbek niżej i już na górze.

Widoczki na kotlinę jeleniogórską cudne. Przez możliwy dojazd autobusami od strony Czeskiej kręci się tu sporo ludzi. Kawałek wyżej widać schronisko. Podjeżdżam tam i tajemnicze "Odrodzenie" staje się jasne:

Widok ze schroniska na przełęcz:

Chwila popasu i ubrania się, zaczęło wiać. Do tego czas zaczyna gonić, o 11:30 start naszych dziewczyn, więc pomału pora zjeżdżać.
Zjazd stromy i szybki, wręcz karkołomny. Zaczynają się dziury w asfalcie, robi się niebezpiecznie. Hamulce dobrze wykonują swoją robotę, piszczeć zaczynają dopiero na dole. Tam zebrało się teraz sporo ludzi. Patrzą na mnie z niedowierzaniem i pytają, czy pod górkę też wjechałem...
Tym razem skręciłem na Przesiekę. Droga już dużo lepsza, można było puści klamki. Na zakosach zaczęły pojawiać się pierwsze auta. Im niżej, tym było ich coraz więcej. Przesieka szybko przeleciała, wjechałem do Podgórzyna i zacząłem się zastanawiać, którędy teraz wrócić do Jeleniej. Szybko spojrzałem w telefon, wypatrzyłem jakąś drogę przy jeziorach i po chwili się na nią udałem. Znaleźć ją w terenie nie było trudno, prowadziły tam wszystkie drogowskazy na Jelenią.
Jak stałem przy głównej i rozmyślałem którędy wrócić to wyprzedziła mnie azjatka rozgrzewająca się do wyścigu. Na swojej szosie jechała spokojnie, więc szybko ją dogoniłem, a że nie chciała nawiązać kontaktu to wyprzedziłem i odjechałem. Tak dojechałem do samej Jeleniej (dokładniej Cieplic), skąd podążając za znakami na hotel Mercury dojechałem do naszego ośrodka.
Trening bardzo udany, było warto zostać. Polskie Alpe d'Huez zdobyte! Po treningu szybki posiłek i na trasę na AMŚ.
- DST 72.23km
- Czas 03:58
- VAVG 18.21km/h
- VMAX 50.29km/h
- Temperatura 20.0°C
- HRmax 191 ( 97%)
- HRavg 134 ( 68%)
- Kalorie 1994kcal
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Karpacz i Jelenia Góra MTB Race
Sobota, 12 lipca 2014 · dodano: 14.07.2014 | Komentarze 0
Akademickie Mistrzostwa Świata w Kolarstwie, Jelenia Góra, sobota czyli czasówki XC i towarzyszący wyścig dodatkowy na tej samej trasie. Mój plan na wyjazd był jeden: zrobić dobre, dłuższe treningi na szosie, a w wyścigu wystartować dla poprawy techniki i zdobycia doświadczenia. Z rana zaczęło się od pojechania całą ekipa na trasę, dobrze nam znana trasę z AMPów. Z początku czułem respekt do trasy i na paru głazach za Paulinum schodziłem z roweru i sprawdzałem jak wygląda uskok. Nad pierwszym trudniejszym zjazdem również długo rozmyślałem, ale w tym przypadku znacznie sprawę przyspieszył Libańczyk który za drugim razem zjechał. Jeśli on dał radę, to i ja sobie poradzę, już nie raz tędy zjeżdżałem na sucho. Co prawda podobno teraz dołożyli tam jakieś kamienie żeby nie było tak łatwo, ale mi to nie robiło już dużej różnicy. Zjechałem bez problemu, kawałek niżej koło mi się uślizgnelo i musiałem się wypiąć, dokładnie tam gdzie na AMPach wyłożyłem się zbiegając. Kolejny problem miałem na następnym dojeździe do zjazdu, gdzie za wolno wjechałem w koleiny, co przy większych uskokach skończyło się zablokowaniem przedniego koła i jedyną glebą na trasie. Kolejne zjazdy już bez problemów.Zaraz po objeździe udałem się z Mateuszem Rybczyńskim na rundę szosową na słynny Orlinek. Z założenia lekko żebym mógł wystartować na wyscigu. Z początku też tak było. Ryba dawał bardzo przyjemne zmiany, za nim faktycznie jechało się lekko, natomiast jak ja miałem prowadzić, do tego droga robiła się coraz bardziej