Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 103.50km
  • Czas 04:23
  • VAVG 23.61km/h
  • VMAX 47.21km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • HRmax 168 ( 82%)
  • HRavg 130 ( 63%)
  • Kalorie 2689kcal
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śrem +w poszukiwaniu rundy XC w Mosinie E2

Piątek, 29 czerwca 2012 · dodano: 29.06.2012 | Komentarze 0

RPE: 7 - dystans i upał zrobił swoje, ale tempo było słabe

Na początek włóczyłem się po sklepach szukając łańcucha Srama 991, nigdzie, zarówno w 4 sklepach w Poznaniu jak i 2 w Luboniu go nie mieli. Przy okazji upał dał mi się tak we znaki, że nagle miałem całą rękę od krwi próbując wydmuchać nos. Chwila przerwy w cieniu i mogłem jechać dalej, ale bez większych szaleństw.
W Mosinie włóczyłem się szukając z komórką w ręce trasy niedzielnego wyścigu Thule XC. Dojechałem do toru downhillowego i tak się pogubiłem. Powróciłem jakimiś ścieżkami na ul Spacerową i stamtąd już nie kombinując pojechałem prosto do Śremu przez Grabianowo. Tempo słabe - co prawda pod wiatr ale to mnie nie powinno tłumaczyć, ok 25 km/h przy tętnie 130. Dopiero gdy wjechałem na główną między Czempiniem a Śremem to przyśpieszyłem chwilowo do 30 km/h, ale przyjemniej jechało mi się wolniej i do tego powróciłem.
Planowałem wrócić wioskami w stronę Kórnika, ale przed mostem natknąłem się na Nadwarciański szlak rowerowy i z ciekawości oraz chęci schłodzenia się przy korycie rzeki wybrałem się terenem do Mosiny. Najpierw udałem się drogą przy rzece która nagle się skończyła, po powrocie z niej już kurczowo trzymałem się szlaku. Wiatr w plecy i miejscami 30 km/h, ale długo to nie trwało. Przejazd przez lasy i pola to była jedna wielka piaskownica, a jak nie piasek to miejscami w taki upał trzymało się błoto. Szlaku nie polecam, w paru miejscach brakowało oznaczeń i gdybym się nie rozglądał to bym ładnie pobłądził.
W Krajkowie wjechałem na upragniony asfalt do Mosiny, troszkę pościgałem się z miejscowym szosowcem, a gdy on już nie miał sił to podpytałem go o drogę. Kaseta już nadaje się tylko do zajechania, moim zdaniem nie ma szans na przyjęcie nowego łańcucha. Męczyłem się z regulacją tylniej przerzutki i coś mi wyszło, zobaczymy jak to się sprawdzi w terenie.
Od Puszczykowa wskoczyłem na wyższe obroty i był ogień. Średnia nie spadała poniżej 30 km/h, a tętno poniżej 150. Na resztkach wody dojechałem do domu o godz 21:30
Kategoria Szosa, MTB



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!