Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 36.39km
  • Czas 01:20
  • VAVG 27.29km/h
  • VMAX 43.61km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • HRmax 171 ( 83%)
  • HRavg 135 ( 66%)
  • Kalorie 564kcal
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krzyżowniki TEST

Poniedziałek, 7 maja 2012 · dodano: 07.05.2012 | Komentarze 0

RPE: 6 (30 min zabójcze, ale potem do końca odpoczynek i nie jestem aż tak zmęczony)

Wreszcie nadszedł czas na ustalenie stref tętna, czyli sprawdzenie tętna na progu mleczanowym. Specjalnie do tego testu chciałem podejść wypoczęty, niestety poranny wf mi trochę pokrzyżował plany. Ponad godzinka przerwy po jedzeniu, idealna pogoda - nie za ciepło, ani nie za zimno i można śmigać. Za rozgrzewkę uznałem dojazd na Golęcin - ok 10 min, parę razy mocniejsze skoki.
Pierwsze 10 min jakoś przeleciały, od 8 min zacząłem odczuwać wysiłek w nogach. Trening na pulsometrze włączyłem nad Strzeszynek przed krótkim podjazdem i teraz zaczął się prawdziwy sprawdzian. Starałem się przez ten cały czas dawać z siebie wszystko, momentami pieczenie w mięśniach było na takim poziomie że musiałem zwolnić (szczególnie na podjazdach, tętno wtedy ok 165), a na zjazdach i z wiatrem w plecy zamiast odpocząć to ostro dokręcałem bo tętno schodziło do granic 155. Oczywiście musiałem mieć pecha na przejeździe przed Kiekrzem, ale skoro nic nie jechało to sprawnie ominąłem opuszczone rogatki i śmigałem dalej. Na ten moment przystopowałem pulsometr, a kiedy tętno wskoczyło pod poziom 160 to wznowiłem trening. Dalej udałem się nieznaną mi drogą do Krzyżownik, która niestety po ok 5 min się skończyła i musiałem jakoś sprawnie zawrócić. Na (nie)szczęście zatrzymał się na przeciwko mnie autobus na przystanku, to zawróciłem zaraz za nim. Parę sekund postałem zanim ruszył i teraz zostało mi ok 6 min do końca testu (znowu przystopowałem i wznowiłem pulsometr na ten moment przestoju). Już nic do Poznania nie mogło mi przeszkodzić, a liczyłem że wyrobię się do przejazdów kolejowych między Kiekrzem a Poznaniem. Już kolana zaczynały mocno boleć, ale przez parę sekund mocno pokręciłem stojąc na pedałach i dało się jakoś jechać. Prawy czworogłowy dawał się we znaki przez dziwny, lekki ból, którym zbytnio się nie przejąłem. Ważne dla mnie było dokończyć test.
Przejazd i 1 min do końca. 20 sek i zaczyna się lekki pojazd. Teraz już jadę na tyle ile nogi pozwalają. Mięśnie się zakwaszają, ostatnie 5 sek i koniec. Stopuję pulsometr i wyrzucam z siebie krzycząc ten ból. Starałem dać z siebie wszystko, ale pewnie mogłem to lepiej rozegrać. Czuję że jest z moją formą coraz lepiej, nigdy tak szybko i tak dobrze mi się nie jechało. RPE na test określam na 9.
Rezultat: średnie tętno 159, przejechane 17 km (średnia 34 km/h). Dzisiaj wiatru prawie nie było, według meteo.pl północny 2 m/s.
Dalej najpierw odpoczynek, tętno ok 110 (po chwili wznawiam trening na pulsometrze), a jak zrobiło mi się zimno to przyspieszyłem do tętna 130. Jeszcze rundka przez park Sołacki i prosto do domu.
Kategoria Szosa



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!