pod górkę to już musiałem wejść na średnie obroty. W samym Karpaczu to już walczyłem żeby utrzymać koło Matuesza. Co prawda lekką rezerwę miałem, ale tempo jak dla mnie było nawet wyścigowe jak na Bike Maratonowym Giga. Przejechaliśmy przez centrum, droga coraz bardziej stroma, myślę sobie że ten Orlinek musi być niezłą sztajfą, jak taka jest do niego dojazdówka. Dojeżdżamy do chyba najwyższego miejsca w Karpaczu, dalej zjazdy więc wracamy. Orlinek specjalnie ominęliśmy i dopiero teraz, po krótkim nawrocie i krótkim zjeździe po dwóch serpentynach wjeżdżamy pod skocznie. Z początku lekko, za Mateuszem, oszczędzając siły na główny podjazd którego się spodziewałem. Tylko spodziewałem, podjechalismy na dużą polanę nad skocznię i droga się wyplaszczyla. To było wszystko z podjazdow na dziś, już zostały nam same zjazdy do Jeleniej. W Karpaczu duży ruch, więc nie można było się puścić, za Karpaczem już nie było tak stromo i dokręcałem na moich zjazdowych przełożeniach. Jak zjechaliśmy na płaski odcinek, doszedł wiatr w twarz to Mateusz mnie zmienił i za nim dojechaliśmy do Jeleniej. Krótki, ale udany trening. Miałem jeszcze dobre 2 godziny do startu który miał być o 15:30.
Z ośrodka wszyscy zaczęli zbierać się o 14:30, ja wyszedłem jakieś 10 min później. Od początku lekkie kręcenie ogarnąć co się dzieje w miasteczku zawodów, później zacząłem rozgrzewkę od podjazdów. Od razu podpadla mi mała ilość rozgrzewajacych się osób oraz wysokie tempo Kowala i Zozola. W miasteczku spytałem się o której start... O 15:00, a byla godz 14:55 i już trwa ustawianie w sektorze.
Start w sektorze, od początku mocne tempo i czołówka U23 mi odjeżdża. Za Pałacem doganiają już mnie pierwsi juniorzy, a na wyjeździe na asfalt dziewczyny. Dalej ścigam się że słabszymi z elity i U23, którzy odjeżdżają mi na kilku zjazdach gdzie mam problem żeby utrzymać się na rowerze przez koleiny, za to ja ich skutecznie gonie na podjazdach.

Zero spiny na wynik, sama zabawa - taka jazda bardzo cieszy. Fot: Maria Lipowiecka
Drop ominąłem, co nie ucieszyło kibiców, na drugiej rundzie postanowiłem zaszaleć i dałem się namówić na mój pierwszy dłuższy lot, co skończyło się lądowaniem na przednim kole i dobiciem jedynej uszczelnionej opony. Ikon nie wytrzymał, wybuch i powoli schodzi powietrze. Mleko w tym wypadku nie pomogło. Dziurka w ściance bocznej. Tym samym skończył się mój kolejny wyścig XC, dobiegłem jeszcze kawałek rundy do mety, nie wiem zresztą po co, bo i tak dostałem DNF. Oponę za pomocą pompki stacjonarnej udało się uszczelnić, ale był to tylko chwilowy zabieg, dojechałem do ośrodka, wziąłem aparat, wróciłem na górę i tam powietrze znowu całkiem zeszło.

Ja latam! Czyli jak szybko skończyć wyścig z DNF. Fot: Krystian Jakubek
Po zawodach założyłem dętkę i problem z doszczelnianiem z głowy. Zamiast rozjazdu był wieczorny spacer na dworzec po bilet powrotny do Poznania.
Niestety, dzisiaj Trezado zawiodło. Mój błąd - ciśnienie miałem nieco za niskie na takie lądowanie na przednim kole, ale samo mleko powinno uszczelnić małą dziurkę w ściance bocznej wzmacnianego Ikona. Po zdjęciu opony wszystko stało się jasne dlaczego nie doszczelniło. Mleko wlane 2 miesiące temu zastygło tworząc grubą warstwę na środku opony, przez co opona nie miała się czym uszczelnić na ściance bocznej. Była tam cienka warstwa, która próbowała coś zdziałać, ale na dobicie było to za mało. Może dla przebicia jakimś kolcem tyle by wystarczyło.
