Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2012

Dystans całkowity:1086.58 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:48:22
Średnia prędkość:22.47 km/h
Maksymalna prędkość:68.04 km/h
Liczba aktywności:28
Średnio na aktywność:38.81 km i 1h 43m
Więcej statystyk
  • DST 5.73km
  • Czas 00:18
  • VAVG 19.10km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szkoła

Wtorek, 24 kwietnia 2012 · dodano: 24.04.2012 | Komentarze 0



  • DST 5.72km
  • Czas 00:19
  • VAVG 18.06km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szkola

Poniedziałek, 23 kwietnia 2012 · dodano: 23.04.2012 | Komentarze 0



  • DST 86.26km
  • Czas 03:49
  • VAVG 22.60km/h
  • VMAX 52.92km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Maraton Dolsk

Niedziela, 22 kwietnia 2012 · dodano: 22.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 9
Open 55, kat M1: 4. Do 3ciego Tomczera strata 5 min, do pierwszego 15 min.
Dystans MEGA - 71km w czasie 2:43:30z

- dzień wcześniej dieta makaronowo-wodowa, rano drożdżówka z herbatką, przed wyścigiem makaron, banany i jakieś ciastka/cukierki od znajomych
- opłaca się długo czekać przed startem, to co się straci z rozgrzewki nadrobi się załapując się do mocnej grupy
- już od początku zaczęły mnie palce boleć, a po kilkunastu km poczułem ból w plecach... coraz bardziej odczuwam potrzebę 29era
- forma bardzo słaba, przez połowę dystansu ledwo co trzymałem tempo grupy
- dużo do poprawienia elementów technicznych - długie zjazdy i szybkie pokonywanie zakrętów
- niepotrzebnie 2 bidony wziąłem - wypiłem zaledwie pół bidonu izotonika i łyk wody, przez całą drogę bałem się że woda mi wypadnie z koszulki...
- źle było z moją psychiką, na ok 35 km już chciałem kończyć moją przygodę z kolarstwem, wynikało to z mojej słabej-dobrej formy
- na ok 45 km albo dostałem nagły przypływ energii albo inni mocno osłabli - w tym momencie poczułem moc i pierwszy raz wyszedłem na prowadzenie w rozerwanej wieloma podjazdami grupce, szkoda że nikt ze mnie nie skorzystał i musiałem sam gonić.
- w międzyczasie kolejny nagły przypływ energii i motywacji - Tomek złapał laczka i wyprzedziłem go, co dało mi realne szanse na zajęcie miejsca na podium
- dalej goniłem od jednego, chwila przerwy i do następnego, tu też nikt nie chciał ze mną współpracować
-w końcu tą gonitwą tak się zmęczyłem że musiałem odpocząć za jednym, ale że on miał słabe tempo to cała grupa których przed chwilą wyprzedzałem nas dogoniła
-jadąc w tej grupce na parę km przed metą dogoniliśmy Sobkowiaka, z którym walczę w kategorii co dało mi kolejny zastrzyk energii i po wymianie z nim spojrzeń mocnym sprintem uciekłem grupie przed zjazdem - efekt był taki jak oczekiwałem, grupa przyspieszyła przez co urwała Artura, a mnie dogoniła po ok 500m i dalej ciągnąłem wszystkich żeby mieć pewność utrzymania mojego wysokiego miejsca
-na ok 1 km przed metą najpierw współczułem jednemu w grupce którego chwyciły skurcze, a potem i mnie ten problem dopadł - podejrzewam że to już było ze zmęczenia
- PODSUMOWUJĄC: Tomczer był pod wrażeniem mojej formy, ja jednak nie czuję się zadowolony, ale jeszcze dużo pracy przede mną. Teraz tydzien przerwy i wkraczam do okresu podst 3, sam jestem ciekaw jak to będzie w Suchym Lesie. Do tego czasu przede wszystkim muszę poprawić elementy techniczne. Z mojego startu jestem bardzo zadowolony, szkoda że tylko otarłem się o podium. Ale jeszcze wszystko przede mną :)
Kategoria Wyścig


  • DST 33.16km
  • Czas 01:18
  • VAVG 25.51km/h
  • VMAX 49.45km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Złotniki S4 S1

Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 21.04.2012 | Komentarze 0

RPE:4

Odpoczynkowo przed maratonem, piękna pogoda, słaby wiatr. Wraz z pogodą na szosie pojawiło się mnóstwo kolarzy, w tym spotkałem między innymi trenera.
Kategoria Szosa


  • DST 25.43km
  • Czas 01:16
  • VAVG 20.08km/h
  • VMAX 39.44km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek E1

