Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 85.00km
  • Czas 03:40
  • VAVG 23.18km/h
  • VMAX 48.60km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Instynkt
  • Aktywność Jazda na rowerze

Olejnica

Niedziela, 27 kwietnia 2014 · dodano: 01.05.2014 | Komentarze 0

Przez cięższe tygodnie na uczelni ostatnio mało czasu na pisanie relacji... Zaczęły się pierwsze kolokwia, zaczęła się intensywna nauka. Nawet mało czasu żeby zabrać się za zadbanie o rower. Przed wyścigiem zero czyszczenia, taki jaki był po poprzednim treningu takim, jechałem na wyścigu. Łańcuch był cały od smaru więc tym bardziej nie chciało mi się całego napędu czyścić.
Dane z licznika (zerowany na linii startu, zawiera też rozjazd): 69.61 km; 3:00h

Start z 5tego sektora - będzie ogień i wielka gonitwa. Ciekawe kogo i kiedy uda się dogonić.
Do sektora przyjechałem ok 10:45, zdziwiłem się jak zobaczyłem już setki osób stojących w sektorze, jeszcze bardziej się zdziwiłem jak zobaczyłem parę osób stojących stojących zaraz za 4 sektorem i dość sporą przerwę między nimi a resztą. Dziwna sytuacja, ale skorzystałem z takiego prezentu i ustawiłem się w drugiej linii. Po podjechaniu do właściwej linii startu ustawiony byłem w 2 gim / 3 rzędzie, ale zaraz po starcie przebiłem się na sam przód. Między startami poszczególnych sektorów były 2 min przerwy, więc dogonienie ostatnich z 4 było tylko kwestią paru kilometrów. Od startu poszło bardzo mocne tempo, utworzyła się grupka 5 osób której zależało na wyniku i po ok 5 min dogoniliśmy poprzedzający nas sektor. I zaczęło się krzyczenie "Lewa wolna", przepychanie się, jazda krzakami byle tylko wyprzedzić i nie stracić koła, o co było w takim zamieszaniu bardzo łatwo. Taka jazda daje wiele satysfakcji, ale przez rwane tempo i konieczność jazdy w gorszym terenie jest bardzo męcząca. Przez to nie utrzymałem tempa prowadzącego nasz sektor, on w jednym miejscu wyprzedził, ja nie zdążyłem, na chwile utknąłem i gdy się uporałem z wyprzedzeniem to zabrakło sił aby go dogonić. Jak się później okazało to na mecie niewiele do niego straciłem...
Dalej na pierwszym pomiarze czasu dogonił mnie, a właściwie to wyprzedził Adaś Deska. Też mocno poszedł razem z innym gościem z 5tego sektoru, a że zacząłem się teraz czuć gorzej przez zjedzonego banana przed startem, to nie goniłem go za wszelką cenę tylko odpuściłem i jechałem swoim tempem. Dodatkowo zaczęły mnie skurcze brać w stopę...
W jednym miejscu wyprzedziłem Kubę z ASGO i który po chwili mnie mocno zadziwił. Wyprzedził mnie i pocisnął chyba ile miał sił w nogach. Leciał ze 40 km/h, musiałem mocno się sprężyć żeby utrzymać jego tempo. I to nie była tylko chwila, parę sekund, trzymał tak dobre parę minut. Jeszcze raz dzięki wielkie Kuba, dużo przez tą akcję podgoniłem do moich towarzyszy z 5tego sektora ;). Praktycznie miałem już ich w zasięgu, ale wtedy zaczęły się ciekawsze odcinki na trasie co utrudniło wyprzedzanie. Trudniejszych, technicznych odcinków to tam nie było, ale trzeba było uważać w jednym miejscu żeby nie wpaść na zjeździe w duży uskok, w którym się mocno poturbował Kuba Najs na pierwszej rundzie. Dalej wskoczyłem na swoje obroty i jechałem swoim równym, mocnym tempem ciągle wyprzedzając. Raz tylko mnie jeden gość dogonił, ale chwile dał zmianę i potem już go chcąc - nie chcąc urwałem. Gdzieś w połowie drugiej rundy, zapewne na tej samej prostej na której potężną zmianę dał mi Kuba ASGO, dogoniłem grupkę z 3 sektora, z której na kole usiadł mi jeden od Fogta i już do końca wyścigu nie dał się urwać. Ja dalej jechałem swoje, żadnej zmiany nie chciałem, tempo miałem utrzymać do samego końca. W kilku miejscach było mi na tyle lekko że się zapomniałem i zwiększałem obroty, ale potem jak się orientowałem że jadę za szybko to było już za późno i miałem lekkie, minutowe kryzysy. Dojechałem tak do Olejnicy, tam wielkie zamieszanie przez poprowadzenie trasy ulicami na której wszyscy zostawili auta. Na szczęście przebierający się przy autach zawodnicy pokazali mi drogę i trafiłem na ostatni odcinek w lesie, który w całości przejechałem na rozgrzewce wiec wiedziałem czego mogę się spodziewać. Przed nami jechała spora grupka i postanowiłem ich dogonić, niestety dogoniłem na ostatnim singlu nad jeziorem gdzie wyprzedzanie było bardzo utrudnione i odpuściłem sobie przepychanie się za wszelką cenę do przodu, za to na finishu powalczyłem ile jeszcze miałem mocy w nogach, przy sprincie poczułem lekkie skurcze wynikające ze zmęczenia.

Po napiciu się, posileniu owocami i wymienieniu paru komentarzy pojechałem zrobić rozjazd. Teraz to dopiero był chaos na drodze. Służby nie poradziły sobie z przejeżdżającymi autami i zakorkowało się wszystko, przez co nie był na ulicy miejsca dla kolarzy i nie wiem jak oni przedzierali się przez auta...

Ostatecznie moja gonitwa zakończona na 46 lokacie w OPEN i 13 w kategorii, co przy bardzo silnej obsadzie - czołówce Polski, uważam za świetny wynik. Z 5 tego sektora dojechałem jako druga osoba, tracąc jedynie 30s do "zwycięzcy". Noga podawała całą drugą rundę i to jest dla mnie najważniejsze. Jestem bardzo zadowolony z tego wyścigu, ciągłe wyprzedzanie daje wiele frajdy ;)
Kategoria MTB, Wyścig



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!