Kategoria Szosa, Technika / XC, Góry, Wyścig, Trezado - Uszczelnij się!
- DST 25.10km
- Czas 01:13
- VAVG 20.63km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Strzeszynek i Miodowa
Piątek, 11 lipca 2014 · dodano: 12.07.2014 | Komentarze 0
Rozjazd (jedna strona szosa powrót lasem) i dojazd na zbiórkę przed wyjazdem do Jeleniej.- DST 80.17km
- Czas 03:12
- VAVG 25.05km/h
- VMAX 57.00km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
F2, Osowa x18
Czwartek, 10 lipca 2014 · dodano: 10.07.2014 | Komentarze 0
Poranny trening, żeby nie popełnić błędów z całego tygodnia i zdążyć przed deszczem. Chwile po śniadaniu, więc tempówki na dojeździe odpuszczone. Na podjazdach wreszcie jest siła, tym razem napęd nie przeszkadzał mi w wykonaniu treningu, łańcuch sporadycznie przeskakiwał tylko na 8 koronce z tyłu i to podczas generowania dużej mocy.Podjazdy od początku siłowo, pierwszy mocno poszarżowałem kolejne już zwolniłem, a pod koniec pierwszej serii poczułem w sobie siłę i wskoczyłem na jeszcze wyższe obroty. Następnie 2 podjazdy rozjazdowo i kolejna seria, tym razem tylko 4 podjazdy (byłem pewien że 6!), aż do resztki wody w bidonie i pojawienia się słońca zza chmur.
Na przemian Spacerowa - Pożegowska. Pierwszy pomiar od początku podjazdu przy drugim słupie, Pożegowska od nawrotu ze Spacerowej.
Dzisiaj dość mocno wiało w plecy, przez co przełożenia były parę ząbków niżej niż na poprzednich treningach.
2:56 (1:50) 2:32 (2:13) 3:47 (1:42) 2;26 (2:06) 3:30 (1:40) 2:31 (1:55) 3:23 (1:38) 2:15 (2:03) 3:07 (1:41) 2:14 (2:39) | 4:49 (1:44) 3:03 (1:55) | 3:11 (1:43) 2:16 (2:17) 3:19 (1:43) 2:03 (2:52) 4:16 (1:41) 2:48
Wracając, uciekając już przed deszczem ok 5min tempówki przez Luboń. Zdążyłem idealnie dojechać do domu, jak wpadłem do pokoju to zaczęła się ulewa.
Pierwszy udany trening w tym tygodniu, oby było już tylko lepiej ;)
Kategoria Szosa
- DST 9.12km
- Czas 00:30
- VAVG 18.24km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Środa, 9 lipca 2014 · dodano: 10.07.2014 | Komentarze 0
Po śrubę do zębatek korby na Bukowską i testowanie napędu. Na wyciągniętym XTRze napęd idealnie chodzi...Znowu zamuliłem z treningiem, od godz 14 burze w Poznaniu do końca dnia...
Kategoria Szosa
- DST 49.49km
- Czas 02:15
- VAVG 22.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Mosina Pożegowo
Wtorek, 8 lipca 2014 · dodano: 09.07.2014 | Komentarze 0
Wymiana łańcucha... liczyłem, że do Mosiny się ułoży na zębatkach. Ułożył się tylko na jednej, na pozostałych nie da się jeździć. Za to wyregulowałem sobie tylną przerzutkę pod zbiornikami, terkotanie kółek przerzutki doprowadzało mnie do szału...A mogłem wczoraj zrobić rozjazd, nawet dzisiaj z rana....
Kategoria Szosa
- DST 93.49km
- Czas 04:46
- VAVG 19.61km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
Puszcza Zielonka, Murowana
Środa, 2 lipca 2014 · dodano: 03.07.2014 | Komentarze 0
Przejażdżka z przygodami. Planowo 4-5h, ok 100 km, tempo rozjazdowe. Dla odmiany dzisiaj po Puszczy Zielonce. Bez większego planowania trasy, jazda na czuja byle nie wyjeżdżać z lasu. Najpierw wyjechałem w Mielnie, następnie w Murowanej przy dobrze znanej mi drodze z dzieciństwa. Po powrocie do lasu pobawiłem się w wąwozie i na singlach nad Bolechowskim, dość zapuszczonych, co skończyło się wkręceniem wózka przerzutki w szprychę. O ile wózek dało się wyciągnąć, to ze skrzywionym hakiem przerzutki był już większy problem. Przy próbie prostowania przesadziłem z siłą, hak pękł i tak skończyło się moje rumakowanie po krzakach.