Piątek, 20 kwietnia 2012 · dodano: 20.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 2

Odpoczynkowo, dookoła Strzeszynka, a potem 1h siedzenia na pomoście i na ławce szukając wifi (zablokowali :( ). Przy okazji podziwiałem zabawę urodzinową dzieci.
Bardzo ciepło, że aż miło było sobie posiedzieć w słońcu.
Kategoria MTB


  • DST 62.59km
  • Czas 02:36
  • VAVG 24.07km/h
  • VMAX 57.60km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Puszczykowa z Tomkiem, Bolesławiec z Jackiem M2

Czwartek, 19 kwietnia 2012 · dodano: 19.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 6
Forma dużo lepsza niż wczoraj, pewnie pogoda też ma w tym swój udział. Słoneczko ładnie grzeje to od razu chce się jeździć. O 17 na Dolnej Wildzie umówiłem się z Tomkiem, ale że byłem tam już o ok 16:50 to przez 10 min poćwiczyłem stójkę. Jak przyjechał to od razu pocisnęliśmy do Puszczykowa. Ona na swojej nowej maszynie 29er był mojego wzrostu, więc przyjemnie się za nim na kole jechało. W Luboniu przez światła więcej staliśmy niż jechaliśmy, ale kiedy już przez nie przejechaliśmy to ruszyliśmy za wywrotką. Rozpędziła nas do 55 km/h, ale kiedy przejeżdżaliśmy przez tory to straciłem kontakt z tylnim kołem Tomka i już nie dałem rady go dogonić. Szkoda, bo mogliśmy tak dojechać do Puszczykowa. Jak Tomczer zauważył że odpadłem to ładnie na mnie poczekał i ciągnął mnie dalej 35 km/h. Jak zjechaliśmy na ścieżkę to trochę zwolniliśmy żeby jechać obok siebie i chwilę pogadać. Tak dojechaliśmy gdzieś do "centrum" Puszczykowa, gdzie on mnie zostawił i na przejeździe czekając na pociąg zgadałem się z Jackiem. Chwilę potem byłem już u niego i pojechaliśmy w stronę Czempinia. Planowaliśmy dojechać do przejazdu przed miejscowością Drużyna, ale że fajnie się jechało i przejazd był zamknięty to dobiliśmy na drogę do Boskowic. Szosa nie była najgorsza, za to pusta. Całą drogę zastanawialiśmy się gdzie ona się skończy, a tu przejechaliśmy przez jedną wioskę i dojechaliśmy do Bolesławca, skąd dalej jadąc znaleźliśmy się na dobrze nam znanej drodze Dymaczewie Starym. Jako że czekała nas teraz walka z wiatrem to postanowiliśmy już wracać, do tego zimno się robiło. Jeszcze Jacek chciał sobie na Osową skoczyć, ale ostatecznie i z tego zrezygnował. Przed 19 zostawiłem go pod domem, a wyjeżdżając na szosę Poznańską załapałem się na rowerzystę na crossie, za którym chwilkę dobrym tempem 30 km/h powoziłem się na kole. Jak przystało na klubowicza dałem mu mocną zmianę (29-31 km/h) zaczynając od ścieżki za Puszczykowem, a kończąc w Łęczycy, kiedy to obok szosą wyminęła nas dwójka kolarzy ładnie pozdrawiając nas. Nie mogłem z takiej okazji nie skorzystać i przy drugim zjeździe na szosę pozostawiłem samego rowerzystę na crossie i skoczyłem za nimi. Chwilę potem byłem już na kole i tak jechałem za nimi 35 km/h pod wiatr. Dzisiaj coś nie miałem szczęścia na przejazdach kolejowych i w Łęczycy chwile poczekaliśmy, zamieniając parę zdań. Okazało się że oni dzisiaj na Osowej byli i wracają do Poznania, co dobrze się dla mnie składało. Tak za nimi szybko się przeleciało do Hetmańskiej, gdzie ładnie im podziękowałem i odbiłem na ścieżkę. Na Dmowskiego gdy czekałem na światłach przeleciał jakiś rowerzysta na fajnym rowerku przez przejście i potem gdy już jechałem na Matejki jechał w jakieś odległości za mną. Przy Berwińskiego gdy już czułem jego oddech chciałem mu jeszcze uciec, ale potem pod górkę nie mogłem utrzymać tempa. Wyprzedził mnie i chciał mi uciec, ale najwyraźniej przeliczył swoje siły i po chwili jechania 32 km/h na tyle się zmęczył że zwolnił do 20 km/h. Piękny to był widok gdy mogłem spojrzeć takiemu zmęczonemu kozakowi w twarz, wyprzedzając go. Już z powrotem do mnie nie doskoczył, jeszcze na "rondzie" koło domu nacieszyłem się widokiem na ile mu zdążyłem przez 100 m odjechać. O 19:30 w domciu.

