Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 72.32km
  • Czas 03:58
  • VAVG 18.23km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt Peak
  • Aktywność Jazda na rowerze

Swarzędz

Niedziela, 25 stycznia 2015 · dodano: 25.01.2015 | Komentarze 0

Kręcenie ze Zgrupką Luboń w wydaniu MTB.
Od 11 w śnieżycy pozwiedzałem parę ścieżek za Maltą, by na godz 12 zjawić się pod galerią Maltą i ruszyć całą ekipą w nieznane. Grupa liczna, mocno zróżnicowana pod względem technicznym i kondycyjnym. Od początku rwane tempo powodowało co chwile przerwy z czekaniem na resztę. I tak przez prawie cały trening. Dlatego jak czułem że szedł z przodu gaz to jechałem spokojnie przed słabszymi kolegami,  wiedząc że i tak czołówka będzie na nas czekała. 
Najpierw pozwiedzaliśmy lasek przy Kobylepolu, następnie przez jezioro Swarzędzkie dojechaliśmy do Uzarzewa, gdzie po małej pętli znaleźliśmy się nad znajomym z Bike Maratonu zjazdem. Cztery osoby przede mną odważnie pojechały przodem. Jeden z nich zjechał, trzech w tym samym momencie się wyłożyło na błocie w 1/3 zjazdu. A nie było nawet wielkiego błota, porównywalne do tego z Bike Maratonu we Wałbrzychu albo Polanicy. Według mnie do zjechania. Jak zobaczyłem ich gleby to zatrzymałem się i zjechałem lewą, bardziej przeschniętą ścieżką. Po przejechaniu dolinką Cybiny znowu zawitaliśmy nad Swarzędzkie, tym razem od strony przystani. Nie obyło się bez odwiedzenia najciekawszego w tym rejonie zjazdu, który obiecam sobie zjechać od 2 lat. Spojrzałem z góry - pierwsza myśl: no way! Jeden zjechał - kusiło ale zdrowy rozsądek był silniejszy. Zjechał drugi bez problemu - nie mogłem sobie darować, zjechałem i ja. Zjazd okazał się prosty, a psychika jak zawsze robiła swoje. Emocje jak na poznawaniu zjazdów na AMPach. Powrót singlami w lesie do Malty.
Świetny trening technicznie i kondycyjnie. A i nogi w domu zaczęły dziwnie boleć, jakby ze zmęczenia :) 




Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!