Skuwacza nie miałem, na takim luźnym łańcuchu nie pojadę. Szybka obczajka najbliższych sklepów rowerowych w telefonie - nie jest źle, w centrum Murowanej jest Dobry Sklep Rowerowy, na pewno skuwacz będą mieli żebym mógł chociaż dojechać do domu. Po dłuższym spacerze (ok 4 km) okazało się, że trafiłem lepiej niż mogłem się spodziewać. Nawet skuwacz nie był potrzebny, od razu panowie w sklepie zaczęli poszukiwania odpowiedniego haka. To że nie miałem wystarczającej gotówki do zapłaty nie miało dla nich znaczenia - nie chcieli mnie tak zostawić w potrzebie. Pierwszy raz się spotkałem z czymś takim. Odpowiedniego haka w sklepie nie znaleźli, ale to nie był dla nich problem - właściciel pojechał do innego znajomego sklepu aby tam poszukać. W razie niepowodzenia już proponowali mi odwiezienie autem do Poznania - czego oczywiście nie chciałem, kilometry same się nie zrobią, trening trzeba dokończyć. Na szczęście hak się znalazł, szybko został wymieniony, przy okazji właściciel wyprostował mi wózek przerzutki i pomógł z regulacją przerzutki! Za hak zapłaciłem tyle ile miałem przy sobie, resztę oddam na niedzielnym maratonie - kto by pomyślał że takie rzeczy są możliwe ;)
Do domu już szosami, bo późno się zrobiło - o ok 17:30 wyjeżdżałem z Murowanej. Poligonem i przez Strzeszynek, gdzie przy okazji spotkałem Szymiego z którym wróciłem przez Jeżyce.
- DST 85.76km
- Czas 03:27
- VAVG 24.86km/h
- VMAX 59.54km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Instynkt
- Aktywność Jazda na rowerze
M1 F1 21x Osowa
Wtorek, 1 lipca 2014 · dodano: 01.07.2014 | Komentarze 0
Dzisiaj napęd zmienił mi plany. Miało być 14-16 siłowych podjazdów z przerwą w połowie, a że nie dało się tak podjeżdżać przez klinujący się łańcuch, to robiłem to wolniejszym tempem na wyższej kadencji tyle razy, aby się zmęczyć. Za nowy cel wymyśliłem sobie 20 wjazdów na Osową, ale że pod koniec spotkałem tam Piotrka to dla towarzystwa wjechałem z nim jeden raz ponad normę. 20ty podjazd (wypadający na Pożegowską) z blatu i na stojąco, z pełnym zapiekiem nóg na ostatnich metrach.Przed i po Osowej czasówki.
M1: 18:30 ( 4:13)
F2: 3:02 (1:41) 2:31 (1:47) 3:06 (1:40) 2:30 (1:51) - tu jeszcze się łudziłem że napęd się ułoży i będę mógł zrobić zaplanowany trening. Myliłem się. Podjazdy przemienne Spacerową od Pożegowskiej 1 do zbiorników, Pożegowska od Spacerowej do uliczki w prawo w stronę wieży.
F1: 3:38 (1:40) 2:36 (1:52) 3:30 (1:52) 2:31 (2:00) 3:31 (1:39) 2:32 (5:45) 3:50 (1:43) 2:29 (1:57) 3:33 (1:40) 2:38 (1:49) 3:44 (1:45) 2:32 (2:15) 3:29 (1:39) 2:28 (1:54) 3:37 (1:35) 2:05 (9:27 - z towarzyskim podjazdem; 16:20)
M1:15:38 (2:21) 3:36
Ostatnie podjazdy już były dość męczące, ale gdybym się uparł to parę razy bym jeszcze podjechał. Pulsometr dzisiaj się zgadał z łańcuchem i pierwszy raz od dłuższego czasu przerywał sygnał, więc ciężko ocenić dyspozycję na podstawie tętna.
Kategoria Szosa