Co prawda nie była to typowa czasówka, ale jazdę z Puszczykowa można pod to podciągnąć.
Kategoria Szosa, Towarzysko


  • DST 41.23km
  • Czas 01:53
  • VAVG 21.89km/h
  • VMAX 47.67km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rataje i Złotniki S4 S1

Środa, 18 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 6 - zmęczenie, intensywność ćwiczeń

Zabawiłem się w kuriera i podjechałem najpierw z zaproszeniem do Krzycha a potem do Szymka. Na garbarach wstąpiłem do nowego sklepu rozejrzeć się za nowym kaskiem i trochę tam zabawiłem. Od razy z Garbar jadąc z wiatrem zacząłem sprinty techniczne, a już za Lechicką przyspieszenia. Wiatru nie odczuwałem dopóki nie zaczął mi wiać prosto w twarz (na trasie do Złotnik) - wtedy wyszło moje przemęczenie. Ciężko było coś ujechać, czułem całkowitą niemoc w nogach. Na szczęście po odpoczynku jadąc z wiatrem odzyskałem na tyle sił że dojechałem do domu.
Kategoria Szosa


  • DST 57.04km
  • Czas 02:35
  • VAVG 22.08km/h
  • VMAX 47.67km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziewicza Góra

Wtorek, 17 kwietnia 2012 · dodano: 18.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 7

Mój pierwszy trening grupowy, o 18 miałem być na Malcie co udało mi się jakoś zrobić. Wychodzenie z domu o 17:40 jednak nie jest najlepszym pomysłem, dużo sił kosztowała mnie punktualność. Na miejscu od razu trener dał mi dętkę, ale okazało się że powietrze musiało mi zejść jak bawiłem się kompresorem na stacji BP. Poza trenerem od razu rzucił mi się w oczy nietypowo jak na rower ubrany Tomek, który po maratonie we Wro ma do wymiany klocki w Radziu i przybiegł na zbiórkę porozmawiać z trenerem. Z grupy zeszłorocznej poznałem jeszcze znajomego w ciuszkach B-twin oraz Rafała, którego widziałem jak jechał przy Cytadeli.
Ruszyliśmy na Dziewiczą tradycyjną drogą, szybko znalazłem się za Rafałem, który razem z nieznanym mi Bartkiem bez przedniej przerzutki ciągnął grupę, jak dla mnie jadąc na kole, średnim tempem (30 km/h). Tak dobrze jechało się do jeziora Swarzędzkiego, gdzie długo czekaliśmy na trenera. Potem już nie było tylu chętnych do prowadzenia i sam musiałem jechać na czele. Najgorsze było to, że od tej chwili jakby reszcie nie chciało się jechać nawet za mną, musiałem specjalnie co chwile patrzeć za siebie czy za bardzo nie uciekam od grupy. Dopiero na krótkim podjeździe w Mechowie doskoczył do mnie i wyprzedził mnie Bartek. Ja się przez tą drogę już na tyle umachałem, że nie byłem w stanie dalej utrzymać takiego tempa i wyprzedził mnie również Rafał. Na chwilę mi odskoczyli, ale z pierwszym łagodnym zjazdem dokręciłem do nich.
Do podnóża Dziewiczej dojechaliśmy całą gromadą, na podjazdach nie było źle, jakoś wjechałem. Co prawda nie mam jeszcze tyle sił ile miałem jesienią, ale to się jeszcze zmieni i niebawem sam siebie zadziwię. Natomiast technicznie z podjazdów jestem zadowolony z siebie, nie musiałem specjalnie stawać na pedałach, tylko elegancko na siedząco podjeżdżałem i przednie koło mi nie uciekało. Jak dojechaliśmy do wieży to było już późno, po 19, a ciemno robi się teraz ok 20. Postanowiliśmy szybko przejechać rundkę i potem jeszcze szybciej wracać do domciu. Pierwszy zjazd i pierwsze problemy. Powytrząsało mnie niemiłosiernie, momentami traciłem kontrolę nad sobą i rowerem ratując się hamowaniem. Potem seria podjazdów - już na resztkach sił i bardzo niskim przełożeniu ale jakoś się wjechało. Killer znowu mnie przeraził i bez hamowania się nie obyło, ale z grubsza kontrolowałem rower nawet jak wybrałem się środkiem i trochę się tam rozpędziłem krzycząc przy tym z wrażenia. Ostatni już podjazd to była masakra. Początek okazał się dla mnie za mocny i końcówkę to już był jeden wielki ból w nogach. Na górze myślałem że padnę wypluwając przy tym płuca, na szczęście chwila odpoczynku czekając na jedną zgubę z naszej grupy wystarczyła. Zjazd za Rafałem, bardzo ładnie i elegancko, przez żaden moment nie straciłem panowania nad rowerem. Przez późną godzinę wracaliśmy szosą przez Ligowiec, na której tempo było jak dla mnie tym razem bardzo mocne. Pod górkę 30 km/h, jadąc na kole Rafałowi i obok trenera jechałem na maksymalnych obrotach, gdyby jeszcze trochę przede mną docisnęli to bym odpadł z grupy. Na zjeździe wystarczyło że się pochyliłem, a i tak musiałem hamować żeby nie wjechać w pedałującego Rafała. Przez piach przeleciałem bez problemu, nie tak jak rok temu kiedy tam przeżywałem samotne chwile grozy. Ogólnie to utworzyła się 4 osobowa grupa na czele (na czele z Rafałem, Bartkiem, a za nimi ja oraz znajomy w ciuszkach B-Twin, szkoda że nie mam pamięci do imion) i przyjemnym tempem dojechaliśmy do Warszawskiej, gdzie długo poczekaliśmy na resztę grupy. Od tego momentu było już na tyle ciemno, że doświetlałem wszystkim drogę moją lampką. Ze względu właśnie na ciemność tempo trochę spadło, a na Malcie z uwagi na godz (20:30) wszyscy się zwinęli a ja poczekałem na trenera. Jadąc wolnym tempem na tyle on zmarzł, że nad Maltą musiał się przebiec. Załatwiłem z nim sprawy i kiedy miałem go zostawić z nad przeciwka nadjechały 3 znajome twarze ubrane w klubowe ciuszki. Michał na nowym rowerze, Łukasz który będzie miał nowy rower i Patryk, który nie wyrobił się na 18. Chwile pogadaliśmy i rozjechaliśmy się w swoje strony. Do domciu przez remonty dojechałem trochę naokoło z Królowej Jadwigi w Głogowską i Matejki. Ostatecznie do domu wróciłem o 21.

