Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 39.44km
  • Czas 01:41
  • VAVG 23.43km/h
  • VMAX 38.11km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Kiekrza na piachy

Piątek, 10 czerwca 2011 · dodano: 10.06.2011 | Komentarze 0

Trening jazdy w piachu, najpierw pojechałem sobie za Rusałką na piach, a następnie moją ścieżką przez las nad Strzeszynek - z tej strony wygląda zupełnie inaczej niż jadąc od Strzeszynka, prawie cały czas nie wiedziałem gdzie jestem. Wjeżdżając z lasku na kole usiadł mi jakiś kolo na crossie, a następnie na zjeździe dookoła Strze objechał mnie i ja mu siadłem na koło. Tempo miał świetne, aż się trochę zmęczyłem. Prawie cały czas pędził 32-34 km/h. Na pomoście zrobiłem sobie dłuższą przerwę i potem pojechałem ścieżką przy jeziorkach do Kiekrza. Za torami rozpocząłem mój właściwy trening - najbardziej piaszczysty odcinek pokonałem chyba 4 razy w obie strony, ostatnim razem już bez odpinania się z pedałów. Już zaczynam kapować, jak się powinno w takim piachu jeździć, na pewno mi się to przyda na jakiś maratonach. Dalej wróciłem sobie mocnym tempem ścieżką dookoła Strze, a następnie moją trasą przez las. Potem na biskupińskiej asfaltem w górę i ścieżką nad polanką. Tym razem nie skręcałem na zjazd tylko waliłem prosto w piach i przy okazji zobaczyłem co się dzieje w aucie stojącym na zakręcie (tzn widziałem oparte o szybę plecy jakiegoś mięśniaka i pomiędzy nimi jakieś zgrabne nóżki w skarpetkach, musiało być ostro). Tym piachem jechałem tylko raz, po którym nie miałem ochoty już tamtędy więcej jeździć. Teraz jak tam wbiłem to trochę spanikowałem, bo prędkość miałem dosyć dużą a piachu nagle zrobiło się dużo pod kołami. Jednak udało mi się wyjechać z tego bez odpinania pedałów, dalej jechałem tą samą trasą co nad Strzeszynek niedawno, tylko w drugą stronę. Tu również za bardzo nie wiedziałem którędy powinienem jechać i wpakowałem się na samym końcu w zajebiście spory piach - mocniej pedałując czułem jak piach z opon sypie mi się na plecy. Do Rusałki "górą", dookoła Rusałki również "górą". Do parku Sołackiego i z powrotem; kółko dookoła Rusałki "górą" i w domku byłem o 20:20.



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!