Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 18.20km
  • Czas 01:14
  • VAVG 14.76km/h
  • VMAX 41.61km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rundki XC - Piekelna Góra

Piątek, 8 lipca 2011 · dodano: 13.07.2011 | Komentarze 0

Dzień 5. Główny trening po śniadaniu

Tym razem pogoda już nie była taka piękna jak poprzednie dni, zrobiło się chłodniej i deszcz wisiał w powietrzu.
Do Piekiełka dojechaliśmy szosą przez Szczytną. Na początku pętli był kamienisty podjazd z jednym nawrotem do miejsca z altanką, dalej kamienno-korzenny podjazd z zawalonym drzewem pod chyba Piekielną Górę.
Oczywiście za pierwszym razem nie udało mi się całego podjechać, już ładny kawałek przed pniem skapitulowałem. Dalej podjechałem sobie zobaczyć drogę na samą górę, po czym wróciłem żeby wziąć rozpęd. Wtedy dojechał do mnie pan Jan i sprostował mnie, że nie wjeżdżamy na samą górę, tylko przed najostrzejszym podjazdem skręcamy na ścieżkę z prawej strony. Tam czekał niebezpieczny zjazd pełen głazów, który pan Jan pokazał mi jak łatwo objechać. Następnie szybki zjazd po korzeniach i kamieniach to niebieskiego szlaku, który prowadzi do altanki. Tutaj trochę poczekałem na pana Jasia, bo niezbyt pamiętałem którą drogą mam dalej jechać. A do wyboru miałem 2 - asfalt którym zjeżdżaliśmy w poniedziałek i kamienisty zjazd. Oczywiście żeby nie było za łatwo to pętlę kończył ten drugi - kamienisty zjazd. Widząc że pan Jan nie ma za dużych problemów z kamieniami to pojechałem zaraz za nim. Momentami było groźnie, ale wystarczyło tylko ominąć luźne kamienie i puszczać hamulce na tych niebezpiecznie ułożonych i się jakoś zjechało.
Pogoda do takiej jazdy była moim zdaniem idealna - lekki deszczyk świetnie chłodził ciało, przez co nie męczyłem się jak w pełnym słońcu.
Kolejną pętlę od początku pokonywałem nieco wolniej, żeby oszczędzić siły na następne. Na podjeździe wypiął mi się but, przez co musiałem się zatrzymać o podprowadzić rower. Tym razem ostatni kamienisty zjazd ominąłem sobie ścieżką na polu, gdzie Tomek z jego tatą próbowali zrobić coś z rowerem. Okazało się, że na kamieniach wyrwała mu się tylnia przerzutka i musiał już skończyć dzisiejszy trening.
Trzecią pętlę udało mi się podjechać, ale na raty. W mniej więcej połowie chyba zabrakło mi sił i musiałem na chwilę stanąć. Jak już jakoś udało mi się ruszyć to bez problemu podjechałem do samego drzewa. Dalej już zjeżdżałem z większą prędkością, po poznaniu trasy już wiedziałem gdzie czai się coś niebezpiecznego.
Na początku czwartej pętli wziąłem się za wyregulowanie przerzutki, ponieważ coś mi tam przeskakiwało. Gdy wjeżdżałem na ostatni podjazd to wszyscy już chyba na mnie czekali. Postarałem się jechać na maxa, ale i tak nie udało się całego podjechać. Zjazd też bardzo szybko pokonałem i za chwilę już byłem z całą grupą.
Teraz tylko bardzo szybko zjazd żółtym szlakiem - chłopacy z przodu się ścigali i osiągali prędkości pow 50 km/h, a ja spokojnie w pewnych miejscach skromne 40 km/h. Jeszcze Piastowską w dół i byliśmy przy pensjonacie.

Po treningu w ogóle nie byłem zmęczony, planowałem przejechać min 5 pętelek, ale nie chciałem spowalniać grupy. Same pętle okazały się łatwiejsze i fajniejsze niż je opisywano. Tak bardzo się ich bałem, a pokonywanie ich sprawiło mi dużą radochę. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja tam sobie pojeździć...
Kategoria Góry



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!