  • DST 24.88km
  • Czas 01:07
  • VAVG 22.28km/h
  • VMAX 45.62km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Strzeszynek E1

Poniedziałek, 16 kwietnia 2012 · dodano: 16.04.2012 | Komentarze 0

RPE: 3

Swobodne kręcenie, chwilę szaleństw w terenie. Bardzo mocny wiatr 8 m/s, ale w lesie tego się nie odczuwało
Kategoria MTB


  • DST 45.19km
  • Czas 01:50
  • VAVG 24.65km/h
  • VMAX 45.62km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Złotniki F1, M1

Niedziela, 15 kwietnia 2012 · dodano: 15.04.2012 | Komentarze 0

RPE:5
Miał być maraton w Murowanej, ale pogoda na jeden dzień się zepsuła i musiałem zrezygnować.Najbardziej szkoda mi wczorajszego, ładnego dnia (słońce, 14 stopni), który poświęciłem na odpoczynek przed wyścigiem.
Dzisiaj od rana miało być jeszcze ładnie, to skoro nie mogłem zasnąć po tym jak sprawdzałem prognozę o 6:30, to o 8 byłem już na rowerze. O tej godzinie jeszcze zimno było, ale słoneczko coraz mocniej grzało. Terenem do zaoranej drogi, którą objechałem sobie dobrze mi znanymi ścieżkami i zacząłem podjazdy w terenie przy Biskupińskiej. Do góry mocno, a w dół szybko i technicznie. Ta pustka po zaoraniu podoba mi się, przez to nie musiałem hamować tylko poćwiczyłem sprawne pokonywanie zakrętu na dużej prędkości. Łącznie podjeżdżałem 7 lub 8 razy.
Dalej od Biskupińskiej tempówka szosą w stronę Złotnik, skąd z powrotem do Poznania. Wiatr północny czyli przez pola do Złotnik wmordewind 6m/s - starałem się utrzymać prędkość 24 km/h. Za to z wiatrem w plecy jechało się 40 km/h :). W tamtych okolicach co chwile ktoś jechał na maraton, wtedy już na północy nieźle się zachmurzyło. Łącznie tempówki 45 min, na Bukowskiej zaczęło kropić i tak kropi/pada do końca dnia.
Kategoria Szosa, MTB