Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wojtku4 z miasta Poznań. Mam przejechane 44163.03 kilometrów.
W roku 2015 reprezentuję barwy COLEX RACING TEAM.

W ramach współpracy, w 2014 roku testowałem zestaw uszczelniający TREZADO, o czym wszystkie wpisy można znaleźć tutaj.
Do zobaczenia na trasie!


2015:
button stats bikestats.pl
2014:
button stats bikestats.pl
2013:
button stats bikestats.pl
2012:
button stats bikestats.pl
2011:
button stats bikestats.pl
2010:
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wojtku4.bikestats.pl
  • DST 101.58km
  • Czas 03:35
  • VAVG 28.35km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Kross Level A2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Śrem.

Sobota, 8 lutego 2014 · dodano: 10.02.2014 | Komentarze 0

Pogoda - piękna. 11 stopni. Słońce. Suche szose. W poniedziałek egzamin z algorytmów - co z tego. Przy takiej pogodzie nie mogę sobie odpuścić takiego treningu. Ha, wtedy jeszcze nie wiedziałem jakiego. Dowiedziałem się na miejscu, gdy z Maca wyszedł taki jeden CyCek. Dawny Cycek, bo teraz już tylko dumnie dzierży jego dawny, teamowy strój. Tego kogoś pierwszy raz poznałem na moim pierwszym obozie w Polanicy. Wtedy też miał ten strój. Wtedy też, wpadł do nas do pokoju, i gdy zobaczył jak Michał Kowalczyk grał z kimś na PSie, to opowiedział historię, jak Peto Sagan specjalnie brał na zgrupki swój telewizor z plejem i też sobie tak pykał po treningach. Wtedy o Peterze Saganie było wiadomo tyle, że jeździ w Liquigasie. Przynajmniej ja tyle o nim wiedziałem. Może jeszcze że jest młody i istnieje, nic więcej. Parę  miesięcy później ten Peto wygrał Tour de Pologne, kilka etapów Vuelta Espana, a rok później wymiatał w Tour de France. I cały świat o nim usłyszał. Fajnie.
Tymczasem ja stałem pod Makiem, i wiedziałem że skoro pojawił się Aleks, to będzie rzeź. Tak też było. Do Puszczykowa dojechaliśmy jeszcze prawie całą ekipą, bo Mateusz miał już na Dębinie problem z dętką i odpuścił. W Luboniu już pierwsze zrywy ze świateł, gonienie, czekanie na grupy... Niezbyt przyjemnie. A to dopiero początek. Początkowy największy ogień poszedł w Puszczykowie, gdzie ledwo co trzymałem koła Aleksa jadąc w beztlenie dobre parę minut. Chwile później poczekaliśmy na Prezesa i tempo nieco spadło, aby mógł się utrzymać z nami. Do Baranowa było spokojnie, tzn można było się utrzymać. Skutecznie zagadałem Aleksa i przez moment jechało się miło. Tylko przez moment. Gdy już Prezes odpadł, to znowu zaczęła się walka o złapanie najlepszego koła. Tak dojechaliśmy w gromadzie do słynnego podjazdu przed Jaszkowem, gdzie najwyraźniej ktoś już chciał zrobić selekcję przed podjazdem. Do początku wzniesienia jeszcze dojechałem na kole, ale gdy zaczęło się robić stromo to odpuściłem, nie ta forma żeby wpychać te moje 15 kg sprzętu na podjeździe, po za tym jeszcze długa droga mnie czekała. Dalej w Górze znowu boczny wiatr i jazda całą szerokością jezdni, przez Śrem spokojnie i miło, za Śremem znowu selekcja gdzie zaczynało brakować mi już sił i minimalne błędy kończyły się utratą kontaktu z peletonikiem. Ostatecznie odpadłem na jakiś kilometr przed sklepem, gdzie jadąc za Aleksem, który w pewnym momencie dopychał Lisa do koła jadącego przed nim, tym samym sememu tracąc prędkość, a gdy nieco dokręcił, to ja nie miałem sił aby do niego doskoczył i odpuściłem. Swoim już spokojnym tempem dojechałem minutę lub dwie po całej grupie. Przy sklepie chwila wytchnienia i posilenia, po ruszenie jakieś 15 min na rozgrzewkę i powtórka z rozrywki. Znowu boczny wiatr, więc dobra pozycja w peletonie dawała więcej niż mocna noga. Raz zostałem z Lisem, poczekali, drugi raz trzymałem się na kole Aleksa już dojeżdżając do Rogalinka, ale w pewnym momencie też nie dałem rady i odpuściłem. Jarek pojechał za nimi, ja zostałem i spokojnie jadąc czekałem na Tomka J. który też gdzieś wcześniej przepadł. Z pomocą Tomka dojechaliśmy do grupy i powrót przez Puszczykowo i Luboń już bardzo miło, momentami jak na rozjeździe ;)

Podsumowując - średnia w połączeniu z dystansem mówi sama za siebie, gdyby nie rwane tempo i rwana grupa to byłaby jeszcze większa. W domu tak wymęczony, że ledwo co nogami ruszałem, a o nauce ciężko było nawet myśleć. Warto było :)



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!